M. Rachtan i K. Kadzidłowska w programie Po pierwsze Pacjent

Rodzice biją na alarm: zanieczyszczone powietrze, niezdrowa żywność, brak ruchu. Odcinek 110

13.08.2025
00:36:20

Dlaczego w Polsce tak trudno zapewnić dzieciom czyste powietrze, zdrową żywność i bezpieczne otoczenie?

Po pierwsze: oddychaj. Jak walczyć o zdrowie naszych dzieci w świecie, który o nim zapomniał

Wyobraź sobie, że każde Twoje wyjście z dzieckiem do szkoły zaczyna się od przejścia przez zasłonę spalin. Że obiad w szkolnej stołówce to raczej test tolerancji na cukier i sól niż lekcja zdrowego żywienia. Że „świeże powietrze” stało się pojęciem z książek przyrodniczych, a nie codziennym doświadczeniem.

Brzmi jak dystopia?
To codzienność wielu polskich rodzin.

O tym, dlaczego zdrowie naszych dzieci stało się towarem luksusowym, rozmawialiśmy z Kamilą Kadzidłowską z inicjatywy Rodzice dla Klimatu. Jej opowieść jest jednocześnie osobistym świadectwem i ostrzeżeniem: jeśli nie zaczniemy działać teraz, kolejne pokolenia zapłacą rachunek, którego nikt nie będzie w stanie spłacić.

Zdrowie na kredyt

„To frustrujące” – mówi Kadzidłowska. – „Zakładamy rodzinę, mamy dzieci, i nagle okazuje się, że czyste powietrze czy zdrowa żywność to luksus. Że żyjemy niby w bezpiecznej części świata, a jednak codziennie oddychamy czymś, co nas powoli truje”.

Problem jest wielowarstwowy. Smog w sezonie grzewczym, ruchliwe ulice przy szkołach, szkolne sklepiki pełne przetworzonych przekąsek. To nie są drobne niedogodności — to czynniki, które mają mierzalny wpływ na zdrowie i rozwój dzieci.

Badania jasno pokazują: zanieczyszczone powietrze osłabia funkcje poznawcze, zwiększa podatność na infekcje, skraca oczekiwaną długość życia. A jednak w Polsce temat jakości powietrza wciąż bywa traktowany jak hobby „ekoentuzjastów”.

Błędne koło szkolnego korka

Jest jeszcze jeden element układanki: codzienny poranny korek pod szkołą. Nie zawsze chodzi o bezpieczeństwo — czasem po prostu o wygodę. „Znam szkołę, do której dzieci miały dziesięć minut na piechotę, a i tak większość była podwożona” – opowiada Monika Rachtan, prowadząca rozmowę.

Efekt? Mniej ruchu, więcej spalin, większe ryzyko otyłości i chorób cywilizacyjnych. A przecież wystarczyłoby jedno zdanie od dyrekcji – tak jak w jednej ze szkół społecznych, gdzie apel o rezygnację z podwożenia dzieci wywołał realną zmianę.

Raporty kontra rzeczywistość

Kiedy lokalna organizacja przygotowała raport pokazujący skalę zanieczyszczeń wokół szkoły, wydawało się, że to początek zmian. Liczby były jednoznaczne: tysiące aut, pikujące wskaźniki smogu w godzinach porannych. Ale w tym samym czasie władze zatwierdziły budowę dyskontu z wielkim parkingiem tuż obok. Priorytet inwestycyjny wygrał z priorytetem zdrowotnym.

Świat, w którym można inaczej

W Japonii dzieci idą do szkoły pieszo. Gotują tam obiady z lokalnych produktów. Uczą się samodzielności w praktyce, a nie z podręcznika.
W Finlandii od lat uczniowie dostają edukację medialną, która pozwala im rozpoznawać dezinformację – umiejętność bezcenną w erze fake newsów.

W Polsce? Wciąż dyskutujemy, czy edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa.

Cena milczenia

Kadzidłowska przytacza liczby, które trudno zignorować: 150 miliardów zł rocznie kosztują Polskę skutki smogu. Leczenie, utrata produktywności, przedwczesne zgony. To pieniądze, które mogłyby zasilić budżet edukacji, zdrowia czy infrastruktury.

A jednak w debacie publicznej temat ginie. Głos inwestorów jest donośny, skoordynowany. Głos mieszkańców? Często ledwie słyszalny.

Dezinformacja – niewidzialny smog

Problemem jest nie tylko fizyczny smog, ale też informacyjny. Fake newsy klimatyczne i zdrowotne rozchodzą się w sieci błyskawicznie. Algorytmy premiują sensację, a nie prawdę.
„Potrzebujemy regulacji dla Big Techów” – podkreśla Kadzidłowska. – „Inaczej zawsze będziemy przegrywać z machiną dezinformacji, która zarabia na polaryzacji i chaosie”.

Co możemy zrobić dziś

Zmiana stylu życia nie rozwiąże wszystkiego, ale jest punktem wyjścia. Monitorowanie jakości powietrza, rezygnacja z auta tam, gdzie się da, wprowadzanie do diety produktów roślinnych, rozmowa z dziećmi o zdrowiu i środowisku.
Ale najważniejsze – presja na lokalne władze. To tam, w gminach i miastach, zapadają decyzje o tym, czy powstanie nowy park czy kolejny parking.

Prawo do oddychania

„Życie w zdrowiu powinno być naszym konstytucyjnym prawem” – mówi Kadzidłowska. – „To oznacza czyste powietrze, dostęp do zdrowej żywności, bezpieczne przestrzenie. To nie luksus, to fundament”.

Ten tekst jest wezwaniem do działania.

Bo jeśli dziś nie zaczniemy walczyć o czyste powietrze i zdrowe środowisko dla naszych dzieci, jutro obudzimy się w świecie, w którym będzie już za późno.

Transkrypcja

Kamila Kadzidłowska
Ministerstwo Zdrowia, jak to tutaj zacytuję profesora Zielonkę, jest bardziej ministerstwem choroby w polskim systemie. To jest właśnie takie błędne koło. I jednym z pierwszych kroków, żeby temu zapobiec, to jest w ogóle uświadomienie rodziców i edukacja. Ten raport wykazał, jak bardzo zanieczyszczenia powietrza pikują właśnie w tym czasie. Czarno na białym było pokazane, jaki to ma wpływ na zdrowie dzieci. Wydaje mi się, że jako rodzice jesteśmy za bardzo wyedukowani przez reklamy, w których widzimy jakieś takie fajne obrazki szczęśliwych rodzin, które karmią swoje dzieci przetworzoną żywnością. Ja mówię przetworzoną, ale w reklamie to jest super słodycz. Potrzebny jest głos społeczeństwa, który kalkuluje koszty zewnętrzne, oddychanie zanieczyszczonym powietrzem i to jest to jest około 150 miliardów złotych rocznie. To jest naprawdę frustrujące, kiedy uświadamiamy sobie, mając dzieci, sprowadzając dzieci na świat i zakładając rodzinę, że nagle coś takiego jak czyste powietrze albo zdrowa żywność, albo w ogóle bezpieczne otoczenie jest totalnym luksusem.

Monika Rachtan
Cześć. Monika Rachtan, witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku programu "Po pierwsze Pacjent". Klimat, który nas otacza ma wpływ na nasze życie, ale także ma wpływ na życie naszych dzieci. O tym, co możemy poprawić i jak to zrobić, będę dzisiaj rozmawiała z moim gościem Kamilą Kadzidłowską. Witam Cię bardzo serdecznie.

Kamila Kadzidłowska
Witam serdecznie.

Monika Rachtan
Kamila, Ty reprezentujesz Rodziców dla Klimatu. Wkurza Cię to, że jako rodzic musisz też działać społecznie, żeby Twoje dziecko, a może nawet nie dziecko, bo tutaj to już chyba nie ma szans, tylko żeby Twoje wnuki mogły żyć w środowisku, które im nie szkodzi.

Kamila Kadzidłowska
Wkurza to mało powiedziane. To jest naprawdę frustrujące, kiedy uświadamiamy sobie dzieci, sprowadzając dzieci na świat i zakładając rodzinę, że nagle coś takiego jak czyste powietrze, albo zdrowa żywność, albo w ogóle bezpieczne otoczenie jest totalnym luksusem. Że niby żyjemy w takiej części świata, gdzie wydawałoby się, że to powinno być standardem, ale tak naprawdę jak zaczynamy się temu przyglądać, zaczynamy sprawdzać, drążyć na przykład z czego wynikają problemy zdrowotne naszych dzieci, jak zaczynamy sprawdzać kwestie jakości powietrza, na przykład kiedy chorują nasze dzieci i odkrywamy, że chorują wtedy, kiedy mamy sezon smogowy albo kiedy dowiadujemy się, że przy takiej i takiej diecie nie ma szans, żeby dziecko mogło być zdrowe. No i znowu zadajemy sobie pytanie: ale jak to jest możliwe? Przecież te produkty są dostępne w sklepach. I nagle po prostu pojawia się taka frustracja i tzw. wkurz, że przecież po coś wybieramy polityków. Są przecież urzędnicy publiczni, którzy powinni pewnych elementarnych kwestii pilnować. Oczywiście nie chcielibyśmy tego robić jako rodzice. Mamy pracę, mamy mnóstwo innych zajęć, ale bardzo często stoimy przed takim wyborem, żeby albo te problemy po prostu wyprzeć, tak? Udawać, że ich nie ma.

Monika Rachtan
I chyba większość tak robi, prawda? Bo gdybyśmy mieli się cały czas zamartwiać tym, że nasze dziecko idzie do szkoły i tam w sklepikach szkolnych jest niezdrowa żywność, chociaż obiecywano nam, że zrobimy z tym porządek, że na stołówce obiad, który dostaje dziecko, nie do końca jest zdrowy. No i teraz jako mama mam wybór: mogę albo sama przygotować pudełka, wyedukować dziecko, wytłumaczyć, że chipsy ze sklepiku nie są najlepszym wyborem, tudzież ze sklepu, który jest 200 metrów od szkoły i że przynosisz do szkoły swój obiad dlatego, że ten, który jest dostępny w szkole nie jest zdrowy. Ale wiesz, to jest kolejny etat, bo wracając z pracy o godzinie 18, odbierając dzieci z zajęć pozalekcyjnych jeszcze trzeba stanąć i przygotować wszystko na jutro. A kiedy czas dla siebie, a kiedy odpoczynek? Przecież wszyscy mówią, że powinniśmy także o swoje zdrowie psychiczne zadbać, bo chorzy rodzice to chore dzieci.

Kamila Kadzidłowska
Powiedziałaś o tylu ważnych rzeczach w tej wypowiedzi, że nawet nie wiem, od czego zacząć. Tak, oczywiście. Nasz dobrostan rodziców jest szalenie istotny w tym, jakim środowisku dojrzewają nasze dzieciaki, wychowują się nasze dzieciaki. Ale zaczęłaś od tego, że dziecko idzie do szkoły. Niestety większość dzieciaków, większość może nie większość, ale zwłaszcza w miastach, gminach wiejsko-miejskich nawet nie idzie na swoich własnych nogach do szkoły, tylko jest też podwożone przez rodziców, co jest już jakby też sygnałem, że to dziecko będzie miało za chwilę problem z nadwagą i otyłością, z brakiem ruchu. Bardzo często to wynika. Właśnie z czego? Z tego, że szkoły są tak skonstruowane, tak zaprojektowane, że w zasadzie nie ma takiej możliwości, żeby dzieci bezpiecznie, bez otoczenia spalin mogły na własnych nogach dojść do tej szkoły i z niej wrócić. Czyli żeby miały tą podstawową dawkę ruchu na świeżym powietrzu. Więc niestety borykamy się z tym problemem, nawet sobie go nie uświadamiamy.

Monika Rachtan
Myślisz, że rodzice odwożą dzieci do szkoły dlatego, że mają ten problem zanieczyszczenia? Tego, że to dziecko właśnie nie może bezpiecznie dotrzeć do szkoły dlatego, że nie ma chodnika? Tylko czy to jest kwestia też trochę wygody rodziców? Bo wiesz, ja kiedyś mieszkałam na takim osiedlu, na którym było dużo rodzin właśnie z dziećmi w wieku szkolnym i była taka jedna ulica, gdzie była ulicą prowadzącą właśnie do szkoły i tam był rano wiecznie korek i zastanawiałam się nad tym. Nie była to jakaś taka ruchliwa droga, więc powiedzmy, że to zanieczyszczenie powietrza oczywiście na pewno było, bo już jest wszędzie, ale myślę, że można było spokojnie dojść do tej szkoły chodnikiem. Nie była ona położona przy głównej ulicy, a mimo tego był ten korek właśnie rodziców odwożących dzieci do szkoły. I co jeszcze najważniejsze w tym wszystkim, to ja mieszkałam bardzo blisko tej szkoły i dzieci z mojego osiedla, które miały do niej de facto 10 minut na nogach, też były przez rodziców odwożone.

Monika Rachtan
I zastanawiam się teraz, jak mówisz o tym, że są pewne czynniki, które jednak sprawiają, że rodzice nie chcą puścić dziecka na pieszo do szkoły, żeby miało ten zdrowy spacer. A z drugiej strony myślę o tej sytuacji, którą ja widziałam i ja raczej to kojarzyłam z totalnym brakiem świadomości i z wygodą.

Kamila Kadzidłowska
Bo to tak, to jest właśnie takie błędne koło. I jednym z podstawowych takich pierwszych kroków, żeby temu zapobiec, to jest uświadomienie rodziców i edukacja. Jeden z moich synów jest w szkole społecznej i pani dyrektor na początku zakomunikowała jasno rodzicom w pierwszej klasie rozpoczęcie roku szkolnego. Drodzy Państwo, jeżeli tylko możecie, przyjeżdżajcie autobusami albo przychodźcie pieszo. Było ogromne zdziwienie dla rodziców, którzy posłali swoje dzieci do szkoły społecznej. Jak to? Dlaczego mam samochód zostawiać gdzieś dalej? Pani dyrektor w jednym zdaniu wytłumaczyła: ponieważ samochody emitują spaliny. W większości te spaliny są absolutnie toksyczne dla rozwoju dzieci, zwłaszcza dla funkcji poznawczych. Dzieci otoczone spalinami będą się gorzej uczyć, będą bardziej podatne na infekcje. I tak dalej, i tak dalej. Nie mówiąc już o tym, że to w dłuższej perspektywie generuje poważne problemy w przyszłości. I to wystarczyło. Jedno zdanie pani dyrektor sprawiło, że część rodziców powiedziała: A w sumie logiczne. Faktycznie, kiedy tylko mogę, będę przyjeżdżać autobusem albo może będziemy przyjeżdżać rowerami. Wystarczy. A teraz mamy przykład z innej szkoły państwowej, do której chodzi inne moje dziecko. Chodziło w zasadzie, już teraz syn jest w liceum. I tam, pomimo tego, że organizacja społeczna zrobiła raport, solidny raport Europejskiego Centrum Czystego Powietrza, obrazujący jak wiele samochodów przejeżdża pod szkołą, zwłaszcza w godzinach porannych i popołudniowych, to wyszło tam ponad 1000 aut w małej, wydawałoby się, że małej dzielnicy na małym osiedlu. Ten raport wykazał jak bardzo zanieczyszczenia powietrza pikują właśnie w tym czasie i czarno na białym było pokazane, jaki to ma wpływ na zdrowie dzieci. Co więcej też rodzice widzą jakby te infekcje, problemy zdrowotne dzieciaków plus jeszcze skorelowanie tego z niebezpiecznymi sytuacjami wokół szkoły. Bardzo często mamy duże samochody, dzieci nie są widoczne, więc wysiadają z tych samochodów, przebiegają, zdarzają się wypadki. I pomimo tego, że taki raport został opracowany, który pokazuje, że wokół danej szkoły jak najbardziej trzeba uspokoić ruch samochodowy. Trzeba edukować rodziców, żeby starali się przyprowadzać dzieci pieszo. Ten ruch samochodowy się zmniejszy i to też będzie lepsze dla zdrowia dzieci. To mimo wszystko ta wiadomość nie poszła w eter, ponieważ dyrekcja wiedziała, że wokół szkoły powstanie już dyskont. Wiadomo, że dyskont z wielkim parkingiem nie uspokoi ruchu samochodowego i nie zmniejszy zanieczyszczenia powietrza. I tutaj wygrał priorytet inwestycji i wielkich pieniędzy. Jakby te kwestie bezpieczeństwa i zdrowia dzieci totalnie okazały się nieistotne. Więc znowu w przypadku jednej szkoły okazuje się, że wystarczy jeden krótki komunikat dyrekcji przy okazji rozpoczęcia roku szkolnego, ale można też przez Librus, dziennik elektroniczny czy też przez inną platformę raz na jakiś czas przypominać rodzicom, że słuchajcie, robicie to dla zdrowia waszych dzieci. Zarówno jeżeli chodzi o obniżenie stężeń zanieczyszczeń powietrza, ale też o dostarczanie po prostu ruchu dzieciom. Jeżeli będziemy się bardziej ruszać, to nie będziecie musieli jeździć z dziećmi po szkole na zajęcia dodatkowe gdzieś. To też jest Wasz czas, więc takie argumenty naprawdę przemawiają do rodziców. Tylko musi być ktoś, kto to wyartykułuje, a jeżeli dyrekcja albo władze samorządowe po prostu tego nie robią, bo nie widzą tego problemu, albo właśnie rozwiązania są sprzeczne z inwestycjami, no to niestety my rodzice też widzimy w reklamach, że to jest takie fajne, że my po prostu jedziemy z tym dzieckiem zawsze do szkoły i nie zadajemy sobie tego pytania, czym to będzie skutkowało w przyszłości, tak? Też brakiem samodzielności dzieci. W ogóle w Japonii po tym, jak władze zdały sobie sprawę z tego, jak wielkie jest uzależnienie cyfrowe dzieci i też ten dostęp do przetworzonej żywności, też ogromna urbanizacja, zrobiły swoje. Dla kryzysu zdrowia psychicznego, ale ogólnie chorób cywilizacyjnych u dzieci. Tam w ogóle jest taka polityka, że placówki szkolne są teraz tak skonstruowane, że w zasadzie dzieci muszą same do nich dochodzić i wracać. Ma być zielono, bezpiecznie, bo dzieci uczą się też dzięki temu samodzielności. Nie mówiąc już o tym, że w szkołach też gotują, tak? Czyli jeżeli jest przerwa obiadowa, to na przerwie dzieci zjadają to, co ugotują z produktów lokalnych. I to są w ogóle rozwiązania, o których my możemy pomarzyć, ale o nich bardzo często mówimy jako rodzice dla klimatu.

Monika Rachtan
Myślę, że tutaj marzenia oczywiście, ale bardziej wprowadzanie realnych rozwiązań, które mogą nas przybliżyć do właśnie takiej sytuacji, jest szalenie istotne. Ja mam wrażenie, że w ogóle polska szkoła kształci dzieci, które są totalnie nieprzygotowane do życia. Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, której córka jest w liceum i mówi mi, że bardzo boi się tego, że córka za chwilę pójdzie do pierwszej pracy, bo zakłada, że na studiach będzie się uczyć i pracować i że ona nie będzie w ogóle umiała poruszać się w miejscu pracy, dlatego, że dla niej coś takiego jak, powiedzmy, że zostałaby zatrudniona w restauracji. Obsługa kasy fiskalnej, obsługa klawiatury komputera, co jest dla mnie zaskakujące, bo dzieci już większość czasu spędzają w telefonach i tam załatwiają wszystkie swoje sprawy, już coraz rzadziej siadają przy komputerze. Że obsługa drukarki, wymiana toneru w drukarce to jest w ogóle coś, co wydaje się jej niemożliwe, żeby dziecko to zrobiło. I mam takie wrażenie, że z jednej strony trochę szkoły, dając dzieciom tak dużo materiału do nauki teoretycznej, zabierają to, co jest tak naprawdę potrzebne w dorosłym życiu, bo oczywiście oprócz tego, żeby mieć ogromną, rozległą wiedzę, którą dzieci mogą spokojnie zdobyć w liceum i na studiach, to dzieci w szkole podstawowej są gotowe na to, żeby nauczyć się gotować zupę zdrową. Są gotowe na to, żeby nauczyć się naprawić oponę w rowerze. To są rzeczy, które powinny być realizowane w trakcie takich praktycznych przedmiotów, które dają nie tylko wiedzę teoretyczną, ale przede wszystkim tą praktykę, która pozwoli, że to dziecko nie zginie w życiu. A przepraszam bardzo, ale my odwożąc dzieci do szkoły, robiąc za nich wszystko, nie dopuszczając ich do trudnych takich prac domowych, które polegają na przykład na odkurzaniu domu, albo umyciu okien. Wychowujemy trochę kaleków i te dzieci wychodzą z naszych domów, mają 19-20 lat, zderzają się z rzeczywistością w akademiku, mieszkaniu studenckim, wynajmowanym i mówią Boże, nic nie potrafię zrobić. To jest straszne.

Kamila Kadzidłowska
I to jest też niesamowite, że wszystko, o czym powiedziałaś, jest już zbadane, sprawdzone i to może być elementem profilaktyki zdrowia publicznego, rozumianego właśnie szeroko też biorąc pod uwagę nasze zdrowie psychiczne, tak? Zaburzenia depresyjne, bo jeżeli nastolatek ma poczucie, że niczego nie umie bez pomocy rodzica, który musi zawieźć, przywieźć wszędzie, tak? Nic nie jest w stanie sam zrobić. No to też nie wpływa na dobrostan pozytywnie.

Monika Rachtan
Ale znowu myślisz, że to jest kwestia wygody rodziców i tego, że wolą tym dzieciom dać wszystko na tacy, mieć święty spokój, bo nie chcą poświęcać czasu na to, żeby je edukować, wspierać w tej edukacji? Czy to jest kwestia braku świadomości?

Kamila Kadzidłowska
Wydaje mi się, że jako rodzice jesteśmy za bardzo wyedukowani przez reklamy, w których widzimy jakieś takie fajne obrazki szczęśliwych rodzin, które karmią swoje dzieci przetworzoną żywnością. Ja mówię przetworzoną, ale w reklamie to jest super słodycz. Albo wszyscy radośnie spędzają czas w fast foodzie, czy właśnie jadą samochodem gdzieś przez piękną okolicę. Tam nie ma nigdy w reklamach żadnych korków. I my trochę gonimy za tym, żeby mieć ten samochód, żeby w tym dyskoncie czy w tym fast foodzie robić zakupy i karmić tym nasze rodziny, ale nasze życie tak nie będzie wyglądało jak życie ludzi z reklam. Ale my jako właśnie to pokolenie rodziców, nie za bardzo łączymy kropki pomiędzy tym, że troszeczkę daliśmy nabrać na to, co nam oferuje tak zwany wolny rynek, który bardzo kusi. I teraz tak, ta cała taka bardzo szeroka profilaktyka zdrowia publicznego poprzez szkoły jest już realizowana w krajach skandynawskich, gdzie właśnie dostrzeżono to, że żeby naprawić pewne błędy takiej rozpasanej gospodarki wolnorynkowej, która która właśnie nie myśli o konsekwencjach tego, jakby czym kończy się jedzenie niezdrowej żywności, albo właśnie nie brak czasu na to, żeby wychowywać dzieci do samodzielności, to właśnie poprzez szkoły. To się nazywa koncepcja Nordic Schools of Resilience. Takie szkoły odporności. Te szkoły są konstruowane tak, żeby były nie tylko miejscem, w którym rzetelna edukacja jest przekazywana dzieciom, ale też właśnie takie podstawowe umiejętności: jak coś ugotować, jak coś naprawić, skąd pochodzi żywność, jak sobie poradzić w życiu, jak się dostać z punktu A do punktu B. Poza tym jak uczestniczyć w debacie publicznej? Te szkoły są też takimi centrami. Raczej to wszystko zmierza w tym kierunku, żeby były centrami takiej deliberacji publicznej, żeby były centrami, w której mogą się spotkać też różne pokolenia i młodzieży, i rodziców, i seniorów. No ale właśnie, oczywiście to wszystko musi być gdzieś mądrze zarządzane przez władze, które widzą, że to jest właśnie element w zasadzie profilaktyki zdrowia nie tylko dzieci, ale całych społeczności, całego społeczeństwa.

Monika Rachtan
Kamila, Ty myślisz, że często wygrywają interesy kontra zdrowie naszych dzieci i zdrowie całego Społeczeństwa, kiedy właśnie mówimy o żywności, o reklamach, o komercjalizacji pewnych wydarzeń? Czy zauważacie to jako Rodzice dla Klimatu, że jednak bardziej liczą się, mówmy wprost, pieniądze i interesy niż zdrowie?

Kamila Kadzidłowska
Takie są nasze doświadczenia. Nawet jeżeli na forum publicznym mówimy choćby o takiej inicjatywie, żeby robić przegląd ustaw pod kątem takich zapisów, które szkodzą zdrowiu dzieci. Czy to jeżeli chodzi o kwestie związane z żywnością, dostępnością żywności przetworzonej? Blisko szkół, czy jeżeli chodzi o transport, czy jeżeli chodzi o adaptacji do zmian klimatu, ale też wszelkie inne legislacje, które mamy w prawie polskim, to oczywiście na forum publicznym to się spotyka z aprobatą, ale żeby ruszyć ten temat, to jest w ogóle to jest nierealne, bo za chwilę pojawiają się tacy interesariusze, którzy którzy po prostu wiedzą, że nie po to mamy prawo, które jest bardzo mocno poluzowane w kwestii norm jakości powietrza czy żywności, czy właśnie braku w zasadzie dostępu do do zielonych przestrzeni, żeby teraz to cofać, bo my trochę żyjemy w takiej błogiej nieświadomości o tym, jak wygląda proces stanowienia prawa w Polsce i też w Unii Europejskiej, niestety. Niestety to jest tak, że nawet jeżeli jest bardzo słuszne prawo i koncepcja, idea, to ona jest bardzo często rozwodnione przez lobbystów, biznesów, którzy to lobbyści, pojawiając się na komisjach senackich, sejmowych, na przykład w Polsce, bardzo często twierdzą, że na przykład norm jakości powietrza nie powinniśmy zaostrzać, bo ucierpi na tym społeczeństwo.

Monika Rachtan
Ale w jaki sposób?

Kamila Kadzidłowska
No więc właśnie to jest niesamowite, że handlarze węglem oponują przed tym, żeby ministerstwo wprowadzało wyższe standardy paliw spalanych kotłach, czyli żebyśmy oddychali mniej zanieczyszczonym powietrzem, bo ja już nie mówię o tym, żeby ono było czyste, powołując się na takie argumenty, że no nie, bo zwykła pani Kowalska czy pan Kowalski zapłacą więcej za ten węgiel. My musimy sprzedawać ten najgorszej jakości węgiel, bo inaczej to będziemy musieli sprzedawać droższy i tych najbiedniejszych nie będzie na to stać. Więc to jest w ogóle absurd, że jeżeli się pojawia prawdziwa strona społeczna na takich posiedzeniach komisji, to ona jest w stanie zabrać głos i powiedzieć no nie, chwileczkę. Państwo mówicie w imieniu branży, która handluje niskiej jakości opałem, więc mówcie, że to martwicie się o wasze zyski. Natomiast potrzebny jest głos społeczeństwa, który kalkuluje koszty zewnętrzne. Oddychanie zanieczyszczonym powietrzem to jest to jest około 150 miliardów złotych rocznie. Tyle płacimy, ja dzisiaj też po wizycie lekarskiej, jeszcze apteka. Dzisiaj udało mi się odbyć wizytę z synkiem w państwowej poradni. Natomiast zazwyczaj mi się nie udaje. Każda jedna wizyta to jest 250, 280, 300 złotych plus leki. W tym miesiącu mam 4 takie wizyty. Mam troje dzieci. Jesteśmy w sezonie smogowym. Mieszkamy w dzielnicy, która nie przejmuje się jakością powietrza. I teraz jak rozmawiamy o tym z władzami, jako społeczeństwo obywatelskie staramy się spotkać z władzami. Władze nie chcą się z nami spotykać z takich właśnie miejscowości, gdzie te kwestie nie są traktowane poważnie. No ale czasami się pojawiamy na jakichś spotkaniach i pytamy publicznie, to władze rozkładają ręce, mówią no ale przecież my nic nie możemy zrobić, bo inwestor się np.: tutaj już pobudował z jakąś inwestycją, która generuje dodatkowe zanieczyszczenie powietrza. Teraz akurat mam na myśli transportowe. No i my przecież nic z tym nie zrobimy. Ale gdzie byliście w momencie, kiedy wydaliście pozwolenie na takie inwestycje?

Monika Rachtan
Właśnie, to też chyba jest problem, bo z jednej strony masz, powiedzmy burmistrza, wójta, prezydenta miasta. I to jest człowiek wybierany na określony okres czasu. I bardzo często jest tak, że on zostaje wybrany, podejmuje jakieś decyzje. Te decyzje mają swoje konsekwencje, jakaś inwestycja powstaje, ale de facto, kiedy ona jest już ukończona i zaczynają się na przykład z nią problemy, to ten pan już nie jest prezydentem, wójtem, burmistrzem. Przychodzi kolejny pan albo pani dostaje trochę to zgniłe jajo do swojego, jakby do listy swoich problemów i musi coś z tym zrobić. No i taka odpowiedź właśnie no co ja mogę poradzić, jak to już stoi? Ale czy Ty uważasz, że istnieje szansa na to, żeby w jakiś sposób polityków obudzić? Żeby pokazać im, że jeżeli nie zajmiemy problemem się tu i teraz, to niestety konsekwencje za 10-20 lat będą bardzo poważne i praktycznie nie do rozwiązania. Bo my dzisiaj już w jakimś stopniu rozumiemy to, co powiedziałaś na przykład o infekcjach. Jeżeli dziecko żyje w zanieczyszczonym powietrzu, codziennie oddycha smogiem, to automatycznie jego układ oddechowy jest osłabiony. I my powiemy wszyscy, że największym zabójcą w Polsce obecnie są papierosy, są choroby kardiologiczne, jest otyłość, Ale nie myślimy o tym, jakie konsekwencje może mieć zanieczyszczone powietrze dla naszych dzieci za 10-20 lat, bo może przyczyną raka już nie będą papierosy, tylko właśnie stanie się zanieczyszczone powietrze. Więc polityków trzeba obudzić. Czy macie pomysł na to, jak to zrobić?

Kamila Kadzidłowska
Mamy pomysł na to, jak to zrobić. Staramy się to robić i to mamy wrażenie, że dociera do tylko takich polityków, którzy może nie są decyzyjni. Tak, chcemy wierzyć, że to z tego wynika tak mimo wszystko tak niewiele działań, które są podejmowane w tym kierunku albo one w naszej ocenie te działania są naprawdę zbyt wolne. Mamy na tapecie implementację do prawa polskiego dyrektywy o jakości powietrza i chciałoby się, żeby to było implementowane już teraz, naprawdę szybko, bo ta dyrektywa pozwoliłaby nam odetchnąć czystszym powietrzem. Ale się dowiadujemy, że to będzie naprawdę, naprawdę rozwlekane na lata i prawdopodobnie jeszcze odwlekane. Nasze dzieci chyba nie odetchną tym czystym powietrzem.

Monika Rachtan
Jaki jest argument tych polityków? No bo zadajecie pytanie, macie dyrektywę, mają zostać wprowadzone pewne działania i dlaczego nie jest robione tu i teraz, tylko jest wrzucone do szuflady, Kiedy to nie jest problem, który może sobie leżeć, który nie jest aktualny, który nie jest ważny. Co oni wam mówią?

Kamila Kadzidłowska
Upolitycznienie tematu, upolitycznienie tematu, klimatu. Bo te polityki, które wpływają na nasze zdrowie, które są fundamentalne dla naszego zdrowia, leżą w kompetencjach resortu klimatu i środowiska. I to jest ok. Ale to jest bardzo złe, że Ministerstwo Zdrowia w ogóle nie widzi tych tematów, że Ministerstwo Zdrowia, jak to tutaj zacytuję profesora Zielonkę jest bardziej ministerstwem choroby w polskim systemie i tak długo, jak Ministerstwo Zdrowia nie obejmie szczególnym patronatem właśnie tych tematów: zdrowego środowiska, tak my będziemy tylko i wyłącznie zaleczać choroby. Będziemy tylko i wyłącznie płacić za leki, które pozwolą nam przez chwilę poczuć się lepiej. Ale my nie będziemy zdrowi, nasze dzieci nie będą zdrowe i my jako seniorzy już będziemy płacić jeszcze większe konsekwencje tego, zważywszy na czynniki demograficzne. Więc to jest ta krótkowzroczność i to silosowe podejście do problemu. Więc Ministerstwo Klimatu i Środowiska samo stara się wdrożyć. Teraz będzie się starał opracować plan transpozycji tej dyrektywy i my jako strona społeczna, jako Rodzice dla Klimatu pytamy cały czas: gdzie jest Ministerstwo Zdrowia w tym procesie, ponieważ tak długo, jak to będą kwestie jakiegoś klimatu, który wciąż się może wydawać niektórym abstrakcyjne albo jakiegoś środowiska, które jest wprowadzane bardziej do ekologów i do ludzi, którzy troszczą się o przyrodę i będzie traktowane w oderwaniu od naszego zdrowia. No tak, długo moim zdaniem my będziemy po prostu skazani na to, żeby właśnie te choroby tylko i wyłącznie zaleczyć. A to, co musimy sobie powiedzieć wprost, to nie ma szansy, żebyśmy żyli zdrowi, nie mając dostępu do czystego powietrza, zdrowej żywności i do zdrowego stylu życia.

Monika Rachtan
Właśnie tak niewiele trzeba by było zrobić, jeżeli chodzi o profilaktykę, o zmianę stylu życia, żeby zachować dużo większe zdrowie. Nam się bardzo często mówi o tym, że kiedy ktoś choruje na nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, musi zmienić swój styl życia. Ale de facto my powinniśmy mieć warunki do tego, żeby żyć zdrowo już od samych narodzin. Bo jeżeli mamy dziecko, które od samego początku jest przyzwyczajona do przetworzonej żywności. Rodzicom jest trudno pozyskać zdrową żywność, to jak możemy oczekiwać, że w wieku 40 czy 50 lat ten człowiek nagle się przebudzi? Te wszystkie złe rzeczy, które zadziały się już w jego organizmie, w jakiś sposób go opuszczą i on nagle będzie zdrowym człowiekiem. To jest nierealne i niemożliwe do wykonania. Ale wracając jeszcze do Ministerstwa Zdrowia, masz wrażenie, że Ministerstwo Zdrowia jest takim trochę niechcianym chłopcem w paczce kolegów? Bo z jednej strony mamy Ministerstwo Edukacji, które no, też mogłoby trochę bardziej współpracować z Ministerstwem Zdrowia, mamy Ministerstwo Klimatu, które no, także tutaj sprawy nasze są bardzo powiązane. Mamy Ministerstwo Rolnictwa, które de facto też ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, a tego Ministerstwa Zdrowia nikt nie pyta, lepiej, żeby nie przychodzili i nic nie mówili, bo jeszcze powiedzą, że robimy coś niezdrowego.

Kamila Kadzidłowska
Tak? I co więcej, mam wrażenie też przyglądając się temu, jak funkcjonuje Ministerstwo Zdrowia, składając różne zapytania formalne, że tam po prostu brakuje też personelu, który mógłby się zająć tymi tematami tak czysto po ludzku. I to jest apel do premiera, żeby żeby pochylić się nad tym, że my tak naprawdę, żeby wdrożyć sensowną profilaktykę zdrowia publicznego, która jest na tapecie polskiej prezydencji, to potrzebujemy solidnego departamentu w Ministerstwie Zdrowia, które te tematy zobaczy, bo nie ma mowy, żebyśmy zadbali o zdrowie psychiczne młodych i o całą tą profilaktykę chorób cywilizacyjnych, które de facto właśnie wynikają, jeszcze raz powtórzmy, ze złej jakości środowiska, żywności. Bez współpracy z Ministerstwem Zdrowia to się wszystko rozjeżdża. Dochodzi dodatkowo problem właśnie związany z dezinformacją zdrowotną i klimatyczną. I ta dezinformacja ona ma te same źródła, to jest fascynujące, jak przyglądamy się temu zjawisku od lat, że zarówno kwestie związane właśnie z... Ja już nie mówię tylko o dezinformacji dotyczącej szczepionek, ale ogólnie dotyczącej naszego zdrowia, tego jak ważne jest właśnie czyste powietrze do tego, żebyśmy zdrowo funkcjonowali, albo zdrowa żywność, deprecjonowanie diety planetarnej, która jest dobra i dla środowiska, bo uprawy i tak dalej. Hodowle nie obciążają tak środowiska, jak te standardowe, masowe hodowle i dobre dla naszego zdrowia. Ogromne pieniądze idą w to, w tą dezinformację. I teraz, ponieważ to nie leży w kompetencjach Ministerstwa Zdrowia, to cały czas jest traktowane jako jakaś polityka klimatyczna, którą nam narzuca ta zła Unia i ona nam jest w ogóle niepotrzebna. I to naprawdę nie jest przypadek, że akurat te kwestie mają, te kwestie dezinformacji zdrowotnej i klimatycznej, płyną z tych samych do nas źródeł, bo w ogóle osłabienie Unii Europejskiej i to, co my widzimy też w Polsce, osłabienie nas, ta przeogromna polaryzacja, która właśnie oscyluje wokół tych tematów w polskim społeczeństwie, jest potężnym zagrożeniem też dla naszego bezpieczeństwa. Ja już mówię tak górnolotnie, odwołując się do tego, co teraz jest też na tapecie w zasadzie we wszystkich resortach, też w kontekście prezydencji, czyli ogólnie nasze bezpieczeństwo jako jako Unii Europejskiej i jako Polski.

Monika Rachtan
A czy Ty uważasz, że ta polaryzacja i dezinformacja wynika z tego, że my jesteśmy jednak niewyedukowani, że te osoby, które stoją w opozycji, to są osoby, które de facto nie mają odpowiedniej wiedzy, żeby w ogóle wypowiadać się na dany temat, a korzystają z tego, co da im Internet, z informacji, które im dostarcza jakaś rolka na TikToku, Instagramie i to jest dla nich autorytet. To jest dla nich podstawa do budowania opinii na dany temat.

Kamila Kadzidłowska
Z jednej strony to powiedziałabym jest bardziej misinformacja, czyli nie celowe przekazywanie dalej takich nieprawdziwych informacji, a sama dezinformacja, czyli celowe, celowe przekazywanie nieprawdziwych informacji, które mają pogłębić polaryzację społeczną, oddalić.

Monika Rachtan
Kamila, ale nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że jako użytkowniczka Internetu, bo wierzę, że korzystasz z Instagrama i TikToka, i tego typu mediów społecznościowych, przeglądasz sobie, siedzisz, scrollujesz sobie wieczorem, no i widzisz, widzisz, że ten człowiek po prostu gada głupoty i że to jest tak zwany troll internetowy, który został wynajęty do tego, żeby tworzyć taki kontent. I pytam się Ciebie: jak to robisz, że to weryfikujesz? I dlaczego na przykład 50% społeczeństwa tego nie weryfikuje? No bo, czy tu brakuje wiedzy, czy właśnie podanie czegoś takiego, jak powiedzenie komuś, że słuchaj, nie możesz palić węglem, to jest naprawdę super i w ogóle nikomu nie szkodzi, jest dla tego odbiorcy łatwiejsze do przyjęcia i dlatego on się żywi taką informacją, a nie informacją, że węgiel jest zagrożeniem dla naszego środowiska i dla naszego zdrowia.

Kamila Kadzidłowska
Wiesz, to jest potężny problem związany też z chaosem informacyjnym, z szumem informacyjnym i z algorytmami, które widzą ludzi podatnych na takie informacje. Mi się nie wyświetlają. Ja czasami celowo, czasami celowo wchodzę na konta ludzi, którzy wiem, że są celebrytami rozsiewającymi dezinformację, ale jakoś ich rolki mi naprawdę się nie wyświetlają tak często, jak wyświetlają się moim krewnym, którzy mi raz na jakiś czas coś podsyłają takiego strasznego. Ja im ewentualnie mówię: tak, wiem. To jest ten i ten pan, ta sama informacja jest albo była rozsiewana w takim i takim kontekście. Proszę cię, sprawdź, zweryfikuj. Więc my potrzebujemy bardzo mocno też ogarnąć, mówiąc kolokwialnie, big techy, które mają narzędzia do tego, żeby takie dezinformacje nie były rozsiewane, albo żeby algorytmy nie działały na szkodę naszego zdrowia publicznego. Bo to, że takie treści się wyświetlają właśnie ludziom i to jeszcze ludziom, którzy są podatni na przekazywanie ich dalej. To jest wszystko zbadane, zmierzone, celowo wyliczone. Na tym się po prostu zarabia pieniądze. I znowu Unia Europejska miała szansę, mam nadzieję, że jej nie zmarnuje, też postawić właśnie tamę Big Techom, tak żeby one bardziej zadbały o te narzędzia, które mogą właśnie odsiać dezinformację, zwłaszcza zdrowotną. Zostawmy na chwileczkę klimatyczną. Wiemy, czym to skutkowało w czasach pandemii. Wiemy też, czym to skutkuje, ale jednak przechodzimy do dezinformacji klimatycznej w czasach na przykład powodzi i kataklizmów. To jest też szalenie istotne. No ale niestety tak są skonstruowane media społecznościowe, że jeżeli nie ma tutaj regulatora, czyli znowu jeżeli nie ma prawa, to jest dezinformacja.

Monika Rachtan
Po prostu to jest wolna amerykanka i każdy wrzuca, co chce i właśnie...

Kamila Kadzidłowska
I teraz brakuje nam oczywiście tej edukacji, takiej rzetelnej edukacji klimatycznej, medialnej. Możemy tutaj na przykład zaglądać do Finlandii, która dekadę temu stworzyła świetny system, faktycznie, takiej edukacji medialnej, ale też takie bardziej życiowej i może też ze względu na swojego sąsiada. Ale to się u nas dopiero rodzi, to raczkuje. My widzimy jako Rodzice dla Klimatu, jak wiele Ministerstwo Edukacji stara się robić w tym kierunku, ale wiemy, że te tematy też są bardzo łatwo upolityczniane. Czyli znowu tak długo, jak jesteśmy w cyklu wyborczym, w kampaniach wyborczych, a jesteśmy w niej już od dwóch, trzech lat, to trudno jest po prostu wprowadzić jakiekolwiek sensowne zmiany. Mocno kibicujemy edukacji zdrowotnej, ale jesteśmy też przerażeni tym, że za sprawą lekarza, ministra obrony ta edukacja zdrowotna nie będzie obowiązkowa w szkołach.

Monika Rachtan
To jest przerażające , co zrobił pan wicepremier, jeżeli chodzi o wygłaszane przez siebie treści dotyczące właśnie edukacji zdrowotnej. Ale chociażby kandydat na prezydenta, pan Rafał Trzaskowski również powiedział, że jest za tym, żebyśmy mieli wybór jako rodzice i żebyśmy mogli zdecydować o tym, czy nasze dzieci skorzystają z przedmiotu edukacja zdrowotna. Nie będę tego komentować, ale Kamila, na koniec powiedz mi, co my jako rodzice, jako rodzice, którzy chcemy być świadomi, możemy zrobić, żeby zadbać o zdrowie naszych dzieci, czekając cierpliwie na regulacje państwa? Na co Ty zwracasz uwagę w codziennym życiu swoich dzieci? Jakie rozwiązania inwestujesz? Co jest dla Ciebie takim punktem zahaczenia, który pozwala Ci odetchnąć, powiedzieć: dobra, zrobiłam wszystko, co mogłam?

Kamila Kadzidłowska
Pamiętam taką rozmowę z dr. Marią Neirą, ona jest konsultantką przy Światowej Organizacji Zdrowia, zajmującą się kwestiami jakości powietrza. I to jedno zdanie zawsze gdzieś staram się powtarzać, że jak nie wiesz o co chodzi, to przypomnij sobie, że to, co jest dobre dla przyrody, jest dobre dla zdrowia Twojej rodziny i de facto dla waszego portfela. Więc na pewno staram się wdrażać takie rozwiązania, które wiem, że są, tak jak dieta planetarna i dobre dla przyrody i one są dobre dla nas i dobre dla naszego zdrowia. Jeżeli chodzi o kwestię związaną z ruchem, to też oczywiście kwestia wyborów. Ja nie muszę, naprawdę. To, że mam samochód, nie oznacza, że muszę wszędzie nim jeździć. Staram się monitorować jakość powietrza, ale przede wszystkim jako rodzice, bo my te działania jednostkowe często podejmujemy. A potem dochodzimy do ściany, bo okazuje się, że zmieniliśmy źródła ogrzewania. Staramy się jeździć rowerem i jest super, bo się ruszamy, ale mimo wszystko wdychamy spaliny, wdychamy smog, a dzieci w szkole nie mają dostępu do zdrowej żywności.

Kamila Kadzidłowska
Więc przede wszystkim to my jako rodzice musimy o tym głośno mówić. I nie każdy chce wyjść ze swojej strefy komfortu i mówić o tym w mediach społecznościowych, albo wyjść na ulicę dołączyć do jakiegoś protestu. Ja to rozumiem. Ja też mam z tym problem czasami, ale mamy naprawdę prawo i powinniśmy to zgłaszać, takie problemy, tak? Że widzimy, że na przykład nasze dzieci w szkole nie mają dostępu do zdrowej żywności. Władzom, odpowiednim władzom w gminie, bo tak naprawdę nawet nad dyrekcjami szkół jest naczelnik wydziału oświaty w naszej gminie i to tam zapadają te codzienne decyzje dotyczące tego, jak wygląda infrastruktura w naszym otoczeniu, jak wygląda przestrzeń, czy mamy dostęp do do zielonych przestrzeni zdrowych, bo w ogóle to powinno być naszym prawem, konstytucyjnym prawem. Życie w zdrowiu, oddychanie czystym powietrzem. No ale jeżeli widzimy, że w gminie decyzje władz zmierzają w takim kierunku, że my się dusimy od smogu i spalin, to my musimy zacząć to komunikować, bo bądźmy pewni, że w naszych gminach są inwestorzy, którzy rozmawiają z naszymi władzami i ci inwestorzy nie rozmawiają o tym, co zrobić, żebyśmy mogli żyć na naszych osiedlach, w zdrowszym środowisku, tylko rozmawiają o tym, co zrobić, żeby łatwiej było inwestować, tak? Żeby łatwiej można było zarobić, budując kolejne dyskonty, zupełnie z pominięciem tych kwestii zdrowia publicznego, które są dla nas kluczowe czy ochrony środowiska. Więc my jako rodzice musimy dawać te sygnały władzom lokalnym i mamy do nich dostęp.

Monika Rachtan
Pamiętajcie, że macie realny wpływ na to, jak wygląda środowisko, które was otacza. Wasz głos także może zostać usłyszany. Jeżeli powiecie głośno o tym, czego tak naprawdę oczekujecie. Nie bójcie się tego robić. Bardzo serdecznie Was do tego zapraszamy. Moim, ale przede wszystkim Waszym gościem była dzisiaj Kamila Kadzidłowska. Bardzo Ci dziękuję Kamila za naszą rozmowę.

Kamila Kadzidłowska
Dziękuję bardzo.

Monika Rachtan
To był program "Po pierwsze. Pacjent". Ja nazywam się Monika Rachtan i zapraszam Was do moich mediów społecznościowych.

Poprzednie odcinki

30.07.2025
00:36:48

8 milionów palaczy w Polsce. Kto nam wreszcie pomoże rzucić? Odcinek 109

Papieros nie krzyczy. Nie zatacza się jak alkohol. Nie sieje spustoszenia w nagłych wybuchach agresji. A jednak - to właśnie on po cichu zabija ponad 70 tysięcy Polaków rocznie. Nikotyna, choć legalna i opakowana w modne saszetki czy stylowe e-papierosy, jest jednym z najsilniejszych znanych nauce narkotyków. I choć od dekad wiemy, jak śmiertelnie groźna bywa, Polska wciąż nie potrafi skutecznie z nią walczyć.

16.07.2025
00:54:02

Nie każdy seks kończy się orgazmem – i bardzo dobrze. Odcinek 108

Czy wiesz, że tysiące kobiet w Polsce przez lata nie mają pojęcia, że… wciąż są dziewicami? A inne rezygnują z seksu nie dlatego, że nie chcą, lecz dlatego, że każda próba kończy się bólem, lękiem, rozczarowaniem. W najnowszym odcinku podcastu Po pierwsze Pacjent, Monika Rachtan rozmawia z profesorem Krzysztofem Nowosielskim – ginekologiem, seksuologiem i onkologiem.

02.07.2025
00:30:45

Urofizjoterapia, czyli jak odzyskać komfort życia po usunięciu prostaty. Odcinek 107

Czy zabieg, który ratuje życie, może jednocześnie odebrać poczucie męskości?  W najnowszym odcinku „Po pierwsze Pacjent” Monika Rachtan rozmawia z urofizjoterapeutką Kamilą Grabek o powikłaniach po prostatektomii.

18.06.2025
00:41:17

Polskie Towarzystwo Medycyny Holistycznej – nowy kierunek w opiece zdrowotnej. Odcinek 106

Co to znaczy leczyć pacjenta holistycznie – i czy system zdrowia w Polsce jest na to gotowy?

12.06.2025
00:42:57

Nastolatki online – presja, samotność i milczenie dorosłych. Odcinek 105

Jak wygląda życie młodych ludzi w świecie zdominowanym przez media społecznościowe? Dlaczego dzieci zmagające się z samotnością, przemocą i brakiem zrozumienia często nie otrzymują żadnej pomocy?

04.06.2025
00:54:00

Stomatologia funkcjonalna: co zęby mówią o całym zdrowiu? Odcinek 104

Czy fakt, że stomatologia niemal w całości przeniosła się do sektora prywatnego, to znak postępu czy porażki systemu?

00:00:00