Łukasz Rypicz w podcaście Po Pierwsze Pacjent

Szarlatani zapełniają sale, a lekarze walczą w sieci. Kto wygrywa walkę o zdrowie? Odcinek 118

04.12.2025
00:43:27

Dlaczego tysiące osób wierzą szarlatanom bardziej niż lekarzom? Czemu konferencje z „ukrytymi terapiami” zapełniają sale, a wydarzenia z ekspertami medycznymi muszą udowadniać swoją wartość?

Dlaczego wierzymy szarlatanom bardziej niż lekarzom? InfluenceMed, edukacja zdrowotna i lekcje, których nie możemy ignorować

Szarlatani w pełnych salach, lekarze wciąż walczą o zaufanie

W jednym z dużych śląskich miast odbywa się konferencja pseudomedyczna, która przyciąga 1200 osób. Bilety znikają jak na koncert światowej gwiazdy, a uczestnicy słuchają wykładów o „ukrytych terapiach” i metodach pozbawionych naukowych podstaw.

Tymczasem we Wrocławiu debiutuje InfluenceMed — wydarzenie całkowicie odmienne w założeniach: darmowe, oparte na faktach, adresowane do wszystkich, którzy chcą zrozumieć zdrowie. „To była konferencja dla każdego Kowalskiego” — mówi prof. Łukasz Rypicz.

Kontrast między popularnością pseudonauki a wysiłkami środowisk medycznych pokazuje, jak trudne stało się dziś odróżnianie wiedzy od atrakcyjnych fałszywych obietnic.

Emocje wygrywają z logiką

Zaufanie do szarlatanów rodzi się nie z niewiedzy, lecz z emocji. Medycyna musi być uczciwa — tłumaczy procesy, ograniczenia terapii i nie daje gwarancji. Pseudoterapeuta oferuje natychmiastową nadzieję, opowiada prosto, często dramatycznie.

W epoce nadmiaru informacji, lęku o zdrowie i presji codzienności łatwiej sięgnąć po komunikat, który „brzmi dobrze”. „Nie rozumiem, dlaczego wierzymy szarlatanom bardziej niż lekarzom” — mówi prof. Rypicz, podsumowując współczesny kryzys zaufania.

Ta decyzja ma swoją cenę — często zdrowie, a czasem życie.

Edukacja zdrowotna nie jest dodatkiem. Jest fundamentem

Źródłem problemu jest systemowa luka edukacyjna. Przedmiot edukacji zdrowotnej, który miał być realizowany w szkołach, został w praktyce zepchnięty na margines. Większość dzieci nie ma żadnego uporządkowanego kontaktu z wiedzą o zdrowiu, a jeśli już — często uczą ich nauczyciele bez odpowiedniego przygotowania.

„Edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa” — podkreśla prof. Rypicz. Nie jako narzędzie światopoglądu, lecz jako konieczność wynikająca z danych o otyłości, zachorowalności i dramatycznie niskiej profilaktyce.

Bez kompetencji zdrowotnych społeczeństwo staje się bezbronne wobec dezinformacji.

Lekarz w sieci – nowa normalność medycyny

Jeszcze niedawno lekarze obecni w mediach społecznościowych byli traktowani z rezerwą. Dziś młodzi medycy świadomie budują tam przestrzeń edukacyjną: pokazują swoją pracę, wyjaśniają procedury, obalają mity. Pacjenci widzą w nich realnych ludzi, a nie odległych autorytetów zza biurka.

Internet ma jednak ciemną stronę: pojawiają się „doktorzy”, którzy nie mają nic wspólnego z medycyną kliniczną. Jak przypomina Monika Rachtan, o kompetencjach nie świadczy tytuł przed nazwiskiem, lecz specjalizacja i dorobek naukowy.

Dezinformacja: szybka, głośna i niebezpieczna

W sieci codziennie pojawiają się zdjęcia wyników badań z prośbą o interpretację przez anonimowe osoby. Odpowiedzi bywają absurdalne, a czasem niebezpieczne. To znak czasu: niemal nikt nie został nauczony, jak weryfikować informacje.

„Z jaką łatwością ludzie wrzucają wyniki i z jaką łatwością inni je komentują” — zauważa prof. Rypicz.

Pandemia dodatkowo pokazała, jak niebezpieczny jest hejt wobec lekarzy — niszczenie reputacji ocenami, nagonki, agresja. Wielu ekspertów wycofało się z sieci, zostawiając miejsce tym, którzy nie mają kwalifikacji.

Otyłość dzieci – rosnący kryzys zdrowia publicznego

Jednym z najbardziej poruszających wątków rozmowy jest otyłość dzieci. Siedmiolatki ważące blisko 70 kilogramów, najmłodsi pacjenci z nadciśnieniem i początkiem cukrzycy typu 2 — to nie statystyki, lecz codzienność lekarzy.

Wciąż jednak otyłość traktujemy jak problem estetyczny, a nie chorobę przewlekłą. Kampania „Nabieramy Odwagi” przypomina, że otyłość wymaga leczenia i rzetelnej edukacji, a nie bagatelizowania. Bez działań systemowych i edukacyjnych skala problemu będzie tylko rosnąć.

Lekarz rodzinny – niedoceniany filar systemu

Zapytany o wymarzonego gościa kolejnej edycji InfluenceMed, prof. Rypicz wskazuje lekarza rodzinnego. To pierwsza linia ochrony zdrowia: specjalista, który zna pacjenta latami, widzi jego kontekst zdrowotny i może szybko zauważyć niepokojące sygnały.

Badania potwierdzają, że stała relacja z jednym lekarzem rodzinnym poprawia rokowania, zwiększa przestrzeganie zaleceń i wydłuża życie. To jedna z najważniejszych, choć najmniej docenianych profesji w systemie.

InfluenceMed – przestrzeń, która przywraca znaczenie faktom

Konferencja InfluenceMed pokazała, że rzetelna wiedza może być podana ciekawie, dostępnie i bez barier. To miejsce, w którym pacjenci mogą konfrontować swoje przekonania z ekspertami i uczyć się rozróżniać fakty od manipulacji.

W świecie, w którym fałszywe informacje rozchodzą się szybciej niż kiedykolwiek, takie inicjatywy stają się koniecznością.

Co dalej?

Systemowe zmiany wymagają czasu, ale każdy może zacząć od podstaw: świadomego wyboru źródeł, rozmów o zdrowiu w domu, odbudowy relacji z lekarzem rodzinnym i reagowania na pseudomedyczne treści.

Jak przypomina prof. Rypicz: „Kropla drąży skałę”. W zdrowiu publicznym ta kropla to codzienne decyzje, które podejmujemy — i których nie może nam podjąć za nas Internet.

Transkrypcja

Monika Rachtan
Cześć Monika Rachtan, witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku programu. Po Pierwsze Pacjent. A dziś wyjątkowo witam się z Wami ze studia we Wrocławiu z mojego rodzinnego miasta i jest mi bardzo miło i bardzo się cieszę, że mogę Was tutaj do Wrocławia zabrać. Nie wiem czy pamiętacie, ale pierwsze odcinki programu. Po Pierwsze Pacjent, a to było jakieś 119, 18, 17 odcinków temu były właśnie we Wrocławiu realizowane, dlatego bardzo mi miło, że tutaj mogłam wrócić i że tu nagrywam dzisiejszy odcinek. A dlaczego Wrocław? Dlatego, że będziemy rozmawiać o konferencji i konferencji, która była moim debiutem, jeżeli chodzi o organizację dużych wydarzeń i okazała się chyba trochę sukcesem. No właśnie, o tym, czy była sukcesem, czy trzeba w niej coś poprawić i dlaczego takie wydarzenia, które angażują nie tylko specjalistów, ale także pacjentów, będę dzisiaj rozmawiała z moim gościem, a jest nim profesor Łukasz Rypicz. Witam Cię bardzo serdecznie. Cześć.

prof. Łukasz Rypicz
Dzień dobry, cześć, Dziękuję za zaproszenie.

Monika Rachtan
To ja dziękuję, że zgodziłeś się gościć w naszym studiu, ale miałeś blisko tutaj do Wrocławia. Więc, więc bardzo się cieszę, że udało nam się spotkać i że będziemy rozmawiać o konferencji Influence Med. A jak Ty ją oceniasz w ogóle? Podobało Ci się?

prof. Łukasz Rypicz
Bardzo mi się podobało. To była nowa formuła konferencji, w jakiej miałem przyjemność uczestniczyć. Konferencja kierowana do ludzi, mówiąc brzydko z ulicy, czyli do każdego Kowalskiego, który tak naprawdę był zainteresowany tematami zdrowotnymi, więc ja to oceniam bardzo pozytywnie.

Monika Rachtan
Ja tą konferencję chciałam zorganizować już od kilku lat i pamiętam, pewnie kojarzysz takiego szarlatana z internetu, który tam różne terapie schowane, ukryte i tak dalej. I on organizuje w jednym z dużych miast na Śląsku, Ja Śląsk bardzo lubię, też osoby, które oglądają mój podcast, to wiedzą, że ja po prostu zawsze mówię, że Śląsk to jest najfajniejsze, najfajniejsza część Polski, oczywiście poza Dolnym Śląskiem. Ale tak, i chyba dwa lata temu odbyła się konferencja, na której dwudniowa, na której występowali inni szarlatani i tamten szarlatan i przez dwa dni po prostu mówili ludziom te wszystkie rzeczy, które się mówi w internecie. Ja się załamałam, bo tam było 1200 osób i ci ludzie się bili o bilety. Jeszcze trzeba było płacić, bo na Influence Media można było przyjść za darmo u nas we Wrocławiu. Tam jeszcze trzeba było płacić po to, żeby słuchać bzdur, żeby słuchać strasznych rzeczy, które wyciągają z ludzi pieniądze, które powodują, że osoby w ciężkich stanach z chorobami nowotworowymi umierają, bo rezygnują z normalnego leczenia. Powiem normalnego, ale takiego, które które jest udowodnione, którego skuteczność jest udowodniona. I ja pomyślałam, że zrobimy opozycje i zrobimy konferencję, która będzie gromadziła ludzi internetu, ale właśnie ludzi, którzy mają wykształcenie medyczne, którzy są lekarzami, fizjoterapeutami i którzy mogą się wypowiadać na temat medyczne, bo się nauczyli w szkole i później na studiach i później w klinice. I mają doświadczenie i wiedzę. A powiedz mi w ogóle pracujesz przede wszystkim na wydziale zdrowia publicznego, ale też pewnie spotykasz młodych lekarzy. Czy jak oni traktują ten Internet, to to bycie w sieci. Nie chodzi mi prywatnie, ale właśnie tych lekarzy, influencerów, którzy edukują, jakie jest podejście do tych ludzi.

prof. Łukasz Rypicz
Ok, małe sprostowanie. Pracuję na Wydziale Nauk o Zdrowiu. Rzeczywiście kształcimy studentów na kierunku zdrowie publiczne. A propos konferencji też się nad tym zastanawiałem, bo wiem, o której konferencji mówisz. Dlaczego tak jest, że tak chętnie bierzemy udział w czymś, co jest dla nas kontrowersyjne, co kompletnie nie ma związku z nauką, ale z jakiegoś powodu to nas fascynuje, interesuje. Zaczynamy wierzyć tym szarlatanom bardziej niż lekarzom, niż nauce, to jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. I wracając teraz do pytania i do młodego pokolenia lekarzy wydaje mi się, że to jest pokolenie, które z tym internetem, z tymi social mediami żyło. Właściwie urodziło się w dobie tego wszystkiego, z czym dzisiaj mamy do czynienia, więc dla nich to jest kompletnie naturalne I oni bardzo często wykorzystują social media do tego, żeby promować wiedzę, żeby edukować w internecie na temat zdrowia, więc...

Monika Rachtan
A jest w nich taka misja, że wiesz, że właśnie odczytują swoje zobowiązanie zawodowe, które mają nie tylko do ratowania życia ludzi, nie tylko do leczenia, ale także do edukowania. No bo to jest trochę zapisane, powiedzmy właśnie w tym zawodzie lekarza. Ale z drugiej strony, kiedy popatrzymy na pokolenie lekarzy 40-50 latków, którzy mają mało czasu w gabinetach lekarskich, to ciężko ich posądzać o edukację.

prof. Łukasz Rypicz
Tak. Ja myślę, że w tej grupie tych młodych lekarzy, którzy sięgają po social media, są zarówno ci, którzy przede wszystkim myślą o etosie zawodu lekarza i o edukacji zdrowotnej, ale też są ci, którzy z jakiegoś powodu interesują się tym. Dla nich jest to pociągające, ta obecność w social mediach to są jakieś zasięgi, być może jakieś profity, o których my nie wiemy. Być może w ten sposób nawiązują, tworzą jakiś networking, działają, opowiadają o jakichś terapiach, którymi się zajmują, badaniami naukowymi. Myślę, że tych pobudek może być kilka, ale chcę wierzyć, że przede wszystkim chodzi o taką misję, o edukację zdrowotną, bo te zasięgi mają, tak jak zapewne wiesz, niebywałą moc. Jesteśmy w stanie bardzo szybko stworzyć jakiś kontent, jakąś treść, która może stać się viralem i za chwilę cała Polska o tym mówi. Więc w kontekście edukacji zdrowotnej, potrzeb zdrowotnych i tego, co jest dla nas ważne. To jest coś fantastycznego.

Monika Rachtan
A czy dzisiaj bycie lekarzem w internecie jest jeszcze trochę obciachem, twoim zdaniem? Ja pamiętam taką sytuację 5-6 lat temu, kiedy na poważną konferencję, na której zasiadali poważni eksperci, profesorowie medycyny, chciałam zaprosić influencerkę medyczną. Znaczy wtedy po prostu powiedziałam, jak ona się nazywa na tym Instagramie, bo jeszcze nikt nie mówi o influencerach medycznych. I padło takie pytanie ale to jest ta, co pajacuje w internecie? My z nią nie będziemy występować na jednej scenie. A dzisiaj jak to jest? Czy to się trochę zmieniło? Czy to obciach być lekarzem z internetu?

prof. Łukasz Rypicz
Myślę, że to nadal zależy od pokolenia, któremu zadajemy to pytanie. Bo dla osób, które wychowywały się, które żyły bez social mediów, bez tej całej otoczki, to jest rzeczywiście obcy obszar i oni nie znajdują w tym możliwości dotarcia do szerokiego grona odbiorców edukowania, znalezienia jakiejś możliwości realizacji swojego zawodu. Z kolei ci młodzi ludzie, którzy znają to, doskonale wiedzą, że to jest dla nich też sposób być może, żeby się zareklamować, pokazać, czym się zajmuję, dlaczego to jest ważne. Taki sposób dotarcia do pacjenta. Więc myślę, że to zależy od generacji.

Monika Rachtan
No właśnie, obciach, nie obciach, Ale myślę, że drzwi do gabinetu i ta lista dostępnych terminów na słynnym portalu służącym do rejestracji pacjentów, że tam to jest trochę inaczej właśnie jak się z tym internecie i że ci lekarze oczywiście edukują, dbają o swój wizerunek w internecie, dbają o swój wizerunek lekarza, są otwarci, komunikatywni, od razu się inaczej do takiego doktora, który mówi do nas w internecie, używa tych wszystkich trudnych słów i je wyjaśnia. Mamy taki większy luz.

prof. Łukasz Rypicz
Mamy takie przeświadczenie, że go znamy.

Monika Rachtan
No właśnie.

prof. Łukasz Rypicz
Bo to jest ktoś, kogo obserwujemy w social mediach, więc to jest trochę taki nasz znajomy, pomimo tego, że być może nie mamy z nim takiej relacji. Znajomy, znajomy, ale jednak jest to osoba, którą kojarzymy, więc pewnie łatwiej jest nam rozmawiać o trudnych sprawach. Łatwiej jest nam zapytać o te rzeczy, których nie rozumiemy, bo widzimy, że on w tym Internecie realizuje te treści, tłumaczy, więc jest taki bardziej pro pacjentki, prawda? Jest to taki.

Monika Rachtan
Ludzki.

prof. Łukasz Rypicz
Ludzki.

Monika Rachtan
Ludzki doktor.

prof. Łukasz Rypicz
Dokładnie ludzki doktor, ludzki doktor z internetu.

Monika Rachtan
Albo z Leśnej Góry.

prof. Łukasz Rypicz
Albo z Leśnej Góry.

Monika Rachtan
I tak mi się kojarzy. Tak, ci lekarze właśnie mi się kojarzą. Oni są tacy normalni na tym Instagramie, bo głównie na Instagramie jednak te konta znajdujemy, że ostatnio oglądałam taką relację Dzień z życia gastroenterologa. Ładna, miła pani wstaje, rozczochrana, mówi kawę pije. Wiecie, ja też w ogóle idę do szpitala i wcale nie robię make upu i nie wyglądam pięknie, jeszcze muszę dzieci zawieźć. Nagle ten lekarz zaczyna nabierać właśnie takiej ludzkiej twarzy. Już nie jest takim posągiem siedzącym za biurkiem, klikającym tylko w klawiaturę komputera. Okazuje się, że on... kiedyś pytałam się o to nawet w moim programie profesorów, czy oni chodzą do Biedronki na zakupy. No okazuje się, że chodzą, normalni ludzie, prawda? Że oni też chorują, to jest w ogóle niesamowite, przejście w głowie tego, tej informacji, że lekarze chorują i to na przykład na przeziębienie i mają zwolnienie lekarskie.

prof. Łukasz Rypicz
Odwożą dzieci do szkoły też, prawda?

Monika Rachtan
No, to są odkrycia dla naszego społeczeństwa, bo wszyscy kojarzą lekarza, że lekarz to leczy całe życie. 24 godziny na dobę ma być dostępny i w sumie to on się zajmuje leczeniem. A te media społecznościowe, no trochę jednak pokazują, że...

prof. Łukasz Rypicz
Przełamujemy stereotypy, gdzieś ten zawód, etos lekarza, prawda? Zawód zaufania publicznego niedostępny, dający zalecenia, do których trzeba się stosować. Gdzieś ten dystans. Na przestrzeni lat to się bardzo zmieniło i internet chyba też pomógł. Mam nadzieję, że pomógł trochę w komunikowaniu się, bo cały czas mówimy, że ta komunikacja jest niezwykle ważna, że dzisiaj musimy słuchać tych zaleceń, ale żeby słuchać zaleceń, musimy je rozumieć. Więc to sprawna, efektywna komunikacja musi przebiegać w dwie strony. Jeżeli czegoś nie wiemy, powinniśmy pytać, nie bać się zadawać pytań. A my często się boimy. Bo co sobie ktoś pomyśli o nas, że my czegoś nie rozumiemy, nie wiemy co to oznacza i pojawia się problem.

Monika Rachtan
Ale z drugiej strony też kiedyś w gabinetach lekarskich totalnie nie było przestrzeni na zadawanie pytań. Bo to było tak, że dostawało się kartkę albo nie, Lekarz tam mówił pan będzie robił to, to, to, to to, to, to, to, to, to. zrozumiał pan wszystko? I jakbyś miał wrócić do tego, co on mówił na początku, jeszcze powtórzyć tą trudną nazwę leku, którą pan lekarz wypowiedział, to to było takie tak jakby pacjent pomyślał przeczytam w domu, może coś ogarnę z tego, co tam zostało zapisane. A jednak ten internet to jest to, że znowu ten lekarz jest bardziej ludzki, bardziej komunikatywny, i my się nie boimy zadawać tych pytań, bo skoro możemy do niego napisać komentarz na Instagramie, to może mogę też go o coś zapytać w gabinecie i może mi odpowie. Ale a propos konferencji Influence Med, a propos szarlatanów i dezinformacji. Często, kiedy zadaję pytanie ludziom, którzy zajmują się w jakiś sposób tematami medycznymi, dlaczego ludzie wolą ufać szarlatanom niż lekarzom?

Monika Rachtan
Znasz odpowiedź na to pytanie?

prof. Łukasz Rypicz
Często się nad tym zastanawiam, bo z ciekawości, z racji tego, że zajmuję się zdrowiem publicznym, gdzieś w tych social mediach też podglądam różne grupy, na których udziela się rad zdrowotnych i widzę, z jaką łatwością ludzie wrzucają screeny z wyników badań, zakreślając swoje imię i nazwisko, adres zamieszkania. Ale już nie do końca dbamy o bezpieczeństwo lekarza, który podbija się pod takim badaniem i wrzucamy to do sieci, prosimy o komentarz. No i grupa zaczyna żyć, komentować, mówić czy to jest dobre, czy to jest niedobre, czy ten lekarz jest taki czy owaki. i to przychodzi nam bardzo łatwo. Bardzo często te porady dotyczą sytuacji takich na granicy chyba zdrowia i życia, bo to są często osoby bardzo chore, które odstępują od tradycyjnych terapii na rzecz czegoś, co nazywamy szarlataństwem, czyli nie wiem, nowotwór piersi. I ktoś sugeruje, żeby pocierać tę pierś olejem rycynowy, żeby to pomogło i pomoże na pewno i tobie, więc zastanawiam się, z czego to się bierze. I ja przypisuje to brakowi edukacji zdrowotnej jednak, bo nie mamy tej świadomości zdrowotnej, a tej świadomości zdrowotnej nie mamy, bo nie mamy kompetencji, tych kompetencji zdrowotnych nie nabyliśmy na drodze edukacji zdrowotnej.

prof. Łukasz Rypicz
No i koło się zamyka. Skąd my mamy to wszystko wiedzieć, skoro nikt nas tego nie nauczył?

Monika Rachtan
No ale przecież my się uczymy codziennie w internecie, słuchając różnych ludzi, kont na Instagramie. I wiesz, jakby każdy się uważa w Polsce za doktora. To nie jest tak, że my tej wiedzy nie mamy.

prof. Łukasz Rypicz
Pytanie czy te treści, które my przyswajamy, w których tak łatwo się poruszamy, one są rzeczywiście prawdziwe, sprawdzone, oparte na faktach. Okazuje się, że nie do końca. A w szkole wiemy, jak ta edukacja przebiega. Mieliśmy teraz spór o edukacji zdrowotnej, który przetoczył się przez całą Polskę. Podano wyniki, że 30% uczniów w całej Polsce uczestniczy w zajęciach z edukacji zdrowotnej. To chyba i tak jest bardzo optymistyczny wynik, patrząc na to, co się działo z tym przedmiotem.

Monika Rachtan
A Ty uważasz, że Ministerstwo Edukacji jednak trochę niepotrzebnie odpuściło i trzeba było tą edukację zdrowotną wprowadzić jako przedmiot obowiązkowy? Jakie jest Twoje zdanie?

prof. Łukasz Rypicz
Tak, uważam, że edukacja zdrowotna powinna być obligatoryjna, obowiązkowa. To nie jest przestrzeń do tego, aby decydować, czy to jest potrzebne, czy nie. Wiemy, że to jest potrzebne. Widzimy, jakie są wskaźniki zdrowotne, widzimy z czym boryka się dzisiaj nasze społeczeństwo. Ja nie widzę tutaj przestrzeni do tego, żeby deliberować, czy to jest ważne, czy nieważne, bo ktoś tak uważa. Mamy wyniki badań, mamy wskaźniki zdrowotne i w oparciu o te działania, które są częścią polityki zdrowotnej, polityka zdrowotna to jest część polityki społecznej. Podejmujemy pewne decyzje, które mają na celu zadbać o zdrowie naszego społeczeństwa. To oczywiście nie zadzieje się za rok, za dwa. Efekty będą widoczne za lat 10, 15. Natomiast jeżeli nie wprowadzimy takiego przedmiotu, to się nic nie zmieni. To się nie poprawi, nasza świadomość, nasze kompetencje zdrowotne. Nadal nie będziemy wiedzieć, po co są badania profilaktyczne, nie będziemy się zgłaszać na te badania, bo te wskaźniki są dzisiaj dramatycznie niskie. Ta zachorowalność jest bardzo wysoka, bo nie mamy tej świadomości zdrowotnej.

Monika Rachtan
No dobrze, a jeszcze drążąc temat edukacji zdrowotnej pracujesz na dużej uczelni medycznej, jednej z największych w Polsce i chyba najlepszych w Polsce, bo tak wskazują rankingi, tak jak my w Polsce traktujemy w ogóle zawód wykładowcy, a tym bardziej nauczyciela, bo rozmawiamy o przedmiocie edukacja zdrowotna, który ma miał pojawić się w szkołach, czyli 100% uczniów miało w zasadzie być objętych tą edukacją zdrowotną. I to nie jest tak, że to jakiś lektor nam będzie wykładał czy jakaś sztuczna inteligencja, tylko szczególnie przedmiot. Edukacja zdrowotna powinien być wykładany przez osoby, które w ogóle coś o zdrowiu wiedzą. No i czy nauczyciele, bo też po części oni mieli być oddelegowani do tego zadania. Nauczyciele biologii, nauczyciele wychowania do życia w rodzinie ówczesnego. Czy to są w ogóle osoby, którym Polacy są w stanie zaufać? No bo skoro my ufamy szarlatanom, to czy teraz, kiedy ten autorytet nauczyciela jest tak bardzo naruszony w naszym kraju, to czy jest szansa, że ci ludzie w ogóle są w stanie porwać tłumy do tego, żeby żył zdrowiej?

prof. Łukasz Rypicz
Myślę, że to jest bardzo trudne dzisiaj, tak jak wspomniałaś, gdzieś to zaufanie naszego społeczeństwa do tych zawodów wysokiego zaufania społecznego padło na przestrzeni ostatnich lat. Być może dlatego, że dzisiaj szybko jesteśmy w stanie zweryfikować różne rzeczy w internecie, podważyć jakąś opinię, decyzję, sprawić, że ktoś, kto miał ten autorytet jutro już go nie ma. To jest dzisiaj bardzo proste. Z drugiej strony ta edukacja zdrowotna realizowana przez nauczycieli bez takiego gruntownego przygotowania jest bardzo trudna, bo to nie są proste treści, to są trudne tematy związane choćby z dojrzewaniem, z edukacją seksualną, która wzbudziła takie kontrowersje. Ministerstwo wymyśliło taką ścieżkę, żeby wykształcić część nauczycieli w ramach studiów podyplomowych. I my rzeczywiście w Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu uruchomiliśmy takie studia podyplomowe dla nauczycieli, w ramach których przyjęliśmy na studia i ich uczymy tej edukacji zdrowotnej. Ale to jest kropla w morzu potrzeb. To jest jedenaście uczelni w całym kraju. A gdyby ten przedmiot był rzeczywiście obowiązkowy i w każdej szkole miał być realizowany, to rzeczywiście byłoby trudne. I to byłoby duże wyzwanie, żeby powierzyć takie treści nauczycielowi, który nie ma tego przygotowania, bo założenia są takie, że nauczyciel biologii, WFu, psycholog mogą bez studiów podyplomowych realizować te treści.

Monika Rachtan
I właśnie wydaje mi się, że już pomijając tematy związane z życiem seksualnym, z dojrzewaniem, że to jest ten taki największy problem dla mnie, dla osoby zajmującej się tematyką zdrowotną, który spowodował, że gdzieś tam tego przekonania właśnie do przedmiotu edukacja zdrowotna ze strony rodziców nie było. Chociaż bardziej jednak uważam, że to ci szarlatani w internecie spowodowali, że rodzice po prostu powypisywali lekkomyślnie te dzieci z edukacji zdrowotnej. Ale z drugiej strony, kiedy myślę sobie o tym przygotowaniu i weźmy sobie takiego wuefistę, który kończy studia na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, tam jest bardzo wysoki poziom. Wiemy, że wcale nie jest tak ciężko na tym pierwszym roku przetrwać. Na drugim i trzecim też. I on kończy te studia, skończył studia powiedzmy 15 lat temu, kiedy dziecko mu zada jakieś takie bardziej zawiłe pytanie dotyczące profilaktyki właśnie kardiologicznej czy onkologicznej. Wydaje mi się, że ten człowiek nawet sam nie będzie wiedział, gdzie szukać informacji, żeby temu dziecku udzielić odpowiedzi. A wiemy, że dzieci potrafią nas zaskakiwać takimi pytaniami. Więc czy rok studiów podyplomowych to wystarczający czas, żeby przygotować się do tak ważnej misji, jaką jest bycie nauczycielem edukacji zdrowotnej?

prof. Łukasz Rypicz
I tak, i nie. Dlatego, że w ramach takich studiów nie jesteśmy w stanie przekazać wszystkich treści. Mamy jakąś podstawę programową, którą staramy się zrealizować. Zawsze jest to lepsze niż brak jakiegokolwiek przygotowania w zakresie edukacji zdrowotnej. To na pewno. Po drugie, te uwarunkowania prawne dopuszczają również do tego, aby nauczyciele, aby przedstawiciele zawodów medycznych, którzy mają uprawnienia pedagogiczne, również uczyli tej edukacji zdrowotnej.

Monika Rachtan
Tylko jak ich zachęcić?

prof. Łukasz Rypicz
Tylko jak ich zachęcić, skoro zawód nauczyciela jest dzisiaj zawodem trudnym? To nie są osoby, które też uzyskują jakąś taką gratyfikację finansową, która jest dla nich satysfakcjonująca, która powoduje, że mamy kolejkę chętnych, prawda? Więc to jest trudne.

Monika Rachtan
Ale wiesz, też jeszcze a propos tej tego wynagrodzenia, to wydaje mi się, że lekarze totalnie nie dla pieniędzy poszliby do tej szkoły, czy pielęgniarki, czy czy asystentki stomatologiczne, bo to są osoby, które jednak są wynagradzane w swojej pracy, że tak powiem, i gdyby one miały taką możliwość pójść tam dwa razy w miesiącu, poopowiadać tej młodzieży o zdrowiu właśnie tak fajnie, żeby ta młodzież tak fajnie zareagowała.

prof. Łukasz Rypicz
To jest często poczucie takiej misji to są osoby, które mają mnóstwo przykładów z pracy z pacjentami, więc taka wiedza, takie informacje zupełnie inaczej trafiają też do odbiorcy, bo to są konkretne przykłady, a nie tylko teoria, o której ma mówić nauczyciel, prawda?

Monika Rachtan
I właśnie wydaje mi się, że tu nie chodzi o pieniądze.

prof. Łukasz Rypicz
Też tak myślę. Poza tym, tak jak wspomniałaś, mnóstwo zaleceń związanych ze zdrowiem tak szybko się dezaktualizuje. Co chwilę pojawiają się nowe zalecenia, czy to dotyczące aktywności fizycznej, czy żywienia. Choćby ta słynna piramida żywienia, która się zmieniała na przestrzeni ostatnich lat. To trzeba aktualizować, trzeba być na bieżąco, trzeba wiedzieć, gdzie tych informacji szukać, żeby podać te informacje prawdziwe. Bo dzisiaj, jeżeli zaczniemy na zajęciach mówić coś, co jest nieprawdą, za chwilę może nas ktoś nagrać i zrobić z tego śmieszny filmik i albo autorytet za chwilę upadnie. Więc to jest też, co nas przestrzega, że dzisiaj bardzo łatwo jest to wszystko zweryfikować, podważyć, ale też bardzo łatwo jest kogoś ośmieszyć. I to jest też bardzo niebezpieczne.

Monika Rachtan
A propos nagrywania ludzi i nagrywania różnych filmików i publikowania ich w sieci, to też taki gorący temat, który pojawił się w ostatnim czasie. To podcasty o zdrowiu, czyli wspaniałe miejsce, w którym spotykamy się ze specjalistami, z medykami, z lekarzami, żeby porozmawiać o tym, co jest zdrowe, a co niezdrowe, co należy robić, a czego nie należy, jak się leczyć, jak żyć i tak dalej. Ale okazuje się, że w niektórych podcastach występują różni ludzie, którzy niekoniecznie przekazują informacje takie, które faktycznie są zgodne z wiedzą medyczną. I teraz powiedz mi, jak do tego podchodzisz, kiedy właśnie zaprasza Cię dziennikarz, kiedy wiesz mniej więcej, o czym będziecie rozmawiać. No ale z drugiej strony pojawia się taka obawa, że to medium, wiesz, nie zawsze komunikuję o rzeczach, które są zgodne z wiedzą medyczną. Pewnie wiesz, o jaki podcast mi obecnie chodzi i ja zastanawiam się nad tym, czy jestem przekonana, że słowa, które padną dziś w naszym programie to z Twoich ust, jesteś za nie odpowiedzialny. Natomiast ja też jestem odpowiedzialna za to, co publikuję na swoim kanale. Jeżeli byś mi powiedział, że witamina C..., to mi nie wolno tego puszczać. A jak Ty do tego podchodzisz? Co Ty o tym myślisz? Czy to też jest tak, że trochę wiesz, znowu przegięliśmy w którąś stronę i zaczęliśmy tworzyć miejsce, w którym dajemy space do takich właśnie wynurzeń dziwnych ludzi?

prof. Łukasz Rypicz
To jest ta wolność słowa, o której bardzo często mówimy. Czyli każdy może stanąć przed kamerą, przed aparatem i zacząć tworzyć treści, publikować, promować siebie na eksperta i powiedzieć, że to wszystko jest prawdziwe. Tak samo każdy może pójść do podcastu, jeżeli dostanie takie zaproszenie i zacząć opowiadać o tematach, w których się realizuje, które zna, w których uznawany jest za eksperta. Ale my jako odbiorcy powinniśmy mieć wykształcone takie krytyczne myślenie. To jest niezwykle trudne, bo musielibyśmy wtedy założyć, że wszystko, co jest mówione, trzeba zweryfikować gdzieś w PubMedzie, w innych różnych źródłach baz danych. To jest oczywiście nie do zrobienia. To jest niezwykle trudne, żeby gdzieś tę racjonalność utrzymać i wyłapać. Moim zdaniem dzisiaj jest to chyba nie do zrobienia. Nie jesteśmy w stanie tego wyłapać, szczególnie osoby, które nie zajmują się tym tematem. Bo jeżeli ktoś jest ekspertem, zajmuje się żywieniem, dietetyką i słyszy, że ktoś opowiada jakieś rzeczy, które są niezgodne z najnowszymi wytycznymi, to bardzo łatwo to wyłapie. Natomiast jeżeli ja się na tym nie znam, przyjmuję to jak jeden do jednego. Jeżeli jeszcze ta osoba jest podpisana, że jest to doktor, jest to profesor, jest to osoba z instytucji publicznej, to dlaczego ja mam nie wierzyć? Rozumiem, że dziennikarz zweryfikował to, zaprasza eksperta po to, żebym ja się czegoś dowiedział i nauczył.

Monika Rachtan
Właśnie wydaje mi się, że autorytety, które powinniśmy mieć w zdrowiu, ale też rozpoznawanie i weryfikowanie źródeł, z których czerpiemy informacje, to jest ogromny problem, z którym my się mierzymy jako społeczeństwo, że po prostu nie umiemy tego szukać. Ale z drugiej strony, jeżeli ktoś tytułuje się mianem doktor, to ludzie od razu myślą, że jest doktorem medycyny, prawda? Że w momencie, kiedy podpisuje się profesor i rozmawiamy o zdrowiu, no to pewnie ty też jesteś profesorem, który leczy ludzi, A tak nie jest i to warto podkreślać. Warto o tym mówić, że na przykład doktor biologii nie ma uprawnień do tego, żeby mówić, w jaki sposób należy leczyć zespół jelita nadwrażliwego tudzież nieswoiste choroby zapalne jelit, bo od tego jest lekarz specjalista gastroenterologii, a nie mikrobiolog, doktor, profesor mikrobiologii. I to jest ważne, żeby właśnie widzowie czytali tą afiliację do końca. Czyli nie, to proszę. Jest tam ważne tylko to, co jest dalej. Czym ten człowiek się zajmuje. Tak samo redaktor, no to też może być redaktor ale trzeba sprawdzić, jakie tematy porusza i czy jeżeli nagle do redaktora sportowego przyjdzie profesor od zdrowia, to temu redaktorowi też będzie ciężko wyłapać te informacje, które nie są prawdziwe. Ale to też trochę na słuchaczach jest odpowiedzialność, żeby mądrze weryfikować źródła i autorytety.

prof. Łukasz Rypicz
Zdecydowanie i kilka lat temu była taka głośna dyskusja na temat profili na Instagramie, bo tam influencerzy, którzy zaczęli budować swoje zasięgi, często będący właśnie doktorem, wpisywali przed swoim imieniem, nazwiskiem czy też przed jakimś taką nazwą profilową, która sugerowała, że oni są z wykształcenia medykiem, że są lekarzem, prawda? I dzięki temu te zasięgi też były budowane, bo to były treści rzekomo przekazywane przez medyka. I chyba wprowadzono coś takiego jak weryfikacja profilu, która ma potwierdzać rzeczywiście, czy ta osoba jest tą osobą, która za którą się podaje, czy też nie. Ale też czytałem ostatnio, że Chiny miały olbrzymi problem z tym i wprowadziły weryfikację takich profili. Tam trzeba z kolei przesłać na te platformy dyplomy potwierdzające ich wykształcenie, żeby rzeczywiście afiliować się, że ktoś jest lekarzem i tak dalej. Oczywiście pojawia się kolejny temat, że te dyplomy mogą być sfabrykowane i tak dalej, że to za chwilę zostanie obalone, ale jest to jakiś element weryfikacji przy tej wolności słowa. Jest to chyba dzisiaj trudne do kompletnego zweryfikowania, kto jest kim.

Monika Rachtan
Kompleksowo jest na pewno trudna ta informacja o tych dyplomach, które były weryfikowane, są weryfikowane w Chinach. To chyba w newsletterze UMedu się pojawiła, bo ja od tylu profesorów dostałam screena artykułu, że że coś takiego wprowadzono i że to jest super, że to jest potrzebne, że w ogóle też byśmy tak chcieli w Polsce. Ja się przez wiele lat zastanawiałam z Rzecznikiem praw pacjenta w ogóle, co byśmy mogli zrobić, żeby lepiej weryfikować te informacje, żeby jakoś je oznaczać, żeby stworzyć coś bezpiecznego dla pacjentów, przystań bezpieczną od fake newsów zdrowotnych. Ale tak jak powiedziałaś, tego się nie da dziś zrobić, bo tych treści jest tak dużo i kontrolowanie ich wszystkich. Więc ta odpowiedzialność Jest nas troje. Jesteś ty, który mówi Jestem ja, która słucha i produkuje daną treść i udostępniają swoim odbiorcom. No i jest mój odbiorca, który też musi się zastanowić nad tym, jakich treści słucha i na podstawie czego podejmuje decyzje.

prof. Łukasz Rypicz
Tak się zastanawiałem jakiś czas temu przy okazji naszej konferencji, co musielibyśmy zrobić, żeby wyprzeć te wszystkie fake newsy i zacząłem gdzieś tam zgłębiać literaturę. Okazuje się, że po pierwsze edukować społeczeństwo, po drugie uczyć krytycznego myślenia, a po trzecie produkować prawdziwe informacje. Bo okazuje się, że ten współczynnik prawdziwych do nieprawdziwych powinien wynosić 60 do 40. Wtedy mamy szansę, że rzeczywiście prawdziwe informacje dotrą do szerokiego grona odbiorców. To jest niezwykle trudne, bo dzisiaj bardzo dużo autorytetów nie chce zabierać głosu w internecie, nie chce być twarzą jakiejś kampanii, promować różne zdrowe rzeczy. Boją się hejtu, boją się tego wszystkiego, z czym mogą się spotkać. Taką próbkę mieliśmy podczas pandemii. Osoby, które promowały szczepienia, które promowały różne zalecenia epidemiologiczne, spotykały się z bardzo dużym hejtem, z agresją. I to powoduje, że dzisiaj ludzie z bardzo dużym dystansem podchodzą do tego, czy podjąć taką inicjatywę na rzecz dobra ogółu, czy też nie. Bo być może to dla nich w ogóle się nie opłaca, jeżeli ktoś zniszczy mój samochód, obrazi mnie albo napadnie. No to jaki jest sens, żebym ja w ogóle mówił w internecie co jest zdrowe, co jest niezdrowe, skoro i tak być może nikt nie uwierzy, albo ktoś przypisze mi jakiś spisek.

Monika Rachtan
To ja pamiętam sytuację, kiedy jeden z lekarzy ekspertów, który był zaangażowany w propagowanie treści edukacyjnych spotkał się z takim problemem, który dotknął go bardzo osobiście, dlatego że jak większość lekarzy miał prywatną praktykę lekarską i pozycjonował się w wyszukiwarce tak jak to robi większość gabinetów. No i ktoś złośliwy z internetu założył mnóstwo kont i po prostu dawał mu jedynki za to, co on mówi, jeżeli chodzi o media społecznościowe. I to by się mogło wydawać taką błahostką. Ale w momencie, gdy masz gabinet w Googlu, który jest na 5.0 albo na 4.8, nagle Ci się robi 3,5, to Twoi pacjenci nie zawsze czytają o co chodzi w tych komentarzach, to Twoi pacjenci nie zawsze są tak dociekliwi. Wiedzą o doktorze. miał pan 4.8, a teraz 3,5. Co się stało? Pacjent panu umarł? No nie. Jakiś hejter zaczął mnie hejtować w sieci i dawać mi same jedynki. I że to jest takie duże ryzyko dla lekarza. Bo to nie tylko kwestia tego, że ktoś powie głupi doktor z internetu, tylko że faktycznie to wpłynie na jego życie zawodowe i na jego reputację.

prof. Łukasz Rypicz
Totalnie, to może totalnie zmienić postrzeganie przez pacjenta takiego lekarza. Tym bardziej, że my dzisiaj wybierając lekarza, do którego się udajemy, nie ukrywajmy patrzymy na te rankingi. To jest pierwsza rzecz, na którą się zwraca podczas wyszukiwarki, prawda? Więc najpierw patrzymy na ogólny taki rate, ocenę, a dopiero później wchodzimy, czytamy opinie. To jest tak, jak przy każdym innym produkcie.

Monika Rachtan
A potem kompetencje, sprawdzajmy.

prof. Łukasz Rypicz
A potem kompetencje. Więc dzisiaj jest to bardzo łatwo podważyć, obrazić, znieważyć. Natomiast w drugą stronę odbudować to zaufanie jest bardzo trudno. I słyszałem też, że bardzo trudno jest usuwać po zgłoszeniu przez lekarza takie komentarze, które są kompletnie nieprawdziwe, które mogą być z kont fejkowych, że ta procedura trwa dość długo.

Monika Rachtan
Nawet kilka miesięcy. Ja sama miałam okazję w niej uczestniczyć.

prof. Łukasz Rypicz
A tymczasem ktoś już działa na naszą niekorzyść, obrażając nas czy podważając nasze kompetencje. Więc to jest też bardzo niebezpieczne.

Monika Rachtan
A czego bałeś się myśląc o organizacji konferencji InfluenceMed no bo trochę z nami byłeś przy tym, kiedy nagrywaliśmy materiały wideo, widziałeś, jak kształtuje się program. Rozmawialiśmy o tym, jak to wszystko będzie wyglądało i czy miałeś coś takiego, że oprócz tego, że zabraknie krzeseł, to, że coś takiego może się wydarzyć, co może nam wysypać tą konferencję?

prof. Łukasz Rypicz
Może nie to, że się obawiałem, ale liczyłem się z tym, że może pojawią się organizacje, które są przeciwnikami takich wydarzeń.

Monika Rachtan
Mi się to śniło po nocach.

prof. Łukasz Rypicz
Antyszczepionkowców, którzy potrafią wtargnąć na takie konferencje i wydarzenia. I zakłócić cały przebieg. Więc z tym się liczyłem, że coś takiego może mieć miejsce.

Monika Rachtan
Ja, tak jak powiedziałam mi się to śniło po nocach i strasznie się tego baliśmy. i to w ogóle była taka rzecz, która trochę determinowała naszą decyzję związaną z tym, czy w ogóle decydujemy się na organizację tej konferencji, czy nie. No bo wiemy, że ruchy ludzi, którzy promują edukację zdrowotną, którzy sobie tam robią jakieś podcasty w internecie, mają konta, no to są normalni, fajni ludzie, z którymi można pójść na kawę. I raczej jak jest konferencja na Śląsku tamtego pana, to większość z nas nie pojedzie z transparentami i gazem łzawiącym i nie będzie go tam mierzyć. Natomiast tu z drugiej strony wydawało mi się, że jednak te osoby mogą być bardziej zdeterminowane i mogą przyjść tutaj i nas na widłach trochę wynieść. I tak się zastanawiałam, ale na szczęście jeżeli ktoś nie oglądał, to to tak się nie wydarzyło. Tak że w przyszłym roku mamy nadzieję, że też nie przyjedziecie, w sensie te osoby z organizacji antyszczepionkowych. Natomiast, że osoby, które są zainteresowane tematyką zdrowotną, pojawią się na konferencji. Wiesz, czego ja się jeszcze bałam? To też a propos właśnie tego, co mówiliśmy, że różne osoby są w internecie i mówią różne treści, że mimo tego, że znałam prelegentów, że głównie zapraszałam osoby, z którymi miałam styczność dotychczas, znałam właśnie materiały naukowe, doniesienia, które oni publikują, to bałam się, że jednak ktoś powie coś takiego, co stanie się viralem w internecie i że nas tam wszyscy będą hejtować, hejtować. Tak to było i była taka jedna rzecz, ale chyba nikt jej nie zauważył. Natomiast czy myślisz, że był jakiś taki panel, który był przełomowy, który poruszył trochę ludzi, jeżeli chodzi o tematykę, którą podejmowaliśmy, co Ci w ogóle utkwiło w pamięci?

prof. Łukasz Rypicz
Myślę, że te panele, w których podawano konkretne przykłady pacjentów. One są takie chyba najbardziej najbardziej dotykające. Historie pacjentów onkologicznych. Tam, gdzie gdzie moderatorem była dr Jola Grzebieluch. To mi utknęło, jak na koniec przeczytała post od jednej z pacjentek. Więc właściwie te wszystkie historie, one są bardzo osobiste z racji tego, że też tym się zajmujemy. Myślę, że każdy z nas zna osoby, które są pacjentami onkologicznymi, kardiologicznymi, neurologicznymi. Różne mamy dolegliwości, prawda? Natomiast jeżeli jesteśmy w stanie w jakiś sposób pomóc tej drugiej osobie i ktoś przytacza takie przykłady i mówi, że ta profilaktyka to samobadanie, jest niezwykle ważne, bo uratowało mi życie, a mam dwójkę dzieci i tak dalej, i że to jest dla mnie sensem istnienia. No, to jest bardzo takie osobiste, osobiste, poruszające. Więc każda historia czy też panel z chorobami rzadkimi to są takie historie, które dotykają, o których warto mówić.

Monika Rachtan
A ja po konferencji miałam okazję spotkać się z jednym z panelistek, z doktor Kasią, która była w panelu dotyczącym nadwagi u dzieci. Też kampania Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu Nabieramy Odwagi, spotkałyśmy się z Kasią na kawie, aż mi głupio ciastko było zamówić podczas tego spotkania. Ale wiesz, na konferencji nie było trochę czasu, żeby przegadać te wszystkie przypadki, które oni mają właśnie w Miliczu. Jak to wygląda? Natomiast na spotkaniu porozmawiałyśmy o tych, o tych pacjentach, gdzie oczywiście bez żadnych szczegółów, bo takich Kasia też mi nie podała, ale też jakby staram się tutaj dokładnie opowiadać sytuację pacjentów, ale bardzo przeraziło mnie historie dzieci, które mają siedem lat i ważą 69 kilo. I powiem Ci, że to jest takie przerażające i takie. Nie masz, znaczy ja nie mam świadomości jako matka, że w ogóle takie rzeczy mają miejsce, że takie rzeczy się dzieją, że idę tą ulicą we Wrocławiu, patrzę na te dzieci, patrzę, niektóre mają nadwagę, niektóre nie mają. Ale że dziecko może ważyć w wieku siedmiu lat 69 kilo, to było dla mnie takie bardzo przytłaczające. Po tym, jak zaczęła opowiadać mi o dzieciach, które mają nadciśnienie tętnicze, a o dzieciach, które mają cukrzycę typu drugiego czy jakieś początki cukrzycy, to strasznie mnie to przeraziło. I też właśnie jeżeli chodzi o debatę dotyczącą zdrowia publicznego, to to jest taki temat, który powinien nas dzisiaj bardzo zelektryzował. Ta epidemia, pandemia otyłości, która która jest nie tylko wśród dzieci, ale też osób dorosłych, że to są takie sprawy, które nas niedługo złapią za gardło i powiedzą no kurczę.

prof. Łukasz Rypicz
No, już nas złapały. Tak naprawdę chyba nie zdajemy sobie sprawy, bo w dalszym ciągu ta kwestia nadwagi i otyłości jest traktowana jako defekt estetyczny, a nie jako choroba. I ta kampania Uniwersytetu Medycznego też o tym mówi, że otyłość, nadwaga to nie jest defekt kosmetyczny, tylko to jest choroba, z którą trzeba walczyć, żeby nie mieć tych różnych konsekwencji, powikłań w przyszłości. Więc to jest takie dbanie, inwestowanie w swoje zdrowie. To po pierwsze. Po drugie, to rzeczywiście ta otyłość jest olbrzymim problemem, Ale znowu zahaczę o edukację zdrowotną. Nie jesteśmy w stanie zbudować takiego systemu, który będzie optymalny i który będzie od razu idealnie działał, prawda? Nie jesteśmy w stanie ani nie uczymy wszystkich nauczycieli do edukacji zdrowotnej i nie stworzymy rozwiązań prawnych, nie zakażemy reklam w telewizji. Natomiast w pewnym momencie powinniśmy postawić jakąś granicę, jakąś kreskę. Oddzielmy to, co było i zaczynamy budować coś nowego. I ta edukacja zdrowotna to jest doskonała przestrzeń do tego, żeby tę świadomość i kompetencje zdrowotne zacząć budować. Nie naprawimy wszystkiego od razu, nie wyeliminujemy tych wszystkich pokus, które na nas czyhają, związanych choćby z tym niezdrowym stylem życia i żywieniem, ale musimy ten kapitał zdrowotny w jakiś sposób zacząć budować. I to jest ten pierwszy krok. Do tego za chwilę dołożymy jakieś rozwiązania prawne, być może zakażemy reklam niezdrowej żywności, która kusi dzieci. To będzie kolejny krok, bo pojawia się sporo zarzutów. A po co jest edukacja zdrowotna, skoro nie wiem? Dzieci noszą ciężkie plecaki albo na billboardach są hamburgery i cola. Okej, ale wszystkiego od razu nie zrobimy. Zróbmy coś podstawowego. Tym podstawowym krokiem jest edukowanie. Za chwilę dołożymy kolejne elementy, które przyniosą jakieś efekty. Za dekadę, dwie to się tak jak wspomniałem, nie zadzieje za chwilę. Natomiast jeżeli nic nie zrobimy, to będzie jeszcze gorzej.

Monika Rachtan
Kiedy wspominam sobie poszczególne odcinki programu po pierwsze pacjent, to pamiętam rozmowę z Kamilą Kadzidłowską, która jest prezeską Fundacji Rodzice dla Klimatu. I tak w pierwszym rzucie, kiedy mówi się nazwa tej fundacji, to pewnie pomyślisz sobie, że oni się zajmują klimatem w sensie środowiskiem, a oni się zajmują całym klimatem życia, który otacza nasze dzieci. I Kamila powiedziała kiedyś jedną bardzo ważną rzecz właśnie w tym programie, że tak właśnie my chodzimy, mówimy reklamy, nie ma tego, nie ma tamtego. A że tak naprawdę wystarczy zacząć od swojego domu, przyjść do tego domu, tak konstruktywnie się rozejrzeć, spojrzeć na swoją lodówkę, zastanowić się, ile kroków robimy na przykład po południu, kiedy wracamy ze szkoły, z pracy, jak ten nasz dzień wygląda, czy my zalegamy przed telewizorem, czy jednak trochę się ruszamy po tym domu, dajemy sobie jakąś aktywność? To wcale nie chodzi o to, żeby nagle po domu postawić bieżnie i tam biegać 5-10 kilometrów na tej bieżni, tylko żeby się czymś zająć, żeby być cały czas aktywnym. I że jeżeli my zaczniemy od swojego domu, to już tak dużo w tym naszym życiu się zmieni, że to już jest nie? 3%, nie 10%. Tylko że to już jest 20, 30% tych wszystkich rzeczy, które my możemy zmienić do tego, żeby redukować właśnie te wszystkie zagrożenia związane z nieprawidłowym stylem życia, z nadwagą, z otyłością.

prof. Łukasz Rypicz
Kropla drąży skałę. I to są takie małe działania, które jesteśmy w stanie zrealizować w tej swojej najmniejszej społeczności, jaką jest rodzina. I rzeczywiście, tak jak mówisz, gdyby każdy przeniósł pewne zdrowe rozwiązania do swojej małej społeczności, to ten efekt globalnie byłby całkiem spory. Tylko no musimy o tym cały czas mówić i edukować. Bez tego myślę, że nie jesteśmy w stanie zmienić tych realiów.

Monika Rachtan
Łukasz już na koniec powiedz mi proszę, kogo byś chciał zobaczyć z influencerów medycznych, a może profesorów w przyszłym roku? Na konferencji InfluencMed? Bo dobre informacje są takie, że ta konferencja się odbędzie w 2026 roku. Jeszcze nie wiemy w jakim formacie, jakiej formule. Oczywiście chcielibyśmy, żeby była jak najbardziej dostępna dla dla szarego Kowalskiego z ulicy, jak powiedziałeś. Żeby gromadziła jak najwięcej ekspertów, żeby przyjechał do nas więcej influencerów medycznych. Po prostu ich tutaj potrzebujemy bardzo mocno tego, żeby rozsławiali edukację zdrowotną. Ale czy masz jakiegoś takiego swojego gwiazdora internetu, którego chciałbyś zobaczyć na konferencji?

prof. Łukasz Rypicz
Może nie gwiazdora, ale myślę, że takim dobrym influencerem będzie lekarz, który zajmuje się medycyną rodzinną. Bo ta medycyna rodzinna jest, uważam, dla zdrowia publicznego totalnie ważna. To jest pierwsze zazwyczaj ogniwo, w którym spotykamy, z którym spotykamy się podczas różnych problemów w systemie ochrony zdrowia. Dobry lekarz rodzinny to jest naprawdę skarb. A wiem, że są takie konta lekarzy, którzy którzy promują medycynę rodzinną i myślę, że to jest świetny pomysł, żeby promować edukację zdrowotną i profilaktykę właśnie poprzez medycynę rodzinną.

Monika Rachtan
I wiesz, też czytałam takie badania. Nie przytoczę teraz autora, przepraszam, ale może poszukam. Nie, bo to w sumie czytałam, ale mój mąż mi to podsunął, że właśnie posiadanie jednego lekarza rodzinnego przez jakąś tam długi okres w życiu i bycie mu wiernym to jest coś, co w ogóle wpływa na nasze zdrowie, poprawia nasze życie i może wydłużać to życie. Jeżeli właśnie takiego doktora blisko siebie mamy.

prof. Łukasz Rypicz
I to ponoć poprawia tą całą adherencję, czyli stosowanie się do zaleceń, bo to jest dobre, wysokie zaufanie. I ten lekarz zna tego pacjenta bardzo dobrze, więc to ma wymierne korzyści i.

Monika Rachtan
Też całą rodzinę znam bardzo dobrze, to jest ważne. Moi drodzy, jeżeli faktycznie jesteście zainteresowani tematyką zdrowotną albo macie jakieś wątpliwości, oglądacie różne konta na Instagramie i nie wiecie, czy tym ludziom należy wierzyć, czy nie należy wierzyć, to ja Was zapraszam już dzisiaj na konferencję InfluenceMed, która odbędzie się w przyszłym roku we Wrocławiu w roku 2026. Ale my jesteśmy już w grudniu w naszym programie. Więc już o tym przyszłym roku wypada rozmawiać i snuć plany. Pewnie wiele rozmów z ekspertami, pewnie influencerzy medyczni, pewnie Łukasz, który także na naszej konferencji się pojawi. Także bardzo serdecznie zapraszamy. A Ty jakbyś zachęcił naszych widzów, żeby wybrali się do Wrocławia? Bo niektórzy to faktycznie z drugiego końca Polski do nas przyjechali.

prof. Łukasz Rypicz
Ja bym powiedział, że to jest świetne miejsce do tego, żeby zmierzyć się z prawdziwymi faktami dotyczącymi naszego zdrowia i medycyny.

Monika Rachtan
Szanowni Państwo, to był program Po pierwsze pacjent, a moim, ale przede wszystkim waszym gościem był dziś prof. Łukasz Rypicz z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Bardzo dziękuję.

prof. Łukasz Rypicz
Dziękuję również.

Monika Rachtan
Był to program Po Pierwsze. Pacjent. Ja nazywam się Monika Rak i jak zawsze życzę Państwu dużo zdrowia. Dziękuję pięknie.

Poprzednie odcinki

19.11.2025
00:42:51

Krztusiec wrócił. Dlaczego „zapomniana” choroba znów atakuje dzieci? Odcinek 117

05.11.2025
00:44:08

Dezinformacja zabija. Jak przekonać Polaków do profilaktyki? Odcinek 116

22.10.2025
00:30:59

Najmłodszy Polak, który przebiegł maratony na 7 kontynentach – teraz zdobywa góry. Odcinek 115

08.10.2025
00:50:39

Rak to nie tylko chemia. Dlaczego opieka psychologiczna decyduje o wyniku? Odcinek 114

24.09.2025
00:48:20

Nie jesteś sam. O sile i cieniu zbiórek internetowych. Odcinek 113

Dlaczego pacjenci w Polsce zbierają na leczenie w internecie? Eksperci tłumaczą mechanizmy zbiórek, koszty i problemy systemu ochrony zdrowia.

10.09.2025
00:59:26

Choroby dziąseł niszczą organizm – sprawdź, czy masz objawy. Odcinek 112

Krwawiące dziąsła to nie błahostka. Dowiedz się, jak choroby przyzębia wpływają na serce, cukrzycę i pamięć. Posłuchaj ekspertki w podcaście

00:00:00