Czy zwykły zakład ze znajomymi może zmienić całe życie? Paweł Kwaśny udowadnia, że tak. W wieku 31 lat został najmłodszym Polakiem, który przebiegł maratony na wszystkich kontynentach – od Aten, przez Rio, aż po Antarktydę. Teraz mierzy jeszcze wyżej – zdobywa szczyty Korony Ziemi.
Niektóre historie zaczynają się od żartu, który niespodziewanie staje się początkiem życiowej drogi. Tak było w przypadku Pawła Kwaśnego – 31-letniego Polaka, który z zakładu na imprezie uczynił cel obejmujący wszystkie kontynenty. Dziś ma za sobą maratony w Atenach, Rio de Janeiro, Tel Awiwie, Australii i na Antarktydzie, a przed sobą – Kilimanjaro, Mont Blanc, Elbrus i marzenie o Koronie Ziemi. W programie Moniki Rachtan „Po pierwsze Pacjent” opowiedział, jak impulsywna decyzja stała się początkiem pasji, ale i lekcji odpowiedzialności wobec własnego ciała i zdrowia.
Wszystko zaczęło się od zakładu ze znajomymi. Miał przebiec maraton – mimo że wcześniej nie biegał profesjonalnie. „Wstałem rano, wyszukałem w internecie najbliższy maraton i padło na Ateny. Miesiąc do startu. Stwierdziłem: dam radę” – wspomina. Z perspektywy czasu przyznaje, że ten start był szaleństwem, ale właśnie wtedy narodziła się determinacja, która później zaprowadziła go w najdalsze zakątki świata. Maraton w Atenach otworzył drzwi do kolejnych wyzwań: Rio de Janeiro, Tel Awiwu, Australii, a w końcu także Antarktydy.
To właśnie Antarktyda stała się symbolem jego uporu i jednocześnie lekcją pokory. Bieg w minusowej temperaturze, po ratrakowanej nawierzchni i w pełnym słońcu był czymś zupełnie innym niż upalne maratony w Ameryce Południowej. „To był bieg marzeń. Widziałem siebie na mecie z polską flagą i dokładnie tak to wyglądało” – mówi z uśmiechem. Ten obraz pokazuje, że wytrwałość i wizualizacja celu mają ogromną moc, nawet jeśli warunki są ekstremalne.
Z czasem Paweł zaczął rozumieć, że ciało ma swoje granice. Na trzydziestym kilometrze pojawiały się bóle stawów, powracały stare kontuzje po piłce nożnej. Mimo to kończył każdy bieg. Dziś przyznaje, że nie był autorytetem w kwestii przygotowań. To doświadczenie nauczyło go jednak najważniejszego – że pasja bez świadomości i planu może stać się ryzykiem. Dlatego w jego historii kluczowy jest moment zmiany. Z beztroskiego biegacza, który działał z impulsu, przeistoczył się w człowieka planującego każdy kolejny krok, uczącego się techniki, przygotowującego logistykę i dbającego o kondycję.
Kiedy zakończył etap biegowy, naturalnie skierował się w stronę gór. Mont Blanc zdobył samotnie, bez przewodnika, co samo w sobie wymagało odwagi, ale też pokazało, jak cienka jest granica między ambicją a bezpieczeństwem. Kolejne cele to Elbrus i Kilimanjaro – i tym razem wszystko jest zaplanowane profesjonalnie: przewodnik, tragarz, odpowiedni sprzęt, regularne treningi w Tatrach. W górach, jak sam mówi, nie ma miejsca na improwizację. Pogoda zmienia się w ciągu godzin, a błędna decyzja może kosztować zdrowie, a nawet życie. „W górach trzeba mieć respekt. Dziś możemy wejść, a jutro możemy już nie wrócić” – podkreśla z powagą.
Nowy etap jego życia to także zmiana stylu. Dwa razy w tygodniu trening w górach, zdrowe odżywianie, brak używek, regeneracja i sen zamiast imprez. Z pozoru prozaiczne decyzje, które jednak zmieniają codzienność. „Masz wtedy powera, wstajesz rano i wszystko ci się chce. Endorfiny robią swoje” – tłumaczy. W jego słowach słychać dojrzałość kogoś, kto przeszedł od spontanicznej energii do świadomej samodyscypliny.
Dziś, choć nie zamierza rezygnować z własnych wyzwań, coraz częściej myśli o tym, by dzielić się doświadczeniem. Początkowo nie chciał być mentorem – bał się, że jego początki nie są przykładem do naśladowania. Ale właśnie w tej autentyczności tkwi siła jego przekazu. Pokazuje, że można popełniać błędy, uczyć się na nich i wciąż iść dalej. Dla ludzi z jego małej miejscowości stał się inspiracją – nie dlatego, że zdobył Antarktydę, ale dlatego, że zrobił to on, ktoś z ich sąsiedztwa.
Historia Pawła Kwaśnego nie jest klasyczną opowieścią o sukcesie. To raczej historia o przemianie – z impulsywnego marzyciela w świadomego sportowca, z człowieka, który działał bez przygotowania, w kogoś, kto dziś uczy się szacunku do własnego ciała, do gór i do procesu. W świecie, w którym łatwo zachłysnąć się motywacyjnymi sloganami, jego głos brzmi inaczej – spokojniej, mądrzej, prawdziwiej.
Na końcu tej drogi nie chodzi już o rekordy. Chodzi o świadomość, że każda decyzja ma konsekwencje, a granice, które próbujemy przekroczyć, istnieją po to, by nas chronić, nie ograniczać. Paweł pokazuje, że można marzyć wielko, pod warunkiem, że robi się to odpowiedzialnie. I że najtrudniejszy nie jest pierwszy krok, lecz ten, w którym uczysz się, jak iść dalej – mądrzej, spokojniej, z szacunkiem do siebie i świata.
Bo każdy z nas ma w sobie potencjał, by sięgnąć po więcej. Nie trzeba zdobywać Antarktydy ani Everestu. Wystarczy znaleźć własny cel i zacząć działać – krok po kroku.
Historia Pawła Kwaśnego to dowód, że nawet zwykły zakład może być początkiem życiowej misji. I że każdy z nas może być „tym jedynym” – na swoich warunkach.
Monika Rachtan
Cześć, Monika Rachtan. Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku programu "Po pierwsze Pacjent". Dziś niestety nie będzie mojego mojego przydługiego wstępu, chociaż wiem, że bardzo lubicie, ponieważ mój gość Paweł Kwaśny... cześć!
Paweł Kwaśny
Dzień dobry, witam.
Monika Rachtan
Za cztery godziny wylatuje zdobywać Kilimandżaro. No gratulacje! Jest stres?
Paweł Kwaśny
Delikatny owszem, ale spokojnie, wydaje mi się, że damy radę.
Monika Rachtan
No właśnie ta cała przygoda. To, że już za 4 godziny będziesz w samolocie, zaczęła się od zakładu z kolegami. Tak było?
Paweł Kwaśny
Tak, ale to był zakład odnośnie maratonów, a w tym momencie zdobywam już góry najwyższe. Na jednej z imprez, jak wpadłem na pomysł przebiegnięcia maratonu? Oczywiście moi znajomi w to nie wierzyli, no bo jak mogli wierzyć, że mi się uda. Ja wpadłem wtedy oczywiście na pomysł, żeby się z nimi założyć. Założyłem się. Na następny dzień rano wstałem, wygooglowałem sobie gdzie są najbliższe maratony. Okazało się, że najbliższy jest w Atenach, czyli od razu jeden z fajniejszych maratonów, bo to jest historyczny, jak wszyscy wiemy, właśnie dlatego, że od nazwy tej wioski, gdzie się startuje, powstały maratony.
Monika Rachtan
A powiedz mi, ile miałeś czasu na przygotowanie od momentu, gdy znalazłeś w googlach, że faktycznie w Atenach jest maraton, do dnia startu?
Paweł Kwaśny
No było około miesiąca, także nie za dużo.
Monika Rachtan
Ty biegałeś wcześniej, w ogóle byłeś osobą taką aktywną fizycznie?
Paweł Kwaśny
Jako tako, żeby przygotowywać się do maratonu, to ja się nie przygotowywałem, ale aktywny fizycznie byłem. Grałem w piłkę nożną, no głównie grałem w piłkę i może dlatego podjąłem się właśnie takiego wyzwania.
Monika Rachtan
Dzisiaj dużo młodych ludzi nie rusza się w ogóle i coraz częściej mówimy o tym, że dzieci wręcz nie ćwiczą na WF-ie. 80% dzieciaków ma zwolnienia z WF-u. Ty teraz obracasz się w środowisku międzynarodowym, na każdym kontynencie udało Ci się przebiec maraton. Jak patrzysz na to, czy tam też pojawiają się dzieci, czy na przykład osoby, które biegają maratony, przychodzą tam ze swoimi dziećmi i też widzisz, że te dzieci już są aktywne fizycznie?
Paweł Kwaśny
Wiesz co, właśnie jako tako nie zwróciłem na to uwagi, ale wydaje mi się, że w tym momencie coraz więcej ludzi zaczyna zdrowo żyć, trenować i to się przekłada na młodych. Ja nie wiem dokładnie skąd masz tutaj te 80% młodzieży, która nie trenuje. Być może tak jest, nie wiem, ale pewnie dlatego, że ja się obracam w takim towarzystwie, w którym jednak od małego ten sport jest wpajany.
Monika Rachtan
No ale widzisz, rozmawiamy o młodych ludziach. Ty jesteś najmłodszym Polakiem, który przebiegł te maratony, więc no... A masz ponad 30 lat.
Paweł Kwaśny
Zgadza się. Zgadza się, właśnie w tym momencie mam 31 lat, jestem najmłodszym Polakiem. Nie wiem dokładnie, czym jest to spowodowane, że właśnie dopiero 31 latek może się pochwalić takim, powiedzmy sukcesem. Ale chyba to jest też dlatego, że no niestety niektóre kontynenty kosztują bardzo dużo pieniędzy i trzeba bez żadnych sponsorów, musi sobie sam na to zapracować, żeby właśnie móc zrealizować taki cel.
Monika Rachtan
A czy po Atenach, kiedy Ci się udało przebiec ten pierwszy maraton, od razu była taka myśl: hop, przebiegnę teraz na wszystkich kontynentach, pokażę im.
Paweł Kwaśny
Tak było. Tylko Antarktyda była wtedy jakby poza moim zasięgiem. Nie zacząłem wtedy już trenować, przygotowywać się, bo to był 2019 rok. Niestety później wpadła pandemia, prawda? I dwa lata były takie ciężkie. Już powoli zaczynałem myśleć, że jednak mi się nie uda to go zrealizować, bo całkowicie to odpuściłem. Ale gdzieś tak przeglądając internet zobaczyłem Rio de Janeiro, że jest wyjazd, że tam jest maraton. I to było moje marzenie od dziecka, żeby zobaczyć Rio, Copacabana, Ipanema, Jezusa Chrystusa. I to mnie tak zmotywowało. Później już poszło wszystko dalej.
Monika Rachtan
I to jest tak, że kiedy zacząłeś te treningi, no to pewnie całkowicie zmienił się twój styl życia. No bo jeżeli się tylko gra w piłkę chociaż i tak super, że grałeś, a tu nagle przygotowujesz się do maratonu w Rio de Janeiro, no to wow! No trzeba totalnie wszystko zmienić. Jak to było?
Paweł Kwaśny
Nie, właśnie pod tym względem nie jestem autorytetem, na pewno. Bo ja to wszystko robiłem tak, jak gdyby z miejsca. Po prostu sobie stawiałem cel: lecę do Rio i przebiegam tam maraton, robię swoją robotę i później mam czas dla siebie, żeby właśnie zwiedzać i cieszyć się tym.
Monika Rachtan
No ale wiesz, przebiegnięcie maratonu tak, że ktoś sobie gra w nogę i nagle okazuje się, że on przebiegnie maraton. To się nie dzieje tak w jeden dzień. No na bank musiałaś zacząć jakieś treningi, Nie wiem, trochę się zdrowo odżywiać. Coś takiego. Czy totalnie wiesz... chipsy i biegniemy?
Paweł Kwaśny
Coś w ten deseń. Wiadomo, że to jest naprawdę... Nie jest dobre, bo mi się to udało, ale drugiej osobie może się to nie udać, wiadomo, bo niejednokrotnie też na trasie się widzi jak ludzie omdlewają, nie dają rady. Tylko tu jest ten plus, że jednak można przykładowo na tym 30-tym kilometrze zejść i dać sobie spokój. Nie? Ja czegoś takiego nigdy nie miałem, że nie przebiegnę. Zawsze miałem w swojej głowie to, że lecę na dany kontynent, muszę swoją robotę wykonać i później mogę się bawić, że tak powiem.
Monika Rachtan
A czy nie masz takich myśli, że masz 31 lat? Ciężko wykonujesz bardzo ekstremalną aktywność fizyczną, bo przebiec maraton bez przygotowania, no to jest jednak duży wysiłek dla organizmu. Czy nie myślisz o tym, że w przyszłości to może mieć jakieś konsekwencje dla Twojego zdrowia?
Paweł Kwaśny
Zdecydowanie tak i to ja już doświadczyłem na jednym z maratonów, ponieważ mam właśnie popiłkarskie kontuzje. Wiązadła krzyżowe, ręce połamane, takie wiesz, pooperacyjne też rzeczy i odczuwam to. Przeważnie na przykład na 30 kilometrze zaczynają boleć mnie stawy. No głównie stawy zaczynają mnie boleć. I to jest właśnie ta konsekwencja tego, że nie do końca się przygotowywałem.
Monika Rachtan
A powiedz mi, skąd taka silna głowa? No bo to żeby przebiec maraton, no to oprócz tego, że ciało, no to jeszcze głowa musi w taki sposób się nastawić, żeby to zrobić. Czy ty w dzieciństwie albo w młodości nie mówię, że jesteś już niemłody, ale w tej wcześniejszej młodości, też miałeś styczność z takimi wyzwaniami, wysiłkami?
Paweł Kwaśny
Ja od zawsze lubiłem wyzwania i być może to jest właśnie takim docelowym punktem, dlaczego właśnie biegałem te maratony i udawało mi się je przebiegać. No i to jest chyba taka główna rzecz, bo nie wiem, nie jestem w stanie tak do końca powiedzieć, co dokładnie na to zadziałało.
Monika Rachtan
A teraz lecisz zdobywać Kilimandżaro? Jakie szczyty już są za tobą?
Paweł Kwaśny
Wiesz co, udało mi się zdobyć Mont Blanc. Byłem w zeszłym roku u nas. Tylko dla niektórych Mount Blanc to jest najwyższy do Europy, dla niektórych to jest Elbrus. Więc sobie postawiłem tak samo poprzeczkę, że muszę w tym roku zdobyć Elbrus. Mam nadzieję, że właśnie w tym tygodniu, w przyszłym tygodniu uda mi się zdobyć Kilimandżaro. Byłem również na Kościuszki w Australii, ale to jest też taki szczyt, który jest na kontynencie Australia najwyższy, a Australia Oceania już jest inny. No i później będę atakował dalej. Kolejne.
Monika Rachtan
No właśnie, my rozmawiamy w lutym, więc myślę, że jest połowa lutego, więc myślę, że masz dużo czasu i że jednak tych planów uda się zrealizować wiele. No ale teraz dobra, wracamy do przygotowania. Nie wierzę, że przed Kilimandżaro się nie przygotowujesz.
Paweł Kwaśny
Teraz tak, bo jednak maratony to są maratony. Tak jak powiedziałem wcześniej, że jednak można zejść na 30-tym kilometrze, prawda? Ale w górach jednak trzeba być przygotowanym. Ja chodzę po Górach Polskich bardzo dużo i zdaję sobie z tego sprawę, że jak będę wychodził na kolejne szczyty, tam już nie będzie czegoś takiego, że będę mógł odpuścić. Znaczy będę mógł odpuścić, wiadome, ale na pewno to będzie dużo większe konsekwencje sprawiało mi... no dużo większe konsekwencje będą tego wszystkiego.
Monika Rachtan
Masz stres przed taką wyprawą? Idziesz tam z profesjonalistami, czy raczej...
Paweł Kwaśny
Tak, już teraz z profesjonalistami. Mam swojego przewodnika. Oczywiście mam tak samo tragarza, który będzie niósł moje rzeczy. Więc tak, już teraz wszystko robię profesjonalnie, nie tak jak było do tej pory.
Monika Rachtan
A który szczyt był najtrudniejszy dla Ciebie?
Paweł Kwaśny
Znaczy wiesz, ja dopiero przeszedłem, powiedzmy, te dwa, prawda? Na Mont Blanc byłem akurat sam. Fajna przygoda. Wychodziłem tam trzy dni, spałem między kamieniami. Później policja mnie w jednym miejscu zawróciła, bo nie miałem zezwolenia. Więc tam było dotychczas najtrudniej, bo to była droga górka. Myślę, że Kilimandżaro też będzie wymagające, ponieważ będziemy szli kilka dni tam chyba dokładnie 5 lub 6, więc to jest długotrwały wysiłek. A co później, zobaczymy dalej.
Monika Rachtan
Góry są dość nieprzewidywalne i wiele osób idąc w góry, myśląc o tym nawet tutaj u nas w Tatrach, tak? Myśląc o tym, że jest silna, że potrafi pokonać ten szczyt, że to będzie tylko taka wyprawa no niestety przypłacało zdrowiem i życiem. Czy Ty kiedy idziesz w góry, czujesz taki... Ja to mówię szacunek do gór.
Paweł Kwaśny
Respekt. Tak, za każdym razem to tak, jak mówię. Góry... Dzisiaj możemy wyjść w góry, a jutro już możemy z nich nie wrócić. Nigdy nie wiemy, co nas może tam spotkać. Rano wstajemy na przykład, jest bardzo ładna pogoda, a w ciągu godziny, dwóch to się wszystko zmienia. Miałem już takie sytuacje, że musieliśmy zawracać, ponieważ był mega mocny wiatr i nie chcieliśmy ryzykować własnym zdrowiem i życiem, no bo to jest bez sensu.
Monika Rachtan
I co czułeś wtedy? Takie rozczarowanie, że jednak się nie udało? Jakie to jest uczucie?
Paweł Kwaśny
Ja wiedziałem. Ja sobie wtedy mówię: dobra, czyli muszę tu wrócić, nie? Nie ma czegoś takiego, że jestem rozczarowany, broń Boże.
Monika Rachtan
A jak porównujesz maratony na różnych kontynentach? Różni ludzie, różne warunki. Gdzie było najfajniej, a gdzie najgorzej?
Paweł Kwaśny
Znaczy najfajniej na pewno było na Antarktydzie to na 100%. Najgorzej chyba Australia, bo tam biegaliśmy w bardzo ciężkich warunkach. Temperatura 40 stopni. No to uwierz mi, że daje w kość bez dwóch zdań.
Monika Rachtan
Na Antarktydzie chyba też te warunki nie były zbyt przyjazne. Opowiedz jak wygląda maraton na Antarktydzie, bo ja sobie tego nie wyobrażam. Muszę wpisać na YouTubie, może będą jakieś filmiki.
Paweł Kwaśny
Są na pewno. Wiesz co, maraton na Antarktydzie rządzi się swoimi prawami. Nam udało się w tym roku na bardzo fajną pogodę, bo było tam kilkanaście może stopni na minusie. Pełne słońce, praktycznie zero wiaterku, więc sama przyjemność było tego biegu. Jest tam są pętle takie po 10 i pół kilometra. Przebiega się cztery razy dookoła, bo to 40 km.
Monika Rachtan
Jaka jest nawierzchnia?
Paweł Kwaśny
Wiesz co, chyba ratrakują przed tym biegiem.
Monika Rachtan
No właśnie. Tak sobie wyobraziłam taki maraton, wiesz, po lodzie, że ludzie biegną w takich czapkach.
Paweł Kwaśny
Wiesz, tak ubrani byliśmy właśnie. Wiesz, rękawice, specjalne stroje, czapki, odpowiednie obuwie oczywiście.
Monika Rachtan
A jak porównujesz sobie podejście ludzi do sportów różnych, na różnych kontynentach, w różnych krajach? Bo w Polsce jest trochę tak, że dla wielu ludzi sport nie istnieje, a dla wielu jest wręcz religią, sposobem na życie i tak dalej. I ludzie się wkręcają mega w różne sporty. A jak jest tam? Czy tam ludzie też mają hopla na przykład na punkcie biegania?
Paweł Kwaśny
Tak sobie teraz myślę właśnie, na którym kontynencie było takie coś, żeby mieli hopla. Wiadomo, że zawsze, na każdym kontynencie, no świry z całego świata przyjeżdżają, żeby tam przebiec. Czyli oni mają tego hopla. Na pewno jednym z takich miast to było w Tel Awiwie, co widziałem, że jednak ci ludzie bardzo dbają o siebie. Niejednokrotnie o szóstej rano, o piątej rano już widziałem na plażach, że ci ludzie trenują w innych krajach. W Rio. No to tam jest samba cały czas. Copacabana to jest plaża, na której cały czas widać, że ludzie grają w piłkę siatkową. Zwykłą również. A inne kraje? Australia to nie miałem za bardzo takiego doznania, bo dużo zwiedzaliśmy, jeździliśmy, ale jak przyszedł start, to też było kilkadziesiąt tysięcy ludzi na starcie, więc oni też coś mają w tym.
Monika Rachtan
Też mają bzika na punkcie sportu?
Paweł Kwaśny
Tak.
Monika Rachtan
A powiedz mi, czy jak już udało Ci się te maratony na wszystkich kontynentach pokonać, to czy dalej biegałeś, czy teraz w Polsce na przykład jest jakiś maraton, to się zapisujesz?
Paweł Kwaśny
Nie, nie, nie, nie, nie. Teraz już sobie postanowiłem cel wejścia na najwyższy szczyt danego kontynentu. I to jest takie główne moje. Wiadomo, że coś będę biegał, coś trenował, ale trzeba wybiegać jakiś naszych tutaj tutejszych biegach to nie, nie.
Monika Rachtan
To powiedz mi teraz jak masz taki cel jak te szczyty, jak myślisz, jak szybko Ci się uda go osiągnąć?
Paweł Kwaśny
Wiesz co, tak realnie? Wydaje mi się, że około trzech lat będę potrzebował. Ale ja też jestem taką osobą, że będę chciał to wszystko skracać, tak jak właśnie teraz Kilimandżaro miało być później, ale sobie myślę dobra, mam trochę czasu wolnego, organizuję to teraz, więc myślę, że może w ciągu dwóch lat chciałbym w przyszłym roku wejść na Mount Everest. Czy się uda? Czas pokaże.
Monika Rachtan
Nasi widzowie to zwykli Polacy, którzy większość czasu spędzają w pracy, którzy mają rodziny, różne zajęcia. I zastanawiam się gdzie Ty jesteś w życiu, że możesz sobie na to pozwolić. Bo wiesz, jednak dużo podróżujesz, musisz poświęcić czas na przygotowanie. Czym się zajmujesz na co dzień?
Paweł Kwaśny
Ogólnie to ja prowadzę własną działalność gospodarczą. Tylko, że nie na terenie Polski, tylko na terenie Austrii.
Monika Rachtan
Czyli ta praca pozwala Ci jednak...
Paweł Kwaśny
Zdecydowanie pozwala mi, odkąd właśnie zacząłem prowadzić ten biznes, zacząłem jeździć i to pozwala mi bez problemów mogę wszystko dogrywać po to, żeby wyjeżdżać z dnia na dzień gdzieś.
Monika Rachtan
Rozumiem. A powiedz mi, czy w momencie, gdy zdobędziesz te szczyty, to będziesz znowu najmłodszym Polakiem?
Paweł Kwaśny
Nie, chyba nie. Na pewno będę jedyną osobą w Polsce, która zdobyła Koronę Maratonów i Koronę Gór, to 100% trzeba było wygooglować, to też nie jest na świecie, bo ogólnie wąska grupa ludzi zdobywa siedem kontynentów. Maratonów. W Polsce jest kilkanaście osób, na świecie jest około teraz 400. 400-450. Nie wiem dokładnie. Więc wydaje mi się, że bardziej teraz mnie to pcha, żeby być tą jedyną na świecie. Jak nie będę, to wymyślę coś następnego.
Monika Rachtan
Czyli chcesz być jedyny na świecie?
Paweł Kwaśny
Powiedz, że misja może jakaś moja, nie?
Monika Rachtan
No to jest całkiem fajne i fajnie w ogóle sobie stawiać. Ja bardzo ubolewam nad tym, że jednak te maratony nie wyszły Ci jakoś tak w krew. Bo wiesz, bo jednak to fajna sprawa, ale pytałam Cię o te przygotowania do wypraw górskich. Czy Ty się fizycznie też w jakiś sposób przygotowujesz? Czy to wymaga od Ciebie jakiegoś zaangażowania takiego w treningi?
Paweł Kwaśny
Tak, teraz tak jak powiedziałem, już zacząłem, pod to podchodzę full profesjonalnie. Dwa razy w tygodniu staram się wychodzić w góry. W zeszłym tygodniu byłem akurat trzy. Staram się zdrowo jeść, całkowicie odstawiłem używki, alkohol. Tak to już też wiesz, jak się ma te 30 lat, to fajnie jest na imprezkę, ale to już nie jest to. Lepiej się położyć do spania i rano wstać wypoczętym. Więc tak, teraz na pewno bardziej się przygotowuje do tych wyzwań.
Monika Rachtan
A gdzie byłaś ostatnio w górach?
Paweł Kwaśny
Ostatnio proszę ja Ciebie byłem na Kościelcu, w Tatrach. Oczywiście byłem na Świnicy i tak samo zdobyłem Tatrzański Szczyt. Czyli to są takie trzy dosyć wysokie góry, w miarę bezpieczne, że tak powiem.
Monika Rachtan
No właśnie o to chciałam ciebie zapytać, bo co roku, od tak naprawdę listopada do marca słyszymy historie o tym, jak nieodpowiedzialni Polacy poszli w klapkach w Tatry.
Paweł Kwaśny
Nie no, szanujmy się. Nie wolno czegoś takiego, jeszcze w tym okresie, co jest teraz. Nie wiesz, znaczy wiesz, jakie mogą być warunki. Bo jeżeli poczytasz w Internecie, to masz powiedziane, że na przykład jest pierwszy stopień lawinowy, drugi stopień lawinowy, czy są oblodzenia, czy nie. Jak się przygotować na wyższe partie? Nie możesz iść na wyższe partie gór, na przykład w zwykłych butach, bez raków, bez czekana. To są takie podstawy.
Monika Rachtan
No wiesz, niby tak się wydaje, że Polacy jadą do Zakopanego na Sylwestra, potem zostają do Trzech Króli. Myślą sobie ok, spoko, no to może pójdziemy w Tatry? No i właśnie idą w przysłowiowych klapkach. A co ty robisz dzień przed taką wyprawą?
Paweł Kwaśny
Co robię dzień przed taką wyprawą? Jak każdy inny dzień, jakoś specjalnie się nie przygotowuję. Wiadomo, że się pakuję. To jest normalne. Sprawdzam, czy mam właśnie tak jakby te czekany, latarki, kask. Ale to jest takie coś naturalnego, co robię od zawsze, więc nie mam jakichś rytuałów, że tak powiem.
Monika Rachtan
Znaczy wiesz, dla ciebie to jest normalne, ale tak jak mówię, wiele osób jednak nie traktuje tych gór z szacunkiem, nie traktuje ich poważnie i nie sprawdza tego plecaka, nie przygotowuje się z profesjonalnym sprzętem, tylko po prostu wstaje rano, zapala się taka żarówka może pójdę w Tatry? No i rusza.
Paweł Kwaśny
Nie no to to jest bardzo nieodpowiedzialne. I to mówię serio, bo to jest naprawdę bardzo nieodpowiedzialne. Ja tak nie robię i bym tak na pewno nie zrobił.
Monika Rachtan
A czy miałeś tutaj w polskich górach jakąś taką sytuację, że naprawdę bałeś się o swoje zdrowie i życie, gdy byłeś na wyprawie?
Paweł Kwaśny
Wiesz co, raczej nie miałem takich sytuacji. Raz być może jak wchodziłem na Giewont, to niestety mnie podcięło i troszeczkę zjechałem, że tak powiem, z tej górki. Trochę się wystraszyłem, ale właśnie wtedy miałem odpowiedni sprzęt, zahamowałem czekanem i to być może była taka jedna sytuacja, jak na razie. Więcej nie miałem, więc za dużo nie mogę powiedzieć.
Monika Rachtan
Chciałabym wrócić jeszcze do tej zmiany stylu życia i do tego, jak powiedziałeś, że zacząłeś się zdrowo odżywiać, że chodzisz po górach, że wszystkie używki odstawiłaś. Ciężko Ci było się przestawić na taki zdrowy tryb życia? Czy jednak ta motywacja bycia jedynym może na świecie...
Paweł Kwaśny
Nie, to jest właśnie tak samo jak z tymi maratonami. Ja sobie powiedziałem, że robię to i się trzymam. Wiadomo, że przykładowo teraz zdobędziemy Kilimandżaro. Mam nadzieję, że się uda, to pozwolimy sobie troszeczkę się zabawić. Wszystko jest dla ludzi. Tak przynajmniej uważam. Ale później będę się przygotowywał znowu do następnej góry, którą będę wychodził najprawdopodobniej w czerwcu. Koniec maja, początek czerwca. To z automatu te dwa miesiące będą cały czas w treningu. Zdrowa dieta. Wszystko będzie przemyślane. Na pewno kursy, nie kursy, bo też muszę zrobić parę kursów alpinistycznych, bo tam już żartów nie będzie. Naprawdę.
Monika Rachtan
Ale myślisz, że takie wejście w ten rytuał właśnie bycia w przygotowaniu do wyprawy, że to jakoś czujesz takie pozytywne skutki dla swojego organizmu? No bo wszyscy zawsze mówią, że przeczytałam wczoraj coś takiego na Instagramie: odstawiłam cukier na 30 dni i już nigdy nie wrócę do jedzenia cukru. Moje życie się tak zmieniło. Wreszcie nie robi mi się to, tamto, jeszcze kilka rzeczy i zastanawiam się, jak to jest u Ciebie? Czy w momencie, gdy zmieniłeś te swoje nawyki żywieniowe, gdy zmieniłeś styl życia, to mówisz: o wow!
Paweł Kwaśny
Jasne, ale tak jest. Masz takiego powera. Wstajesz rano i wiesz, że Ci się wszystko chce. Wiesz, że masz tą jednostkę treningową do zrobienia i robisz ją z przyjemnością, bo wtedy uwalniają się endorfiny kolejne. I właśnie dzięki tym endorfinom wpadasz na kolejne pomysły co, jak, ulepszyć.
Monika Rachtan
Czyli jak porównujesz siebie sprzed zmiany, że tak to nazwę, sprzed metamorfozy życiowej, to jednak możesz powiedzieć, że są te plusy.
Paweł Kwaśny
Zdecydowanie. Zdecydowanie. Właśnie jest dużo plusów zdrowego jedzenia, wejścia w ten trening, ponieważ nie wiem, czy ja to teraz właśnie doświadczam przez pryzmat swojego wieku, że jest zdecydowanie mi lepiej wstać rano, jestem wyspany, wypoczęty, więc no ja każdemu to polecam, naprawdę.
Monika Rachtan
I myślę o tym, że wiele osób jednak broni się przed tym taką właśnie zmianą nawyków żywieniowych. My jesteśmy na początku roku, ja nie pamiętam dokładnie w którym dniu lutego pustoszeją siłownie, ale podobno jest...
Paweł Kwaśny
To jest zawsze to postanowienie noworoczne, prawda? Dlatego w styczniu się nie chodzi na siłownię.
Monika Rachtan
Styczeń jest jeszcze taki spoko, wszyscy chodzą, kupują nowe dresy, nowe stroje na siłownie. A że w lutym to już są walentynki? Ludziom się przestaje chcieć. I tak dalej i tak dalej, to jednak warto się zmobilizować i zmienić. A zdrowotnie. Bo wiesz, bo ja wiem jak się ma 31 lat, ja też kiedyś tyle miałam, to jeszcze się nie odczuwa jakiś takich dolegliwości, że coś tam powiesz, że ci boli czy coś. Ale czy na przykład wiesz już teraz, że dzięki treningom i zdrowemu stylowi życia zauważasz, że fajnie Ci się wchodzi na piąte piętro?
Paweł Kwaśny
No jasne, to jest, wiesz, chociaż nie, nie, źle mówię. Nie, nie miałem czegoś takiego nigdy, żebym był nie wiadomo jak zmęczony wyjściem na piąte piętro czy dziesiąte. Niejednokrotnie jest, że ten wysiłek, jeżeli przekraczam tą swoją barierę, że tak powiem, no to odczuwam, że jest trudno. Ale właśnie ta systematyka tych treningów pokazuje, że jednak później jest zdecydowanie łatwiej zdobyć górkę czy przebiec ten maraton, że tak powiem, chociaż nie bez przygotowań.
Monika Rachtan
Maraton, szczyty. Co sobie później wymyślisz?
Paweł Kwaśny
Nie wiem.
Monika Rachtan
Jeszcze nie masz...?
Paweł Kwaśny
Szczerze nie wiem. Na pewno chciałbym to przekazywać, że jednak taki zwykły chłopak jak ja, z małej wioski może robić takie, no nie do końca normalne rzeczy dla każdego.
Monika Rachtan
A powiedz mi ludzie, którzy, którzy są w twoim otoczeniu? Ci koledzy, którzy cię. Właśnie. Jak to było? Powiedz, jak już ten pierwszy maraton się udało? No to dobra, jakby spoko zakład. O co się założyliście?
Paweł Kwaśny
Chyba też o dobrą imprezę.
Monika Rachtan
Ok, czyli odbyła się dobra impreza i potem mówią: no i co? Mówisz im: słuchajcie, to ja teraz w ogóle pojadę na wszystkie kontynenty i tam przebiegnę maraton. I oni popatrzyli na ciebie i pomyśleli....?
Paweł Kwaśny
Że szalony, że świr. No 100% tak było, ale nikt mi tego nie powiedział w twarz nigdy, bo zobaczyli, że ja jednak to zrobię, że zacznę to realizować. Bo ja widziałem siebie już opowiadałem to kilkukrotnie, że widziałem siebie na mecie na Antarktydzie, jak trzymam polską flagę i wbiegam na metę.
Monika Rachtan
I tak faktycznie było?
Paweł Kwaśny
Identycznie było. Więc wiesz, to było coś fantastycznego. Tak samo teraz też widzę siebie na każdym szczycie, więc to jest fajne.
Monika Rachtan
Czyli masz taką afirmację dość mocno?
Paweł Kwaśny
Tak, właśnie. Coś w ten deseń.
Monika Rachtan
No dobra, ale jest ta Antarktyda, jest polska flaga, Ty tam wbiegasz, wracasz do swojej małej miejscowości, jest impreza.
Paweł Kwaśny
Była.
Monika Rachtan
Była impreza w ramach tego wydarzenia. No i co oni mówią?
Paweł Kwaśny
Nie no, że jestem przekozak.
Monika Rachtan
Hahaha.
Paweł Kwaśny
Tak to głównie to mówili.
Monika Rachtan
A powiedz mi, a jak ludzie z Twojej miejscowości, bo mówisz, że pochodzisz z małej miejscowości, w ogóle kumają to co robisz?
Paweł Kwaśny
Wiesz co, teraz zaczęli to kumać, jak zobaczyli w Internecie, czy tam w jakiejś gazecie czy w radiu, że coś takiego zrobiłem, to podchodzą do mnie i mówią: jak to zrobiłeś? Czy to jesteś ty? Mam niejednokrotnie takie właśnie sytuacje.
Monika Rachtan
Czyli masz wpływ na społeczność lokalną. Czyli mógłbyś być ich takim edukatorem, mentorem, że jednak warto coś zdrowego zrobić?
Paweł Kwaśny
Właśnie. Wiesz co? Nigdy nie chciałem na to tak patrzeć, ale zauważam to, że jednak sporo ludzi chce mnie naśladować.
Monika Rachtan
Ale to jest fajne.
Paweł Kwaśny
Fajne. Tylko, że wiesz, ja wiem, jak się przygotowywałem do tych maratonów, co w ogóle nie było profesjonalne, nie jest takie.
Monika Rachtan
Jak siedzimy i tu rozmawiamy, to pomyślałam sobie, że potrzebujesz PR-owca. Może wymyślicie wspólnie jakąś historię do mediów, w której będziesz opowiadał o tym, jak przygotowywałeś się do maratonu? No bo jednak to, co mówisz, to jest faktycznie skrajnie szalone. Ekstremalny wysiłek fizyczny bez przygotowania, nie oszukujmy się, ale jest niebezpieczny dla zdrowia. Zgadza się. I to też trzeba powiedzieć. Natomiast myślę sobie o tym, że kiedy teraz już masz świadomość tego, jakie błędy popełniłeś i wiesz, co zrobiłeś nie tak, to właśnie na podstawie tych swoich błędów mógłbyś napisać taki plan naprawczy i jednak zaangażować się właśnie w taką edukację, tej społecznej, tej lokalnej społeczności. No bo jednak mówienie o zdrowiu, przekonywanie kogoś do tego, żeby jadł zdrowo, żeby się ruszał, no to jest fajna sprawa. Ja ci mówię, bo ja to robię, wiesz?
Paweł Kwaśny
No właśnie, teraz być może po tej rozmowie wezmę sobie to do głowy, bo mam teraz 24 godziny, będę leciał samolotem, to będę miał czas, żeby sobie to przeanalizować. I być może masz rację, tylko właśnie muszę przełamać barierę, że z tyłu głowy mam te swoje przygotowania. Nie wiem dokładnie jak to wszystko wiesz, zrobić tak, żeby to współgrało, żeby to przekazać właśnie tak jak ty.
Monika Rachtan
Autentycznie mówię ci o tym, że jednak człowiek na błędach się uczy i że to też jest taka ludzka sprawa, bo każdy myśli, że wszyscy jesteśmy Anną Lewandowską czy Ewą Chodakowską, ale one też kiedyś trochę inaczej wyglądały niż teraz wyglądają i też kiedyś zaczynały. One już zaczęły i weszły na ekrany. To już były jakby super laskami były i jakby można było podejrzewać, że one się takie urodziły. Ale one się nie urodziły. Tak jednak jakby no każdy jakoś zaczyna. I ja myślę, że opowiadanie o swoich błędach to nie jest nic złego. To jest bardziej dodanie sobie autentyczności.
Paweł Kwaśny
Podejrzewam, że masz rację w tym momencie. Tylko ja to wszystko muszę przetworzyć sobie sam, jakoś, żeby wiedzieć, żeby mówić właśnie autentycznie nie, że będę jakimś mentorem, który powiedzmy wyczytał coś w Internecie i na tej podstawie przekazywał informację dalej. Ja bym chciał to właśnie tak przerobić, żeby te wszystkie błędy, które ja popełniłem, tak jak mówisz, przekazać, żebym przekazał je dalej i uczyć właśnie tych kolejnych ludzi.
Monika Rachtan
Wiesz, ja myślę, że taki idealny świat, jeżeli ktoś od razu pokazuje taki idealny świat Polakom, to oni trochę nie są na to gotowi. No bo wiesz, jak żyją Polacy. No już mówiłam, większość z nas jakby praca, kanapa, dużo obowiązków, cholernie dużo stresu. I jak ty przychodzisz z takim obrazkiem, że zobaczcie, można 7 razy w tygodniu biegać i tak dalej, a możesz przyjść i powiedzieć wiecie, ja też jestem takim chłopakiem jak wy, który generalnie nic ze sobą nie robił, no czasami grał w piłkę. Pomyślałem sobie dobra, zrobię coś szalonego, zrobiłem to i to pozwoliło mi jakby urosnąć do człowieka świadomego, który potrzebował takiej zmiany i zrobić jakąś taką kampanię społeczną. Właśnie potrzebujemy cię pod takim szyldem osoby, że wiesz, jesteś jak Janusz i Grażyna, czyli Monika i ktoś tam jakiś inny Tomasz. A z drugiej strony mogę być człowiekiem, który za chwilę będzie jedynym na świecie.
Paweł Kwaśny
No, powiem ci, że jak Ciebie słucham, to naprawdę wydaje mi się, że jest to realne w tym momencie, żeby pójść w tym kierunku.
Monika Rachtan
Wymyśliłam ci, co będzie następne.
Paweł Kwaśny
Ale też poniekąd myślałem o tym, żeby przekazywać właśnie po to, jak się przed chwilą zapytałaś mnie odnośnie tego, co będę robił po maratonach, po tych górkach właśnie. Ja chciałem opowiadać, zachęcać ludzi do podróżowania, bo tak jak mówię, maratony to był dodatek do podróżowania. Chciałem stanąć właśnie na każdym kontynencie swoją nogą. A że przy okazji były maratony, no to to się robiło maratony, góry to jest zastępstwo tych maratonów, żebym jednak dalej w tym podróżowaniu cały czas był. A później to będzie właśnie tak, jak ty mówisz.
Monika Rachtan
Może edukacja. Jesteś młodym człowiekiem, pewnie masz znajomych, którzy są w twoim wieku. Co robią Twoi rówieśnicy? Ja się nie pytam zawodowo, ale czy widzisz na przykład u 30 latków taką modę na to, żeby być...
Paweł Kwaśny
To jest chyba taki przełom właśnie tego wieku, prawda? Nie wiem, czy o to ci chodziło, że jednak 30 latkowie zaczynają właśnie się ruszać, uprawiać sporty. Tak, o to mi chodziło. Zauważam to, że coraz więcej ludzi chce nawet ze mną coś tam porobić, żeby wyjść. Nie mówię tutaj o bieganiu, czy o wyjściu w górę, ale nie wiem. Spotkać się, zagrać w tenisa ziemnego czy...
Monika Rachtan
Czyli ty się nie spotykać na piwo, tylko już się spotykasz na sport?
Paweł Kwaśny
Tak, dokładnie. Dokładnie tak. Chociaż na piwo zawsze się znajdzie czas.
Monika Rachtan
Ale to jest taki zdrowy trend. Bo z drugiej strony, tak jak mówisz wcześniej pewnie spotykaliście się tylko na imprezy i raczej nie było mowy o tym, żeby porobić jakąś aktywność fizyczną razem. A to jest też ważne nie tylko ze względu na zdrową sylwetkę i na zdrowe ciało, ale też po prostu mega uwalnia głowę. Bo czy dla Ciebie, kiedy idziesz w góry, to to jest też jakaś forma medytacji...
Paweł Kwaśny
Zdecydowanie relaksu, bo zmęczysz się w tych górach i z tej głowy wszystko wyparowuje. Każde problemy, no wszystko, wszystko. Czuje się taki świeżo jak wracasz po tych górach
Monika Rachtan
A jak biegałeś maratony, to ile trwa przebiegnięcie maratonu? Sorry, ale nigdy nie biegałam, więc nie mam się...
Paweł Kwaśny
Co najszybsze udało mi się przebiec 3:44. To jest według mnie bardzo dobry czas, a średnio tak mniej więcej 4:20 miałem. Na Antarktydzie było trochę więcej, bo tam siłą rzeczy warunek był łatwy, ale jest trudniejszy i około godziny trzeba doliczyć do takiego biegu.
Monika Rachtan
O czym się myśli przez 3:44.
Paweł Kwaśny
Żeby złamać 4 godziny. Ale masz różne myśli, serio.
Monika Rachtan
Ok, a w momencie, gdy już Ci się tak bardzo nie chce i już po prostu myślisz sobie: o nie, już nie dam rady, to jakie miałeś myśli wtedy, żeby się tak zmobilizować i zebrać w sobie?
Paweł Kwaśny
Że to już na przykład przedostatni maraton. Jeszcze tylko jeden.
Monika Rachtan
Czyli taka motywacja, że dobra, już Ci niewiele zostało, już musisz zrobić.
Paweł Kwaśny
Tak, tak, tak.
Monika Rachtan
A czego Ci powinnam na koniec życzyć przed wyprawą na Kilimandżaro?
Paweł Kwaśny
Na pewno zdobycia szczytu. To na pewno. Przyjemności z wycieczki i realizacji tego całego mojego planu. Nie tylko Kilimandżaro, tylko kolejnych następnych wypraw, które będę miał.
Monika Rachtan
Okazuje się, że zwykły chłopak z prowincji, że tak powiem, także może być tym jedynym na świecie. Nieważne o czym marzycie, nieważne do czego dążycie. Ważne, żebyście to robili na swoich warunkach. Może nie będę was tutaj namawiała do biegania maratonów bez przygotowania, ale pamiętajcie, że jeżeli coś jest Wasze, coś od zawsze jest w Waszej głowie, to warto dążyć do celu, bo można osiągać wielkie rzeczy. Moim, ale przede wszystkim Waszym gościem był Paweł Kwaśny, który przebiegł maratony na wszystkich kontynentach. Bardzo Ci dziękuję za naszą dzisiejszą rozmowę.
Paweł Kwaśny
Ja również dziękuję bardzo.
Monika Rachtan
A ja Wam jak zawsze dziękuję za uwagę. To był program "Po pierwsze. Pacjent". Ja nazywam się Monika Rachtan i zapraszam Was do moich mediów społecznościowych. Do zobaczenia.
Dlaczego pacjenci w Polsce zbierają na leczenie w internecie? Eksperci tłumaczą mechanizmy zbiórek, koszty i problemy systemu ochrony zdrowia.
Krwawiące dziąsła to nie błahostka. Dowiedz się, jak choroby przyzębia wpływają na serce, cukrzycę i pamięć. Posłuchaj ekspertki w podcaście
Jeszcze kilkanaście lat temu obecność lekarza w mediach społecznościowych budziła zdziwienie, a czasem wręcz sprzeciw. Dziś staje się to nie tylko normą, ale wręcz koniecznością.
Wyobraź sobie, że każde Twoje wyjście z dzieckiem do szkoły zaczyna się od przejścia przez zasłonę spalin. Że obiad w szkolnej stołówce to raczej test tolerancji na cukier i sól niż lekcja zdrowego żywienia. Że „świeże powietrze” stało się pojęciem z książek przyrodniczych, a nie codziennym doświadczeniem.
Papieros nie krzyczy. Nie zatacza się jak alkohol. Nie sieje spustoszenia w nagłych wybuchach agresji. A jednak - to właśnie on po cichu zabija ponad 70 tysięcy Polaków rocznie. Nikotyna, choć legalna i opakowana w modne saszetki czy stylowe e-papierosy, jest jednym z najsilniejszych znanych nauce narkotyków. I choć od dekad wiemy, jak śmiertelnie groźna bywa, Polska wciąż nie potrafi skutecznie z nią walczyć.