Lekarz online
Dla wielu pacjentów pierwszym krokiem do znalezienia specjalisty nie jest już telefon do przychodni, ale wyszukiwarka Google. I to właśnie tam często trafiają na profile lekarzy, które od lat nie były aktualizowane, są pełne nieodpowiedzianych komentarzy lub co gorsza nie istnieją wcale.
Jak zauważa Iwona Kania, lekarze wciąż rzadko przywiązują wagę do swojego wizerunku online.
Wizerunek lekarza w sieci to nie tylko estetyczna strona internetowa czy zdjęcie profilowe na portalu. To również sposób, w jaki odpowiada się na komentarze, czytelność informacji dla pacjenta, a nawet to, jakie treści publikuje się w mediach społecznościowych. Niektórzy lekarze robią to świetnie. Inni nadal nie wiedzą, że ich wizytówka w Google istnieje. Właśnie dlatego, jak podkreśla gościni odcinka, coraz więcej specjalistów zaczyna korzystać ze wsparcia ekspertów od medycznego PR-u.
Nowoczesna wizytówka lekarza
W czasach, gdy pierwszym krokiem pacjenta przed wizytą u specjalisty jest sprawdzenie opinii w internecie, brak obecności lekarza w sieci może oznaczać niewidzialność. Iwona Kania podkreśla, że media społecznościowe stały się współczesną „witryną gabinetu”. To przestrzeń, w której można dzielić się wiedzą, ale też budować zaufanie i relacje z pacjentami.
Obecność online pozwala też lekarzowi kreować własny wizerunek, zamiast być jedynie biernym uczestnikiem forów i portali opinii, na których nierzadko pojawiają się niesprawiedliwe oceny. W mediach społecznościowych lekarz może wyjść z cienia, pokazać ludzką stronę zawodu i jednocześnie edukować, nie tylko tych, którzy już są pacjentami, ale także tych, którzy dopiero szukają pomocy.
Negatywne komentarze
Współczesny lekarz coraz częściej mierzy się nie tylko z trudnymi przypadkami klinicznymi, ale też ocenami w internecie. Iwona Kania zauważa, że wielu lekarzy nie ma pojęcia, co pisze się o nich w Google, mediach społecznościowych czy na portalach z opiniami. Zdarza się, że negatywne komentarze – nawet te zupełnie nieprawdziwe mają realny wpływ na ich pracę i liczbę pacjentów.
Czasem wystarczy kilka fałszywych ocen, by do gabinetu przestały pukać nowe osoby. Komentarze w sieci potrafią nie tylko zepsuć reputację, ale też podważyć zaufanie, które lekarz buduje latami. Co gorsza, wielu specjalistów nawet nie wie, że ich wizytówka w Google w ogóle istnieje, a przecież to często pierwsze źródło informacji dla pacjenta. Dlatego tak ważne jest, by nie zostawiać tej przestrzeni samej sobie. Warto ją świadomie prowadzić albo przynajmniej oddać to w ręce kogoś, kto się na tym zna
Wypalenie zawodowe wśród lekarzy
Bycie lekarzem to zawód z misją, ale też ogromnym obciążeniem psychicznym. Lekarze, zwłaszcza ci pracujący na zabiegówkach, często powtarzają, że już nie dają rady. Choć najczęściej to tylko słowa wypowiadane w emocjach, stoją za nimi prawdziwe zmęczenie, przeciążenie i brak przestrzeni na odpoczynek. Brakuje systemowych rozwiązań, które dawałyby lekarzom przestrzeń na regenerację.
Nie ma miejsca na złapanie oddechu po wielogodzinnych dyżurach czy stresujących operacjach. Jak podkreśla Iwona Kania, to nie jest zawód, z którego łatwo się wychodzi po 16:00 i zostawia za sobą. Coraz mniej młodych ludzi wybiera specjalizacje wymagające stałej dostępności, a wielu marzy raczej o spokojnej pracy z dala od pacjentów.
Program „Po pierwsze Pacjent” jest dostępny na wielu platformach, w tym na Spotify oraz Apple Podcasts.

