Czy polskie szpitale naprawdę „upadają”, a NFZ jest na granicy? W tym odcinku Monika Rachtan rozmawia z dr Zbigniewem Królem – prezesem Milickiego Centrum Medycznego i adiunktem UMW – o tym, dlaczego rok 2025 był wyjątkowo trudny dla szpitali powiatowych. Poruszamy temat nadwykonań, które nie zostały sfinansowane, presji podwyżek, medialnej nagonki na zarobki lekarzy oraz zamykania porodówek z powodu braków kadrowych.
Czy polska ochrona zdrowia właśnie wchodzi w rok, w którym „coś pęknie”? Końcówka 2025 roku była pełna alarmistycznych nagłówków: NFZ upada, szpitale nie mają z czego płacić, lekarze zarabiają krocie, porodówki znikają z mapy, a pacjenci zostaną z niczym. Tylko że między medialną paniką a realnym życiem szpitala jest przepaść. O tej różnicy rozmawiamy w „Po pierwsze Pacjent” z dr Zbigniewem Królem – prezesem Milickiego Centrum Medycznego i adiunktem Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
To rozmowa bez politycznych haseł, za to z perspektywą osoby, która codziennie odpowiada za to, czy oddziały działają, personel ma za co pracować, a pacjent otrzyma świadczenie wtedy, gdy go potrzebuje.
Dla wielu szpitali, szczególnie powiatowych, 2025 rok był trudny z jednego zasadniczego powodu: zniknęła przewidywalność. Wcześniej istniały choćby orientacyjne reguły dotyczące finansowania i rozliczania nadwykonań. W 2025 ten mechanizm przestał działać.
Nadwykonania – świadczenia wykonane ponad limit – stały się kluczowym problemem. System wysyłał sygnał „leczcie więcej”, ale coraz częściej nie gwarantował zapłaty. Szpitale znalazły się w pułapce: pacjentów nie można było odesłać, a bilans finansowy zaczął się rozsypywać.
W 2025 roku powróciła fala oskarżeń, że za problemy szpitali odpowiadają rosnące wynagrodzenia personelu. To narracja nośna, bo prosta – i właśnie dlatego myląca.
Podwyżki systemowe dotyczą głównie pracowników etatowych, podczas gdy wielu lekarzy pracuje na kontraktach. W debacie publicznej to rozróżnienie niemal nie istnieje. Do tego dochodzą medialne sensacje o „200 tysiącach miesięcznie”, które mieszają dyżury, kilka miejsc pracy i działalność prywatną. Efekt? Pacjent widzi nagłówek i przenosi go na lekarza z lokalnego szpitala, choć realia są zupełnie inne.
Swoją rolę odgrywają też media społecznościowe. Styl życia prezentowany przez niewielką grupę lekarzy bywa odbierany jako norma, co napędza gniew i podatność na czarny PR wobec całego środowiska.
Dobrym przykładem systemowej iluzji jest ambulatoryjna opieka specjalistyczna. Zniesienie limitów miało skrócić kolejki, tymczasem w praktyce nie poprawiło dostępności. Pojawiły się za to mechanizmy premiujące ilość, a nie jakość świadczeń.
Jeśli płaci się „za usługę”, a nie pilnuje logiki całości, system zaczyna produkować aktywność, która nie przekłada się na realną poprawę sytuacji pacjentów. Kolejki zostają, a budżet jest coraz bardziej napięty.
Porodówki stały się symbolem 2025 roku. Jedni widzą w ich zamykaniu dowód upadku systemu, inni – racjonalną decyzję. W rzeczywistości najczęściej decydują braki kadrowe, zwłaszcza neonatologów i anestezjologów.
Porodówka to nie tylko sala porodowa, ale całodobowy zespół specjalistów. W miejscach, gdzie rodzi się około 300 dzieci rocznie, utrzymanie takiego zabezpieczenia bywa niemożliwe. To przestaje być kwestia ambicji, a staje się kwestią bezpieczeństwa.
To jeden z najczęściej powtarzanych straszaków. W praktyce – nie. Szpitale mają procedury i kierują pacjentki do placówek z pełnym zabezpieczeniem. To standard, nie improwizacja.
Najważniejszy wniosek z tej rozmowy jest prosty: szpital powiatowy nie powinien być kopią dużego ośrodka. Próba robienia wszystkiego prowadzi do przeciętności. Lepszym rozwiązaniem jest plan medyczny oparty na specjalizacji i współpracy.
W Miliczu rozwijane są dwa kierunki: psychiatria (w tym opieka koordynowana dla dzieci) oraz ortopedia połączona z nowoczesną rehabilitacją. To podejście, w którym „powiatowy” przestaje oznaczać „gorszy”, a zaczyna oznaczać „skuteczny”.
Komercja w szpitalach budzi emocje, ale często jest po prostu odpowiedzią na niedoszacowane kontrakty NFZ. Dodatkowe źródła przychodu pozwalają utrzymać zespoły, sprzęt i ciągłość leczenia pacjentów w systemie publicznym.
Co istotne, procedury komercyjne nie muszą oznaczać „taśmy”. W dobrze zorganizowanym modelu obejmują kwalifikację, bezpieczeństwo i rehabilitację jako jeden proces.
Rok 2026 może być rokiem decyzji. Nie muszą one oznaczać masowego zamykania szpitali, lecz ich przekształcanie, regionalną współpracę i jasny katalog świadczeń dla szpitali powiatowych – wraz z adekwatnym finansowaniem.
Najważniejsze jednak, by przestać straszyć pacjentów. Ochrona zdrowia nie psuje się przez jedną grupę zawodową. Psuje się wtedy, gdy złożone problemy próbuje się tłumaczyć prostymi hasłami.
Monika Rachtan
Cześć, Monika Rachtan. Witam was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku programu. Po pierwsze. Pacjent. Mamy 31 grudnia, szczęśliwie dobiegamy do końca roku 2025. No i cóż. Sylwester, więc czas podsumowań. Dziś sobie porozmawiamy o podsumowaniu, oczywiście w służbie zdrowia. Czy to był udany rok? Czy faktycznie NFZ upada i czy my pacjenci mamy się czego bać w tym Nowym Roku, a będę dzisiaj rozmawiała z moim gościem, a jest nim Zbigniew Król. Dzień dobry, witam serdecznie.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Dzień dobry, pani redaktor, dzień dobry państwu.
Monika Rachtan
Pan doktor jest dyrektorem Mieleckiego Centrum Medycznego, pełni także funkcję adiunkta w Katedrze Zdrowia Publicznego na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. Panie doktorze. No właśnie, jak by pan ocenił ten rok 2025? Czy to był rok trudny dla polskiej służby zdrowia? Czy faktycznie było tak fatalnie, jak słuchaliśmy w mediach pod koniec roku, czyli w grudniu? Jak Pan ocenia tą sytuację i czy faktycznie szpitale w Polsce upadają i już nie ma z czego płacić lekarzom?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
To znaczy no pewnie, pewnie tutaj wiele jest opinii i ocen na temat tego roku, to moja będzie moją własną opinią. Rok był ekstremalnie trudnych trudny z tego względu, że nie mogliśmy planować określonych rzeczy na bazie doświadczeń z roku poprzedniego czy jeszcze wcześniejszego. I to dotknęło w zasadzie większość szpitali, szczególnie powiatowych, już po pierwszym kwartale, gdzie rok wcześniej, jeszcze rok wcześniej otrzymywaliśmy wypłacane nadwykonania. W tym roku nie nastąpiło to po pierwszym kwartale. Po drugim kwartale otrzymaliśmy część środków. Niemniej jednak te nadwykonania, które były, no jakby limitowane one wtedy dowiedzieliśmy się, co się działo. Co roku w zasadzie, ale dowiedzieliśmy się tak bardziej kategorycznie, że nie będzie w tym roku wypłaconych za nadwykonania. No i pewnie tutaj te szpitale powiatowe są głównie poszkodowane. Wynika to z sytuacji głównie związanej z podwyżkami. Ten mechanizm. dostarczania środków do szpitali poprzez te podwyżki powoduje to, że znowu szpitale pierwszego szczebla referencyjnego są najbardziej poszkodowane.
Monika Rachtan
Panie doktorze, ale właśnie pojawiło się wiele takich opinii, szczególnie w internecie, w mediach, że przez to, że lekarze chcą zarabiać coraz więcej lekarze, panie pielęgniarki, panie salowe, wszystkie osoby, które pracują w szpitalu. To przez to nie wystarcza na to, żeby pacjenci byli leczeni. Czy faktycznie te podwyżki dla was okazały się tak drastyczne i były obowiązek zapłacenia tych, tych podwyżek, wywiązania się z tych obietnic, które złożyło de facto Ministerstwo Zdrowia, a nie dyrektorzy szpitala lekarzom, a trochę na was to zostało przerzucone. Czy to był większy priorytet niż to, żeby u kogoś wykonać tomografię komputerową? Czy stanęliście przed takim wyborem?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Nie no, tego typu dylematów wydaje mi się w większości szpitali, przynajmniej tych, które znam, zarządzających bezpośrednio, to tych dylematów nie ma. Wszędzie, gdzie pacjent potrzebuje, usługa jest wykonana. Natomiast dylemat polegający na tym, że jesteśmy zobligowani do wypłacenia określonego procentu podwyżek dla osób na umowę o pracę, powoduje to, że generalnie tutaj te środki, które otrzymujemy na podwyżki, one są w stu procentach, a czasami dokładamy również przeznaczone na podwyżki.
Monika Rachtan
Czyli to było w ten sposób, też chciałabym wytłumaczyć naszym widzom na temat tych zarobków lekarzy w roku 2025. Mówiło się bardzo dużo i ja będę trochę do tego nawiązywać, bo wydaje mi się, że należy wytłumaczyć społeczeństwu, z czego te wszystkie komplikacje wynikały. Ale czy to jest tak, że państwo na przykład powiedziano państwu, że lekarze od czerwca, załóżmy, będą zarabiać 15% więcej, czyli de facto lekarz zarabiał 10000 zł, teraz będzie zarabiał 11,5 tysiąca zł I państwo nie dostaliście finansowania w sensie tych 1500 zł w osobnej puli. I proszę, tu jest na podwyżkę, żebyście nie musieli właśnie z tych tych pieniędzy, które są przeznaczone na działalność szpitala, na to, żeby były wykonywane badania, zabiegi i tak dalej, i tak dalej, po prostu wypłacać tych podwyżek lekarzom. Czy dostaliście jakąś ekstra pieniądze, czy musieliście to wygospodarować sami?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Nie, nie, dostaliśmy ekstra pieniądze. I tutaj jeszcze bardziej skomplikuje jakby zrozumienie dla odbiorców tego podcastu. Lekarze w większości są na kontraktach, czyli. Czyli ta ostatnia podwyżka nie dotyczyła jakby tej grupy zawodowej. Także nie do końca rozumiem, skąd ta taka nagonka, że lekarze d użo zarabiają.
Monika Rachtan
A nie zarabiają dużo?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Zarabiają, zarabiają, wydaje mi się odpowiednio do różnych, różnych elementów tak, do odpowiedzialności, do wysiłku, do wykształcenia do zaangażowania in gremio wydaje mi się zarabiają odpowiednio. Na szczęście skończyły się czasy, kiedy, kiedy każdy też jestem lekarzem tak, także kiedy każdy z nas musiał pracować na co najmniej dwóch etatach, żeby i to nie zarobić obecne pieniądze tylko jak gdyby związać koniec z końcem, jak to się mówi czy mówiło. W tej chwili pewnie są rozliczne patologie wynikające w pewien sposób z systemu opłacania. Gdzie w moim przekonaniu takiej patologii dotknęliśmy w przypadku finansowania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, gdzie wyeliminowanie skierowań czy generalnie zlikwidowanie kolejek i opłacenie wszystkiego, w zasadzie każdej usługi, co jest poza limitem. Spowodowało to, że no właśnie tutaj nastąpiły ogromne wzrost wynagrodzeń.
Monika Rachtan
Ale czyli te nadużycia wynikały.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Nie skróciło w ogóle kolejki. I teraz z perspektywy pacjenta, no to to, to, to czynność kompletnie nielogiczna.
Monika Rachtan
No ale to właśnie to z czego wynikały te nadużycia? Czy to jest tak, że załóżmy lekarz, powiedzmy, że ma ośmiogodzinny dzień pracy, że kiedyś jak były limity, to on na godzinę przyjmował, no powiedzmy, trzech pacjentów w Leśnej Górze, bo pewnie nie w normalnym, w normalnym ambulatorium, gdzie tych pacjentów jest więcej i jakby szybko, szybko, szybko. No ale załóżmy, że miał trzech pacjentów na godzinę. Natomiast jeżeli zniesiono limity, to co on nagle w 5 minut był w stanie przyjąć pacjenta i przyjmował 12 w ciągu godziny.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Mało tego, ten sam lekarz z określoną specjalizacją pewnie jeździł w 3, 4 miejsca tam gdzie byli rejestrowani pacjenci. Tak, bo te 3 czy 4 leśne góry leśne, kamienne, czy jeszcze jakikolwiek inny i pardon, to być może akurat nie. W każdym razie trochę abstrakcyjne miejsca miały zakontraktowane świadczenia. Załóżmy jakąś specjalizację sobie wymyślił , kardiologię. No i wówczas jak gdyby, obsługując takie trzy placówki, ten lekarz, pracując nawet po te osiem godzin, był w stanie zakontraktować siebie na połowę wysokości tego kontraktu z NFZ-em do danej przychodni.
Monika Rachtan
Czyli załóżmy miała do wydania miesięcznie, powiedzmy, na świadczenia związane ze specjalizacją dermatologa, nie wiem, 100 tysięcy złotych. I ten doktor mógł powiedzieć o, to ja mogę wziąć te 50 i siedzieć tutaj połowę czasu, które spędza życia.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Opłacone za konkretną usługę tak. Doświadczenie jest, że tak powiem, opłacane w zależności od tego, co się wykona temu pacjentowi. No i wówczas połowę tego trafia do lekarza. I w tej chwili w zasadzie większość takich umów jest, bo w tej ambulatoryjnej opiece specjalistycznej rzeczywiście brakuje konkretnych specjalistów do konkretnych świadczeń. A po po tych latach bo to już w tej chwili przywrócone zostały skierowania. W tej chwili, znaczy trzy lata temu przywrócone zostały skierowania, także ten ten mechanizm limitowania tych świadczeń był, była próba, że tak powiem go przywrócenia. Niemniej jednak, nie udało się nigdy.
Monika Rachtan
Znaczy no, wydaje mi się, że w ogóle temat skierowania pacjenta do specjalisty to jest temat w naszym kraju bardzo skomplikowany i bardzo trudny. Bo to jest tak, że jedni nas nie chcą kierować w mniemaniu pacjentów, no bo ten lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, który ma tą wspaniałą moc wypisania skierowania do specjalisty, najczęściej nam go po prostu żałuje, albo przynajmniej tak myślą pacjenci, tak? A z drugiej strony mamy lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który do którego przychodzi pacjent i pacjent na tej jednej wizycie chciałby skierowanie do dermatologa, kardiologa, laryngologa, no i jakby wypisanie mu tych wszystkich trzech skierowań na jednej wizycie okazuje się dla lekarza zbyt dużym wyzwaniem. Nie wiem, czy zbyt dużym, jakby koniecznością wypłacenia zbyt dużych środków, czy on po prostu myśli sobie, że po tym, jak ten pacjent do niego trzech specjalistów wróci, to będzie miał tyle recept jemu do wypisania i tyle różnych badań do zalecenia, że on nie jest w stanie tego jakby ogarnąć. Nie wiem, z czego to wynika, ale to jest cały czas ta kłótnia, że pacjenci chcą te skierowania jakby najwięcej, a lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie chcą im tych skierowań wypisywać.
Monika Rachtan
I ja oczywiście to powiedziałam w bardzo dużym uproszczeniu i trochę żarcie na ten temat trwa, ale chciałabym wrócić jeszcze do tych wynagrodzeń, bo, panie doktorze, pan doktor pracował wiele lat w Ministerstwie Zdrowia, w autmicie, w różnych miejscach, gdzie de facto te losy, ile będzie zarabiał lekarz, bo tam się o tym decyduje, ile dzisiaj w Polsce zarabia lekarz. Były doniesienia w mediach, że nawet 200 tysięcy złotych. Lekarz pracujący w szpitalu, który świadczy usługi w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Czy tacy lekarze także w Miliczu pracują, którzy zarabiają 200000 zł? I czy to jest w ogóle norma w Polsce, że lekarz zarabia tyle kasy?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Nie, nie ma takiej. Nie znam, nie znam tej sytuacji i trudno mi sobie wyobrazić, szczerze powiem. Natomiast no generalnie też jest ciężko określić, ile lekarz zarabia w Polsce, bo jak gdyby taki uśrednionych kwot nie ma. My długi czas w Miliczu tak byliśmy chyba najniżej płacącym szpitalem w okolicy, co skutkowało tym, że mieliśmy ogromne problemy z utrzymaniem określonych specjalizacji w tym szpitalu. Kiedy no, że tak powiem, doprowadziliśmy do tego poziomu porównywalnych kwot. No, porównywalne kwoty to jest między 180 a 200 zł za godzinę pracy lekarza tak tutaj. To jest no pomiędzy właśnie Milicz, Trzebnica, Oleśnica, Krotoszyn. To są takie takie trzy szpitale, gdzie po prostu się kontaktujemy, również z zarządzającymi tymi szpitalami po to, żeby po prostu nie podbierać sobie w cudzysłowiu, brzydko mówiąc osób, które przynoszą nam te beneficjum w postaci możliwości zrealizowania kontraktu z NFZ-em. Także to jest to jest mniej więcej taka stawka. No i teraz, jeżeli mamy taką stawkę, to zdarza się, że no po prostu generalnie jeden z lekarzy weźmie przez nikogo niechciane, teraz będzie w święta taka sytuacja i podejrzewam z nowym rokiem dwa lub trzy dni dodatkowe świąteczne, tak. No i wtedy te zarobki dochodzą, nie wiem, tam do 50000 brutto brutto brutto to też jest jeszcze inna kwota. W tej chwili też słyszymy, tylko nie pamiętam, czy to była rekomendacja Naczelnej Rady Lekarskiej, czy Ministerstwa Zdrowia, żeby określić pułap maksymalnych zarobków. Z perspektywy takiego szpitala jak Milicz to jest wszystko jedno.
Monika Rachtan
Generalnie jak nie jednemu, to drugiemu będziecie musieli państwo zapłacić i w sumie dla Was to jest bez różnicy.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Jedyne co może się zmienić to to, czy jak gdyby być takim pozytywnym elementem dla dla dla nas, że po prostu jeżeli taką kwotę się określi, to wiadomo, że w finansowaniu na poszczególnych oddziałach my musimy określone pieniądze w ryczałcie dostać tak żeby utrzymać jak gdyby tą tą pulę dla lekarzy, dla pielęgniarek i dla pozostałego personelu, tak. Tutaj Normy dotyczące określonych liczby łóżek dotyczą tylko pielęgniarek. Dla lekarzy ta norma, taka oferta do NFZ-u na oddział to jest dwóch specjalistów, no ale oczywiście dwóch specjalistów na oddziale nie utrzyma oddziału, bo musimy zabezpieczyć dyżury, a jeszcze specjalności, takie typu właśnie nie wiem chirurgia, ortopedia, no to jest jeszcze poradnia, tak ortopedyczna, chirurgiczna i tak dalej. Także tutaj ta pula lekarzy, że tak powiem, jest szersza. No i teraz, jeżeli kwestia jest tych wysokich zarobków, ktoś wypadnie z tego trybu dyżurowego, no to ten ktoś wykona tą pracę, tak? Bo ta praca to jest dokładnie do policzenia 24 godziny w ciągu doby, 365 dni w roku. No i to są jak gdyby te godziny dla każdego lekarza. Jeżeli któregoś nie ma, no to ten inny zarobi te pieniądze.
Monika Rachtan
Ja policzyłam tak szybko w głowie, że lekarz, który miałby zarabiać te 200 tys. zł w ramach NFZ-u, żeby musiał pracować 48 godzin przez 20 dni roboczych, więc to przez 48 godzin na dobę przez 20 dni roboczych, żeby faktycznie takie zarobki osiągnąć. Natomiast lekarze też pracują w gabinetach prywatnych i ja sobie ostatnio weszłam na taki cennik kliniki dermatologicznej tutaj u nas we Wrocławiu i tam na przykład video dermatoskopia. Wizyta była półgodzinna, bo tak to było omawiane na jednym ze znanych portali. Pewnie pan doktor wie na jakim, gdzie było podane tam strzały między tymi wizytami, ona kosztowała 800 zł. No i teraz, jeżeli przeniesiemy te zarobki już ze szpitala, czyli mamy 200 zł na godzinę, a tu mamy 800 zł, doktor zrobi dwie, to już ma 1600 zł. No to w ogóle on już jest milioner i faktycznie może te 200 tysięcy miesięcznie zarabiać. I teraz nie wiem, czy pan doktor będzie potrafił udzielić odpowiedzi na moje pytanie, ale sobie pozwolę zadać. Dlaczego nas Polaków tak bardzo bolą zarobki lekarzy? Bo oni mogą zarabiać 200000 zł, jak chcą to mogą.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
To przychodzi falami. Myślę, że generalnie w tej chwili pewnie jest jakiś trochę taki czarny PR robiony przeciwko temu zawodowi, tak. To już miało miejsce w historii nie raz. Historii tej takiej najnowszej po 1989 roku. Nie, że mówię już o tej historii takich lat 50, gdzie przecież nawet rozbito izby lekarskie po to, żeby nie było takiej samodzielności tego zawodu. Tutaj miał być ten model Siemaszki, czyli czyli taki pracownik, robotnik medyczny, tak? To to nawet tak, to było zwane przez tego komisarza ludowego. Myślałem, że to się znaczy miałem taką nadzieję, tak jak właśnie kończyłem studia w 89 roku, że to już te czasy za nami. Natomiast no już po tym, po 89 roku pamiętam przynajmniej cztery takie sytuacje, zaczęli to mocno, że tak powiem, postponować ten zawód w momencie strajku anestezjologów, to jest 98 rok, 7, 8
Monika Rachtan
7 chyba
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Potem, potem medycyna rodzinna. To też mnie bolało, bo tutaj byłem jednym z tych dwóch osób wysłanych na pół roku do Holandii po to, żeby się nauczyć medycyny rodzinnej, tutaj przywieźć do Wrocławia możliwość jak gdyby organizowania tego. Natomiast wtedy końcówka kas chorych i i no można powiedzieć strajk taki dość brutalny, kompletnie nieuzasadniony, tak. Tutaj jednak te władze, władze wprowadzające. kasy chorych były zdecydowanie gorzej przygotowane niż lekarze rodzinni. Raz, że nie umieli negocjować, dwa nie umieli liczyć. No i skończyło się to dużym strajkiem i takim hejtem. Można powiedzieć. Trzeci hejt z kolei, który pamiętam, to po tym takim pierwszym elemencie Covida, gdzie generalnie wszystkim wszystkim dziękowano.
Monika Rachtan
Potem Potem policzono im pieniądze. Ile oni zarobili na tej pandemii, prawda?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
I to, i to, i to chyba trwa do tej pory. Tak, takie takie podejście. Ja nie mówię, że generalnie jesteśmy aniołami jako środowisko zawodowe, bo nie, tak? Jest wśród nas pewnie jakiś, ale wąski margines ludzi, którzy generalnie tylko patrzą za kasą. Być może jako środowisko nie umieliśmy się otrząsnąć jak gdyby z tych osób i gdzieś tam tolerowaliśmy, ale naprawdę nie uważam, żeby w tej chwili lekarze zarabiali no za dużo, tak? Czy nieadekwatnie do umiejętności, do pełnionych ról, również tych ról społecznych.
Monika Rachtan
A nie uważa pan doktor, że kiedyś było jednak trochę tak, że lekarze więcej prywatności i więcej swojego życia pozostawiali w sferze dla siebie? A dzisiaj jest wielu lekarzy, którzy mają na przykład konta w mediach społecznościowych i którzy tam edukują i robią fajne rzeczy. Ale jest też wielu lekarzy, którzy po prostu przeginają. Moim zdaniem. Warszawa, pan doktor pokazujący swoje zakupy w galerii handlowej. Ja wiem, ile tam kosztuje garnitur i jakby to nie jest moim zdaniem Instagram, to nie jest miejsce, żeby pokazywać takie zakupy, jadący na te zakupy kabrioletem. I czy to nie jest trochę, przepraszam przegięcie po prostu, że lekarze w taki sposób emanują tymi pieniędzmi i że w naszym kraju ja nikomu nie zaglądam do portfela i szczerze
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Tylko lekarzom
Monika Rachtan
Znaczy nie, nie, nie. Ja mam to w nosie. Natomiast uważam, że Polacy nie potrafią tego przeżyć. Nie potrafią tego przeżyć, że właśnie ktoś mówi w mediach, że lekarze zarabiają 200 tysięcy. Potem ogląda doktora na Instagramie, który ciągle jest na wakacjach, wrzuca zdjęcia z drogich restauracji z gwiazdkami, jeździ kabrioletem. I potem ten człowiek jakby nie ma w głowie, że to jest doktor z Warszawy, który pracuje w prywatnej klinice ginekologicznej, u którego USG kosztuje tysiąc złotych. Tylko sobie myśli, że o każdy doktor tak ma. I potem przychodzi w Miliczu i myśli o, mój doktor w Miliczu też tyle pieniędzy ma i tym kabrioletem jeździ. A to jest błędne przekonanie. To jest bardzo mylny obraz. Tylko właśnie, że przez to, że trochę jakby lekarze zrezygnowali z tej swojej prywatności, którą uważam, że kiedyś o wiele lepiej utrzymywali, to dzisiaj taki autorytet lekarza właś nie, który nie tylko pracuje dla pieniędzy, ale też dlatego, żeby pomagać. On trochę się skończył.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
To pewnie w ogóle tutaj rola social media zmieniła też nasz sposób zachowywania się. To to to pewnie jest fakt. Różne takie rzeczy są jakby otwarte. Natomiast no to jest jak gdyby raz nadawca, dwa odbiornik. I generalnie jeżeli komuś tam przynosi jakieś poczucie satysfakcji, wskazywanie, jakie zakupy robi albo czym jeździ, to to no to chyba o nim świadczy bardziej niż niż o kim innym. Natomiast jeżeli ludzie to oglądają, to znaczy tego pewnie potrzebują taki. I jeżeli jeszcze ten doktor, nie wiem, opona do tego kabrioleta ma z powodu klikalności czy czegokolwiek. To, no to no to chyba taki świat mamy i to pewnie medycyna na pewno tego nie uczy. W programie nie mamy takich takich edukacyjnych
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Nie ma zajęć z biznesu.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
I z biznesu trochę jest natomiast generalnie takich z obsługi jak gdyby tego typu różnych społeczności to pewnie nie ma. I i no tak trochę intuicyjnie idziemy w ślad za tym, co się co się dzieje. No ja nie mam, że tak powiem, takich zdolności, nie umiem tego zrobić. Konto na Facebooku założyłem jak byłem w Stanach i nie chcieli mnie przekwaterować z jednego hotelu do drugiego. To było 2000, nie pamiętam 4-5 rok i musiałem mieć Facebooka, żeby
Monika Rachtan
Naprawdę?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Naprawdę I od razu zapomniałem hasła. Tak generalnie jeżeli ktoś coś tam będzie pisał i pisze, bo czasami dostaję jakieś powiadomienie, ale nie umiem tego.
Monika Rachtan
Listem do pana rektora, tylko list.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Nie umiem tam wejść i pewnie pewnie tak to zostanie, ale znaczy tak, czy generalnie korzystamy jako profesjonaliści, tak dobrze z tych mediów. Jak pani redaktor mówi takie przykłady, to to wygląda na to, że nie. Tak.
Monika Rachtan
Ale nie, panie doktorze, to jakby...
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Czy w ogóle. Generalnie nie powinniśmy jednak zastanowić się tak i to już chyba wspólnie środowisko medyczne i środowisko takie mające kontakt z szerszą grupą społeczeństwa, że my generalnie te nasze różnego rodzaju elementy nie medykalizujemy ponad miarę, tak, bo, bo bo włączę telewizor, tak? I pójść do swojego lekarza tabletka, no to pójść do jakiegoś jakiś tam inny element. No i na tym na tym cierpimy. Generalnie nie, nie, nie utworzyliśmy takiego systemu opieki zdrowotnej, nie wypromowaliśmy kompetencji tego lekarza rodzinnego, który ma kompetencje naprawdę szerokie. I ci nasi lekarze rodzinni w porównaniu z lekarzami rodzinnymi z Europy czy ze świata nie odbiegają w żaden sposób, tak. Natomiast system bardzo mocno ograniczał tę rolę i kompetencje. Kiedyś takim przykładem, przykładem moim, takim od lat to jest endokrynologia. Kolejki do endokrynologów sięgają 3 lat. To są to są takie najbardziej poszukiwane specjalności. Natomiast jak się zobaczy, czym ten endokrynolog, jakimi schorzeniami się zajmuje, to jest niedoczynność tarczycy albo nadczynność tarczycy, którą generalnie w.
Monika Rachtan
POZ
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Robi POZ. Tak w Stanach Zjednoczonych i wiele tego typu jak gdyby rzeczy się znajduje.
Monika Rachtan
No tak, ale to też jest właśnie kwestia tego, że tą niedoczynność, szczególnie, która jest teraz bardzo powszechna, lekarz podstawowej opieki zdrowotnej mógłby spokojnie, samodzielnie i zlecić badania i mógłby samodzielnie ją prowadzić. A tu powstał jakiś absurd.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
System nie pozwala.
Monika Rachtan
Ale to są znowu media społecznościowe. Też uważam w dużym, w dużym natężeniu właśnie, które tą niedoczynność tarczycy Hashimoto wypompowało jako chorobę celebrytów, która wymaga tak specjalistycznej opieki i której objawy Hashimoto mogą całkowicie zmienić Twoje życie i sprawić, że ono będzie bardzo złe. Będziesz się czuł zmęczony, nie będziesz w stanie funkcjonować i tak dalej, i tak dalej. I tak naprawdę był taki moment, że na początku wszyscy mieli Hashimoto, potem wszyscy mieli insulinooporność i te choroby przechodzą takie właśnie falami z tych mediów społecznościowych i de facto zalewają gabinety różnych specjalistów, bo potem w tych mediach społecznościowych my nawet nie słyszymy tego od lekarza, tylko wychodzi do nas instagramerka, celebrytka, która mówi Ja mam Insulinooporność, nie wystarczyło pójść do zwykłego lekarza. Potrzebowałam medycyny holistycznej, zespołu terapeutycznego składającego się z endokrynologa, diabetologa. I potem taka dziewczyna wraca do swojego lekarza POZ i ona chce wszędzie skierowania. Ale panie doktorze, ja jeszcze wrócę i się wytłumaczę, bo chciałabym powiedzieć. Podsumowując rok 2025, że ciągle mówię o tym, że każdy z nas miał wybór i każdy z nas ma jeszcze wybór, bo można jeszcze poprawić maturę.Teraz bardzo łatwo dostać kredyt studencki, żeby studiować medycynę, więc jeżeli ktoś zazdrości zarobków lekarzom bądź ma z tym jakiś problem, to naprawdę drzwi polskich uczelni medycznych stoją otworem. Można się zapisać, 6 lat studiów, potem rezydentura, specjalizacja w sumie jakieś 10 lat. Szybko zleci i też będziemy mieli takie wspaniałe zarobki. Więc jeżeli ktoś ma z tym problem, ja się ciągle zastanawiam, może w 2026 się zdecyduje, ale, ale faktycznie mamy taką możliwość. Więc zamykając temat zarobków lekarzy myślę, że każdy z naszych widzów może jeszcze zaryzykować i spróbować, czy faktycznie warto dla tej odpowiedzialności, liczby godzin, którą trzeba poświęcić na naukę, stresu i tego, że kiedyś w końcu ten pierwszy pacjent nam umrze? Czy warto dla tych pieniędzy? Ale właśnie trendy w 2026 roku mają likwidować szpitale w Polsce. W mediach straszą, będą zamknięcia, będą likwidowane oddziały, będą zwalniani lekarze, w ogóle będzie podział, będą lekarze, którzy będą przyjmować tylko na NFZ, będą lekarze, którzy będą przyjmować tylko prywatnie. Prywatyzacja to już niedługo nastąpi w ogóle. Rząd szykuje prywatyzację, tylko nam o tym nie mówi. Czy my w to wszystko powinniśmy wierzyć? Czy to wszystko nam straszy? Czym nas straszy internet, media, media społecznościowe? Czy to jest faktycznie coś, czego należy się bać? Czy może jednak czasem jak zlikwidujemy porodówkę w Polsce, to wcale nic takiego złego się nie stanie?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
No to jest, to jest taka odpowiedź na na nie zadawane pytania,tak bo ja te tezy, które pani redaktor poruszyła, też znam. One mają swoje źródło w jakichś takich przekłamania, czasami podczas jakiejś wypowiedzi generalnie wyrwane z kontekstu i tak dalej, typu właśnie zamykanie tych szpitali czy generalnie tak jak właśnie pani minister się zdarzyło w tym pierwszym miesiącu swojej pracy stwierdzenie, że 30 procent szpitali powiatowych jest. No i to oczywiście wywołało określoną lawinę. Żaden z tych szpitali nie upadł tak póki co i nie wiem czy, czy czy któryś upadnie. Co do porodówek no w Miliczu niestety nam się zdarzyło zamknąć porodówkę, ale w tym roku, kiedy zawieszaliśmy. Bo to jest jakiś określony proces jakby tego zamykania. To nie jest tak, że tam z dnia na dzień po prostu można zamknąć jakikolwiek oddział. Moment zawieszania no trwa pół roku czy pół roku tak. On wynikał z braku w ogóle możliwości zatrudnienia lekarza neonatologa. Nie mieliśmy. Jedyny, który pracował plus ten zespół właśnie do dyżurów, opierający się na kompetencjach tego doktora. Po prostu wszyscy nam odmówili, tak. W związku z tym musieliśmy zawiesić potem, to trwało więcej niż pół roku też czy pół roku ostatnie już było, żeby znaleźć jakiegoś chętnego. No i główna rzecz była taka, że generalnie tam się rodziło około 300 dzieci
Monika Rachtan
Rocznie.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Rocznie.
Monika Rachtan
Czyli jedno dziecko dziennie.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Z czego no prawie połowa spoza tego powiatu. Także tutaj, no mechanizm jak gdyby uruchamiania porodówek w takich w takich miejscach, no jest taki trochę enigmatyczny.A ile byśmy musieli mieć pieniędzy, żeby zatrudnić ginekologa i jego asystenta do cesarek. Tak, bo to musi być anestezjologa.
Monika Rachtan
Anestezjologa.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Neonatologa
Monika Rachtan
Każdy chce być znieczulony.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
No i tam potem instrumentariuszke anestezjologiczną, pielęgniarkę i dwie połowy.
Monika Rachtan
Ale to, panie doktorze, ta kwestia jakby znieczuleń do porodu, tak? Bo przecież rok 2025 zaczął się też informacjami 2024, to też był trochę pod znakiem tego, że właśnie kobiety w Polsce nie mogą rodzić po ludzku, dlatego że nie mają znieczulenia do porodu. No i teraz jak my się zastanowimy, że praktycznie w każdym powiecie była porodówka i tam, żeby ten poród w znieczuleniu mógł się odbyć, musi być anestezjolog, bo bez tego się po prostu nie da tego załatwić. No to trudno jest zorganizować aż tak ogromny zespół, który będzie odbierał jeden poród dziennie. Nawet nie. A co ci lekarze? A co ci doktorzy robili, jak ci nikt nie rodził w takim sztuce?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
To jest dobre pytanie. Tak, to na pewno tutaj, po zawieszeniu porodówki i tej części położniczej.
Monika Rachtan
Ale nie no przed panie.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Mieliśmy generalnie mieliśmy taki rozwój operatywy, tak i to, bo ginekologia to są jednak zabiegi, tak. Zabiegi plus plus, ewentualnie poradnia jeszcze też związana z określonymi mechanizmami tymi diagnostycznymi, tak? Natomiast.
Monika Rachtan
Czyli oni po prostu szli operować pacjentki. To nie było tak, że oni siedzieli i pili kawę cały dzień.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
No na pewno nie cały dzień.
Monika Rachtan
Ok, a jeszcze jedno, jedno pytanie związane z porodami, bo to też pan powiedział ciekawą rzecz, że połowa kobiet była spoza powiatu. Milicz to jest miasto powiatowe, które liczy 60
Monika Rachtan
Sam powiat liczy 36 tysięcy.
Monika Rachtan
36 tysięcy mieszkańców. No czyli jakby tych porodów nie możemy przewidywać, żeby było jakoś dużo. Nie jest to duże miasto, ciężko z neonatologiem, ciężko z anestezjologiem, ciężko z pediatrą, z ginekologiem. A jednak ludzie przyjeżdżali do Milicza na poród. Kto przyjeżdżał? Skąd przyjeżdżali? Z Wrocławia przyjeżdżali czy też z tych okolic.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Generalnie tutaj północ Dolnego Śląska plus Wielkopolskie to taki rejon mniej więcej. Zebraliśmy dwa razy dane z NFZ-u.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Także tutaj
Monika Rachtan
Też przyjeżdżali z dużych miast.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
No z Wrocławia również były osoby, tak.
Monika Rachtan
A czy to jest tak, że wy jako taki ośrodek powiatowy możecie załóżmy być super w czymś, a coś sobie zamknąć? Tak, chodzi mi o to, że w czymś się. super.No bo skoro mieliście. We Wrocławiu mamy kilka porodówek. Cztery? Tak teraz szybko liczę. Cztery albo trzy
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Cztery
Monika Rachtan
Cztery
Monika Rachtan
No i jeżeli kobieta jest gotowa rodzić w Miliczu zamiast we Wrocławiu, gdzie ma trzech ginekologów na oddziale anestezjologa, na pewno nie będzie rodzić w bólu. Będzie miała dostęp też do cesarskiego cięcia bez problemu i tak dalej. A ona jednak jedzie do Milicza. No to tam coś.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
W Miliczu, Miliczu wskaźnik cesarskich cięć był wyższy niż we Wrocławiu. To, to, to jest jedno, a dwa to pewnie Być może mamę mała dziewczyna, która rodziła lub lub teściów, tak. No i taką pomoc generalnie podczas jak gdyby tego okresu połogu i potem tego okresu noworodkowego. Tak dla, dla małego człowieka to, to może inaczej, trudno mi powiedzieć jakie mechanizmy były.
Monika Rachtan
To ja wrzucę trochę prywaty. Pozwolę sobie. Bo ja na przykład swoją córkę urodziłam w Ząbkowicach Śląskich, a mieszkam we Wrocławiu. Jak moi widzowie wiedzą. I dlaczego ja pojechałam do Ząbkowic? Bo byłam jedyna na oddziale. Sama miałam łazienkę. W ogóle anestezjolog był do mojej dyspozycji, doktor też. Przez cały dzień pani położna cały dzień praktycznie ze mną spędziła, pani doradczyni laktacyjna. Ja byłam tam naprawdę jedyną pacjentką. W ogóle nie było nikogo więcej, więc 100% uwagi poświęcały mi chyba trzy dni tam byłam jedyna, sama na tej sali. Oczywiście oddział już nie istnieje, więc jakby taka kolej rzeczy. Ale pytam o to, bo myślę sobie o tych szpitalach powiatowych, o mniejszych placówkach, które są w stanie się w czymś wyspecjalizować i wy w Miliczu właśnie do tego dążycie. Czyli tak okej, no nie macie porodówki, nie macie tego oddziału już jak długo? To już ponad rok prawda?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Generalnie w lutym tego roku już żeśmy zamknęli neonatologa. W związku z tym tutaj to jest tak od sierpnia ubiegłego roku.
Monika Rachtan
No ale z drugiej strony robicie zabiegi endoplastyki kolan, które nie są zabiegami super popularnymi w szpitalach powiatowych, robicie to na najnowocześniejszym sprzęcie. Byłam u was na oddziale fizjoterapii, gdzie pan kierownik po prostu jest aniołem, który uruchamia pacjentów, którym wydaje się, że już może być ciężko z chodzeniem, a ci ludzie wychodzą jak nowo narodzeni z tego oddziału. No i jakby tak samo psychiatria to jest coś, co w Miliczu. Zresztą pan doktor tutaj blisko tej psychiatrii zawsze był, więc to normalne, taka kolej rzeczy. Ale, że da się jednak wyspecjalizować w danych jednostkach, wyspecjalizować dane oddziały i być dobrym szpitalem powiatowym, robiąc swoją robotę, swoją działkę, nie trzeba być dobrym we wszystkim.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Tak, to, to znaczy ja myślę tak, że tutaj większość tych szpitali, które znam, znowu powiatowych, bo oczywiście tych tych 250, wszystkich nie znam, większość z nich już no dotknęła taka cezura tego likwidowania, tak i to trzeba było się przygotowywać i te, które jakoś zadziałały na tym rynku, no to te, które stworzyły taki własny plan medyczny na potrzeb tych mieszkańców plus tak. I tak na podstawie tych dyskusji uważam, że no nie powinniśmy zamykać żadnego szpitala powiatowego. Moglibyśmy przekształcać te szpitale pod potrzeby konkretnych grup mieszkańców w danym, danym terenie. Milicz jest jednym z najmniejszych powiatowych, najmniejszych powiatów w Polsce i no powinny być największe problemy. Te problemy są, tak bo, bo nie mogę powiedzieć, że my nie jesteśmy w procesie restrukturyzacji sądowej. W związku z tym też to jest takie wyzwanie. Ale ja tam pracuję niecałe dwa lata, tak, znaczy dwa lata będzie w lutym, ale no właśnie, tutaj te zespoły, które funkcjonowały, takie zespoły medyczne. One dały taką nadzieję, że dość szybko uruchomiliśmy takie wyzwania dla NFZ-u, żeby zakontraktować odpowiednią ilość świadczeń, których brakuje.I te te te wyzwania żeśmy podzielili na tą część psychiatryczną. Tak jak tutaj pani redaktor wspominała, zarówno Centrum Zdrowia Psychicznego, jak i ten oddział. Ale no w tej chwili najbardziej się pasjonujemy rozwojem takiej opieki koordynowanej dla psychiatrii dziecięcej, z takim szczytem piramidy, tej koordynacji w Miliczu i obsługi dzieciaków z pięciu powiatów tutaj, tutaj generalnie mamy już takie porozumienia podpisane
Monika Rachtan
Czyli
Dr n. med. Zbigniew J.Król
To pewnie zadziała.
Monika Rachtan
Czyli panie doktorze, zrobiliście to w ten sposób, że powiedzieliście w Oleśnicy.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Oleśnica, Trzebnica dla dzieci Wołów, góra.
Monika Rachtan
Czyli my sobie odpuszczamy psychiatrię dziecięcą. Wy się na tym znacie, róbcie to. My wszystkie dzieciaki z powiatów ościennych zbieramy i wysyłamy do was, bo wy to robicie dobrze. A na przykład w Trzebnicy oni powiedzieli A my to jesteśmy dobrzy, w...
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Tutaj jest chirurgia ręki, chirurgia plastyczna, wiele, wiele specjalności. Jest interna, bardzo fajna, wysoko diagnostyczna.
Monika Rachtan
I rozumiem, że wy odpuściliście sobie te oddziały.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Ostra chirurgia, SOR i tak dalej.
Monika Rachtan
I wy odpuszczacie sobie te oddziały i po prostu pacjentów.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
My nie będziemy tego w stanie zrobić,tak bo nie mamy takich zespołów i trzeba byłoby zainwestować zbyt dużo i pewnie nie dostać kontraktu z NFZ-em, żeby to uruchomić.
Monika Rachtan
Panie doktorze.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Natomiast tutaj a propos tej, tej, tego, tych tych pięciu powiatów, to się wzięło z tego, że my mamy oddział psychiatrii dziecięcej zamknięty. I w rozmowie z lekarzami, z panią doktor, szefową tego oddziału i z terapeutami, no wiem, że po prostu nie ma jak tych dzieciaków w odpowiednim wczesnym czasie wypisać, bo nie ma żadnej, jak gdyby żadnej potencjalnej kontroli tego stanu zdrowia, tego dzieciaka po prostu już u siebie w tym miejscu zamieszkania. Stąd też ten pomysł na to, żeby to w miarę szybko zrobić. Myślę, że tak powiem do tego przychylił się też NFZ lokalny, tak. Jesteśmy już na tym trzecim poziomie. Zrobiliśmy w Miliczu wszystko, co trzeba było zrobić, żeby tutaj stanąć tym ośrodkiem koordynacyjnym. Ale to jest ten nasz plan, tak? No i druga część to też pani redaktor wspominała. To jest taka część ortopedyczna, rehabilitacyjna, bo mamy dwa doskonałe zespoły, naprawdę świetnych ludzi na oddziale rehabilitacyjnym i tym dziale fizjoterapii na oddziale ortopedycznym. No i jeszcze dodatkowo tutaj też ten wspomniany ultra nowoczesny sprzęt do zabiegów na kolanie też pomaga, bo bo generalnie tutaj raz, że lekarze się wyspecjalizowali, a też widzimy skutki, że tak powiem, dla pacjentów po tych zabiegach one są zdecydowanie lepsze niż niż metodami tradycyjnymi.
Monika Rachtan
I panie doktorze, też zdecydowaliście się, żeby wyjść naprzeciw oczekiwaniom pacjentów i realizujecie zarówno zabiegi w ramach NFZ-u, ale też realizujecie zabiegi komercyjne, które dają pacjentowi gwarancję po pierwsze wykonania usługi na najwyższym poziomie. Dodatkowo pacjent ma możliwość dalszego leczenia rehabilitacyjnego na terenie Waszego ośrodka. To nie jest leczenie ambulatoryjne, tylko to jest leczenie na oddziale, gdzie ma zapewnioną opiekę fizjoterapeuty, dietetyka, lekarzy różnej specjalności. Tak żeby ten proces rehabilitacji dał jak najlepsze wyniki leczenia operacyjnego. No ale, ale właśnie, ale odważyliście się też na to, żeby powiedzieć ok, my wchodzimy w tą komercję i też pewnie w jakiś sposób, oprócz tego, że możecie realizować zabiegi, które nie są standardem w powiatowym szpitalu, w jednym z najmniejszych powiatów w Polsce, a jednak podjęliście rękawicę, będziecie to robić dzięki temu, że macie tą komercję, pewnie też to wam jakoś pomaga to finansować.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Komercja to jest taka rzecz generalnie trochę wymuszona. Gdybyśmy mieli odpowiednią wysokość kontraktu, to pewnie byśmy nawet nie pomyśleli o tej, o tej komercji.
Monika Rachtan
Możemy zakomunikować jeszcze raz, że bardzo potrzebna jest odpowiednia, odpowiednia wysokość kontraktu. Żeby jednak pacjenci nawet w małej miejscowości i małym powiecie mogli być leczeni optymalnie i nowocześnie, tak.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Tutaj prawdopodobnie NFZ ma kłopot z tym, że właśnie w takiej małej miejscowości szpital nie jest taki mały, bo to jest w sumie 300 łóżek. Także tutaj jak gdyby na tej mapie Polski, no to nie jesteśmy takim, powiedzmy, maluchem. No, niemniej jednak dalej to jest ten szpital powiatowy, czyli daleko od szosy, tak. Ale to też blisko.
Monika Rachtan
Ale blisko lasu.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Blisko leśnej doliny, tak jak to tam było i i taki pomysł jest. W każdym razie dopóki nie otrzymamy odpowiedniego, odpowiedniej wysokości tego kontraktu, no to no to pewnie ta komercja będzie. Natomiast mamy dużo zapytań ludzi spoza tego powiatu, spoza województwa w ogóle o taką możliwość. Ale głównie z tego powodu, że to, co pani redaktor powiedziała, że po zabiegu jest od razu uruchomiony ten ten ośrodek rehabilitacji i fizjoterapii, że rzeczywiście tutaj my też robimy taką pre-kwalifikację. To nie jest tak, że tam chirurdzy ortoped, ortopedzi chcą operować każdego.
Monika Rachtan
Czyli, że od razu na stół przyjeżdża pacjent, rozcinamy.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Tutaj, tutaj raczej raczej tych, których komercyjnie obsługujemy. No, to są pewne wymagania, tak. Ten, ten człowiek musi jeszcze coś z sobą zrobić, tak? Przy kwalifikacji ortopedy często jeszcze z kwalifikacją taką dodatkową rehabilitanta. No i oczywiście jest ta, ta również konsultacja anestezjologa. Tak? Czy, czy generalnie ten, ten zabieg to znieczulenie jest możliwe do wykonania. Także to jest jak gdyby w ramach tej, tej oferty komercyjnej plus jak gdyby sam zabieg i potem potem już fizjoterapeuta jeszcze nad tym w tym miejscu, że tak powiem, oddziału.
Monika Rachtan
A czy takie wyspecjalizowanie się szpitali powiatowych, czy taka kooperacja, współpraca z innymi powiatami? Czy to może być dobry pomysł i recepta na 2026 rok dla małych szpitali, które mierzą się z zadłużeniem, które nie widzą przyszłości dla swoich oddziałów, które wiedzą, że w 2026 roku mogą spodziewać się kłopotów. Czy warto na ten temat porozmawiać? Czy warto usiąść do stołu także z Ministerstwem Zdrowia, z Narodowym Funduszem Zdrowia? Czy to powinny być rozmowy, które powinny toczyć się obecnie właśnie w resorcie zdrowia? Ale w takim pozytywnym tonie, że można, że nie, że będziemy Polakom zabierać, likwidować, zamykać nie będzie kolejka, tylko że zobaczcie, będziecie mieli w powiatowym szpitalu dostęp do fajnych rzeczy na wysokim poziomie. A jeżeli będziecie potrzebować czegoś innego, to przejedziecie te 20-30 kilometrów, ale tam też będziecie mieli dobrych lekarzy, którzy mają doświadczenie. Czy to jest nowy trend? Czy to jest taki powiew świeżości na 2026, 7-8 rok właśnie w polskich szpitalach, że może nie wszystko na raz i byle jak, tylko dobrze i mniej.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
No to jest takie marzenie. Tak, to, to, to rzeczywiście takie trochę szczęście, że mamy tą Trzebnicę obok siebie i znamy się dobrze z z zarządzającymi tego szpitala i Oleśnicy. Troszkę mniej się może znamy, ale generalnie te kontakty nawiązaliśmy. Oleśnica jest trochę dalej, także tutaj, tutaj trochę mniej tych tych spraw jesteśmy w stanie rozwiązać, ale tak myślę, przede wszystkim z Trzebnicą no to między innymi takie ustalenie, że my będziemy bardziej planowi, natomiast Trzebnica z racji.
Monika Rachtan
Bardziej na ostro.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
I SOR-u i tej, tej, tej bliskości, że tak powiem, no generalnie tutaj w okolicy Trzebnicy się pozamykało kilka oddziałów chirurgicznych. Tak my mamy tą chirurgię no bardzo mocno ograniczoną w tej chwili jeszcze. Nie możemy tego zespołu zebrać na tyle, żeby odtworzyć to, co było tak, bo, bo w dalszym ciągu mamy funkcjonowanie jako oddział chirurgii urazowo i ortopedycznej z pododdziałem chirurgii, tak to się nazywa na niewielkiej liczbie łóżek. Także tutaj jedynie trochę wspomagamy w Trzebnicy i Krotoszyn. Z województwa wielkopolskiego nie, nie ,nie jesteśmy w stanie tak na pełni tego rozwinąć, ale też ten nasz kontrakt nie pozwala na to, żeby po prostu tutaj jakoś poszaleć. To, to, to tego typu dylematy mamy, także to wydaje się, że tak to powinno być. Tylko druga rzecz, która wolałbym, żeby gdzieś dotarło to do naszych decydentów, że potrzeba by było zrobić coś w rodzaju takiej taryfy katalogu świadczeń szpitala powiatowego, tak. Może być ujednolicone w całej Polsce, ale wtedy z tego katalogu do poszczególnych szpitali powinno być dedykowane w jaki sposób te szpitale powinny otrzymywać środki?
Monika Rachtan
Rozumiem.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Druga rzecz jest taka, która tutaj do tej pory jakby bloko znaczy może nie blokowała, była wyzwaniem. No, to jest różnorodność organów założycielskich. Też znam szpitale, które mają, że tak powiem, obok siebie określone oddziały i chętnie by podzieliły się, no ale organy założycielskie są ostrożne. Tak? Tutaj szczególnie właśnie porodówki są takim przykładem, tak.
Monika Rachtan
Bo ten.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Rodzenie, rodzenie jakby w tym innym szpitalu, w innym powiecie nasze dzieci mają się rodzić.
Monika Rachtan
Dobrze. A teraz takie krótkie pytania, bo ja mam jeszcze tyle pytań, a już czas nam się kończy. Po pierwsze, panie doktorze, czy odkąd zamknęli porodówkę, zdarzyło się, że w 2025 roku jakaś kobieta urodziła u was na SORze? Tak czy nie?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
U nas nie ma SOR-u. Jest izba przyjęć, ale nikt nie urodził.
Monika Rachtan
Czyli to, czym nas straszyli w 2025 roku, że kobiety będą rodzić na SOR-ach. To jest, tak się nie dzieje w szpitalach, w których zamknięto porodówki. Ogarniacie to? Jesteście w stanie.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Znaczy my mamy cały, cały zestaw. Ginekologia funkcjonuje tak. Gdyby, gdyby był jakiś nagły poród, no to jedyne, czego nie mamy, że tak powiem, do dyspozycji, to jest neonatolog. Mamy oddział pediatryczny, także tutaj ci pediatrzy, powiedzmy młodszego pokolenia, może by mieli kłopoty, ale generalnie tutaj, no w sensie i tak byśmy nie dopuścili prawdopodobnie do porodu w naszym szpitalu, tak. Raczej byśmy kobietę, która jest w akcji tak. Albo albo do Trzebnicy, bo jest bliżej.
Monika Rachtan
Oleśnicy, to może też. trudno dzisiaj wspominać. W 2025 roku więc kończymy, miała być minuta. Drugie pytanie. Ministerstwo Zdrowia. Wszyscy wiemy, że nikt nie chce. Ja mam rzadko w ogóle przyjemność rozmawiać z osobami, które miały możliwość zasiadać w Ministerstwie Zdrowia albo nie chcą przychodzić do programu. A przecież nie jest tak źle. Znaczy tak mi się wydaje. Panie doktorze, gdyby teraz powiedzieli panu doktorowi, proszę wolne stanowisko ministra zdrowia, bierze pan czy nie? Tego najważniejszego? Pierwszego?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Obecnie? Nie. Znaczy generalnie tutaj to nie jest, to nie jest taka forma. Znaczy ja nie jestem polityczny, tak.Ja nie mam, nie mam, ja nie mam, ja nie mam
Monika Rachtan
Idealnej sytuacji
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Ja nie mam wsparcia politycznego.
Monika Rachtan
I jest noc cudów. Nagle dzisiaj 31 wieczorem, w drzwiach pana doktora zjawia się Donald Tusk i mówi Wieczór Cudów bierzesz czy nie? Ministerstwo Zdrowia do wzięcia? Tak czy nie? Bierze pan doktor?
Dr n. med. Zbigniew J.Król
To byłby jakiś cud. Taki, który nie z tej ziemi.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Znaczy generalnie.
Monika Rachtan
Teraz takie gwiazdy spadały.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Pewnie nie, pani redaktor, bo tutaj
Monika Rachtan
Czemu nikt nie chce Ministerstwa Zdrowia?
Monika Rachtan
Ja bym wzięła.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Wydaje mi się tak, ale to i polecałbym. Ja jestem za stary już po prostu żeby, żeby generalnie, znaczy, jak się pracuje w ministerstwie,tak. Bo to pewnie jest rzecz taka, że każdy sobie jakieś tam ma wyobrażenia, tak i pewnie idąc do resortu, nawet jak zaprosił mnie Konstanty Radziwiłł, minister Konstanty Radziwiłł do współpracy, to, to, to też szedłem tam z jakimś nastawieniem, mimo tego, że generalnie jestem na Miodowej mniej więcej od 92 roku. Także tutaj te, te jakby doświadczenia z pracy tam jakieś miałem, ale wydawało mi się, że generalnie coś powinienem zrobić. Tak? I mimo tego, że takie nastawienie było plus miałem zupełnie zieloną kartę na wykonywanie określonych rzeczy. Tak się udała ustawa z POZ-u. Tak się udało. Taka ustawa o dopalaczach w ogóle reforma psychiatrii. Tak, to była taka takie wyzwanie podzielone na 4 części, ta reforma, także tutaj Centrum Zdrowia Psychicznego było tylko jedną częścią. Tak? Jeszcze, jeszcze inne. Tak się udało potem przygotować. Tego to już nie za ministra niestety, Radziwiłła. I to wsparcie, że tak powiem, które dostawałem, było zbyt małe. Mówię o Narodowym Programie Chorób Rzadkich. To to coś, co niby było, ale generalnie nigdy się nie zmaterializowało, także.
Monika Rachtan
Dalej się nie materializuje.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Niestety. Niestety w dalszym ciągu dlatego, że tam trzeba być na miejscu, tak. Po pierwsze, po drugie trzeba mieć no właśnie taki parasol generalnie polityczny, który, który, który miałem wtedy. I rzeczywiście tutaj ta część, ustawa o POZ jest. Tak? Ona jest martwa w tej chwili, bo nie ma
Monika Rachtan
Same trupy
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Nie ma kto, nie ma kto się nim zająć, ale są tam zapisy umożliwiające powrót do tej idei medycyny rodzinnej. I gdyby ktoś, gdybym się zgodził na tą propozycję zostania, no to bym egzekwował tą ustawę. I na pewno wtedy generalnie tutaj ta rola lekarza rodzinnego byłaby zdecydowanie bardziej ważna w systemie, niż jest w tej chwili.
Monika Rachtan
No bo system zrobił z lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Kiedy się mówi o długopis, o lekarzu POZ i to było bardzo brzydkie określenie, ale ja uważam, że ono.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Wypisywacza recept i skierowań tak, i to, i to niestety, niestety te takie, takie protezy różnego rodzaju, z których część lekarzy rodzinnych jest bardzo zachwyconych. Jak na przykład koordynacja opieki czy ten czy ten program Twoje Zdrowie, tak. To są programy, które dodają trochę pieniędzy, tak temu źle, wadliwie sfinansowanemu szczeblowi. Bo szczebel przepuszcza,tak przepuszcza z tego względu.
Monika Rachtan
Ale pytanie ile korzysta na tym pacjent? Bo moim zdaniem ani opieka koordynowana w podstawowej opiece zdrowotnej, ani program Moje Zdrowie. No, takich korzyści, które odczuwałby pacjent de facto, żeby przyszedł do domu i powiedział Państwo o mnie dba i się mną opiekuje i moim zdrowiem zarządza, moją diagnostyką, profilaktyką i leczy mnie skutecznie. No niestety te programy nie dają. Panie doktorze, wszyscy już czekają na imprezę sylwestrową, a za nami już prawie godzinna rozmowa. Obiecałam, że będzie krótko. A tu pan doktor mówi nie, nie naszym widzom, bo nasi widzowie pewnie z chęcią by nas słuchali i słuchali. Więc ja mogę, mogę Państwa zapewnić, że do Milicza wrócimy. Wrócimy w 2026 roku i pokażemy Państwu, jak może działać szpital powiatowy w Polsce, w jednym z najmniejszych powiatów w naszym kraju, skutecznie lecząc pacjentów na bardzo wysokim poziomie. Moim, ale przede wszystkim waszym gościem był dr Zbigniew Król. Bardzo dziękuję, panie doktorze.
Dr n. med. Zbigniew J.Król
Dziękuję bardzo.
Monika Rachtan
Dziękuję, a państwu życzę udanej zabawy. No nie szalejcie za bardzo w tego Sylwestra, bo chciałabym się z Wami zobaczyć w Nowym Roku. A Panu Doktorowi życzę w Nowym Roku przede wszystkim, żeby wszystkie plany związane ze szpitalem w Miliczu udało się spełnić i żeby te wszystkie rzeczy, które Państwo chcecie zrobić dla pacjentów, faktycznie przyniosły tym pacjentom realną korzyść. A Wam jak zawsze życzę dużo zdrowia. Bawcie się dzisiaj dobrze i do zobaczenia za rok. Dziękuję.
Dlaczego tysiące osób wierzą szarlatanom bardziej niż lekarzom? Czemu konferencje z „ukrytymi terapiami” zapełniają sale, a wydarzenia z ekspertami medycznymi muszą udowadniać swoją wartość?